Zatwierdzenie prospektu emisyjnego przez Komisję Nadzoru Finansowego oznacza, że Niewiadów jest na ostatniej prostej przed debiutem na rynku głównym GPW. Nie będzie to jednak klasyczny debiut, a jedynie przejście z rynku NewConnect. Zmiana rynku notowań odbędzie się bez emisji nowych akcji. Będzie to pierwszy producent uzbrojenia notowany na głównym parkiecie.
Cel: budowa zdolności produkcyjnych
Zarząd Niewiadowa liczy, że obecność na głównym rynku zwiększy rozpoznawalność wśród inwestorów i ułatwi realizację ambitnych planów związanych z ekspansją w sektorze obronnym. - Zatwierdzenie prospektu emisyjnego to dla nas sygnał najwyższego zaufania regulatora i jasny dowód na to, że Niewiadów stał się dojrzałym, transparentnym graczem na rynku kapitałowym. Debiut na głównym rynku GPW radykalnie podnosi naszą wiarygodność w oczach globalnych inwestorów oraz strategicznych partnerów z sektora obronnego, otwierając jednocześnie szeroką perspektywę pozyskiwania finansowania na kolejne etapy ekspansji – uważa Adam Januszko, prezes Niewiadowa.
Czytaj więcej
Kolejna wojna i ogromne kwoty, które mają trafić na zbrojenia w najbliższych latach podtrzymują zainteresowanie spółkami związanymi z sektorem obro...
Niewiadów coraz mocniej rozpycha się w sektorze obronnym. Grupa jest na etapie budowy zdolności produkcyjnych w zakresie amunicji artyleryjskiej ze szczególnym uwzględnieniem tej o kalibrze 155 mm wykorzystywanej przez armatohaubice, takie jak np. Kraby czy K9. Spółka w marcu poinformowała o zakupie dwóch linii do elaboracji amunicji 155 mm. Każda będzie miała zdolność do elaboracji 60 tys. sztuk pocisków rocznie. Plan zakłada, że z końcem 2027 r. moce grupy osiągną poziom 120 tys. sztuk amunicji kalibru 155 mm rocznie.
Rozbudowa zdolności produkcji amunicji wielkokalibrowej będzie możliwa m.in. dzięki partnerstwu joint venture z funduszem Forum 119 (Grupa Fidera), który zapewnił finansowanie w wysokości 310 mln zł. Kwota 250 mln zł trafi na budowę zrobotyzowanej fabryki amunicji 155 mm. Zakład będzie dostarczał pociski w standardzie NATO zarówno dla polskiej artylerii, jak i na rynki eksportowe. Pozostałe 60 mln zł zasili produkcję amunicji 40 mm, w tym programowalnych pocisków Airburst opracowywanych z partnerami z Singapuru. Inwestycja obejmuje budowę hal, nowoczesne centra obróbcze CNC oraz własną infrastrukturę balistyczną, co realnie uniezależni polski łańcuch dostaw od podmiotów zewnętrznych. Pełnoskalowy start seryjnego wytwarzania w nowo powstałych zakładach planowany jest na II połowę 2026 r. Grupa ma także plany związane z uruchomieniem produkcji min przeciwpiechotnych oraz planuje rozszerzenie oferty o miny przeciwpancerne. Rozpoczęcie masowej produkcji planowane jest na 2027 r., a pierwszych zamówień spółka spodziewa się w 2026 r. Ponadto grupa zamierza rozwijać technologie dronowe. - Naszą ambicją jest zajęcie pozycji kluczowego partnera w procesie rozbudowy potencjału obronnego Polski i NATO – nie tylko poprzez masową produkcję pocisków 155 mm i 40 mm, ale także poprzez realizację innych projektów o wysokim potencjale technologicznym, które realnie wzmocnią bezpieczeństwo wschodniej flanki Sojuszu. Chcemy, aby Niewiadów PGM była kojarzona z nowoczesnością, stabilnością i strategicznym znaczeniem dla europejskiego przemysłu zbrojeniowego – podkreśla prezes.
Czytaj więcej
Spółka zależna Niewiadów Polskiej Grupy Militarnej otrzymała list intencyjny od KNDS France dot. produkcji amunicji 155 mm.
Akcje Niewiadowa na celowniku
W odpowiedzi na komunikat o zatwierdzeniu prospektu podczas wtorkowej sesji akcje spółki drożały w kilkunastoprocentowym tempie, czemu towarzyszył dużo wyższy niż zwykle wolumen obrotu. Akcje Niewiadowa od dłuższego czasu cieszą się sporym zainteresowaniem inwestorów. Spółka, której wycena giełdowa sięga ok. 2,5 mld zł, jest jednym z największych giełdowych beneficjentów zbrojeniowej hossy. Tylko od początku 2026 r. jej akcje zyskały już ponad 40 proc., kontynuując zwyżki z poprzedniego roku, w którym urosły ponad 10-krotnie. – Zainteresowanie spółkami zbrojeniowymi jest zrozumiałe, bo konflikt na Bliskim Wschodzie – w połączeniu z wojną na Ukrainie – wzmacnia długoterminowy trend dozbrajania się państw, a ten trend ma potencjał trwać dłużej niż chwilowa moda. Jednocześnie to segment, w którym zmienność potrafi być skrajnie wysoka. Po pierwszej fali euforii często przychodzi korekta, gdy rynek zaczyna chłodniej wyceniać realne terminy dostaw, marże na kontraktach i to, ile z „premii” jest już w cenach – zauważa Krzysztof Kamiński, analityk Oanda TMS Brokers.