W ramach zapowiadanego przez zarząd Synektika podziału działalność badawczo–rozwojowa grupy wraz z projektem kardioznacznika zostanie wydzielona do osobnej spółki Syn2bio, która już w kwietniu zadebiutuje na GPW.

Syn2bio poczeka na pierwsze przychody

– Jeśli powstaną dwie niezależne firmy, które będą notowane na giełdzie, będą różniły się profilem działalności i będą mogły przyciągnąć inwestorów o różnym apetycie na ryzyko, co pozwoli na bardziej adekwatną wycenę, uwzględniającą potencjał każdej ze spółek – uważa Cezary Kozanecki, prezes Synektika oraz prezes Syn2bio. Drugim istotnym elementem, który zaważył o decyzji o podziale Synektika, są kwestie finansowe. W ocenie prezesa Syn2bio będzie miała większe możliwości w zakresie sięgania po granty,  dotacje i programy adresowane do segmentu MŚP, które obecnie są niedostępne dla Synektika jako dużo większego przedsiębiorstwa. W efekcie rozwój tej części biznesu Synektik realizuje ze swoich zysków. – Korzyścią dla Synektika po wydzieleniu Syn2bio będzie wyższa rentowność jego biznesu i większy potencjał dywidendowy, bo obecnie jego wynik jest obciążony kosztami prac badawczo–rozwojowych – wskazuje.

Foto: Parkiet

Do nowej spółki zostanie przeniesiona działalność związana z rozwojem kardioznacznika, będącego flagowym projektem badawczo–rozwojowym spółki, a także Centrum Badań nad Nowymi Cząsteczkami zajmujące się poszukiwaniem nowych innowacyjnych cząsteczek farmaceutycznych, ich badaniami (przedklinicznymi i klinicznymi), rejestracją oraz przygotowaniem do wprowadzenia na rynek jako wyrobów medycznych. Synektik jest obecnie na zaawansowanym etapie trzeciej i ostatniej fazy badań klinicznych kardioznacznika. Pozytywne zakończenie tego etapu umożliwi rozpoczęcie procesu rejestracyjnego w Europie i USA, niezbędnego do wprowadzenia go do obrotu na tych rynkach.  Zarząd wyjaśnia, że głównym źródłem przyszłych przychodów Syn2bio będą tzw. umowy partneringowe, czyli np. licencje na produkcję kardioznacznika udzielone podmiotom trzecim, m.in. w Europie Zachodniej oraz w USA, lub własna produkcja tego radiofarmaceutyku przez Syn2bio. – Głównym przedmiotem działalności Syn2bio będzie dalszy rozwój kardioznacznika i jego komercjalizacja. Badanie kliniczne powinno być zakończone w ciągu ok. 20 miesięcy przy obecnie założonej liczbie 200 pacjentów. Przygotowanie dokumentacji i złożenie jej do regulatora potrwa następne 6-12 miesięcy, a sama rejestracja to bardziej miesiące niż tygodnie. Wtedy będą mogły pojawić się przychody ze sprzedaży produktu – wyjaśnia Kozanecki.

Czytaj więcej

KNF zatwierdziła prospekt Syn2bio. Debiut na GPW coraz bliżej

Jednocześnie wskazuje, że przychody z umów partneringowych mogą pojawić się wcześniej, gdy zarząd uzna, że pojawiła się atrakcyjna oferta od inwestora. – Oferta taka może pochodzić od globalnej spółki farmaceutycznej, dużego producenta radiofarmaceutycznego lub producenta sprzętu medycznego do takich badań – wyjaśnia. Dodaje, że zainteresowanie produktem jest duże, ale rozmowy z inwestorami jeszcze nie weszły w zaawansowaną fazę.

Kontynuacja badań klinicznych będzie finansowana m.in. ze środków zapewnionych przez Synektik, co umożliwi kontynuowanie badań klinicznych przez kolejnych 12-14 miesięcy po podziale. – Nie przewidujemy emisji, przynajmniej w terminie najbliższych kilkunastu miesięcy, ponieważ środki, które przekazujemy z Synektika, są wystarczające do kontynuacji badań – ucina prezes.

Emisja akcji podziałowych Syn2bio

W związku z podziałem Synektika przeprowadzana będzie oferta publiczna akcji Syn2bio. W jejn ramach akcjonariuszom Synektika przydzielone zostaną akcje Syn2bio w stosunku 1 do 1. Nastąpi to automatycznie, bez konieczności podejmowania dodatkowych działań przez akcjonariuszy. Oznacza to, że za każdą akcję Synektika posiadaną w tzw. dniu referencyjnym, planowanym na 7 kwietnia, inwestor otrzyma 1 akcję Syn2bio. W takim scenariuszu, sesja giełdowa 1 kwietnia (tj. dwa dni sesyjne przed dniem referencyjnym) będzie ostatnią, na której będzie możliwość nabycia akcji Synektika uprawniających do uczestnictwa w podziale.