Reklama

Drugie półrocze może być bardzo trudne dla Azotów

Wysokie ceny gazu spowodowały ograniczenie produkcji. Co gorsza nie wiadomo, kiedy ta sytuacja może się poprawić. Tym samym w kolejnych miesiącach wyniki raczej będą dużo słabsze niż osiągane zimą czy wiosną tego roku.
Azoty, na czele których stoi Tomasz Hinc, są coraz niżej wyceniane przez giełdowych inwestorów. Fot.

Azoty, na czele których stoi Tomasz Hinc, są coraz niżej wyceniane przez giełdowych inwestorów. Fot. mat. prasowe

Od czerwca kurs akcji Azotów znajduje się w trendzie spadkowym. Po coraz niższych cenach inwestorzy handlowali akcjami spółki również w czwartek. Chwilami kurs spadał o ponad 2,7 proc., do 32,64 zł, i tym samym zbliżył się do lokalnego minimum odnotowanego w poniedziałek. W tym kontekście warto zauważyć, że tak niskie notowania walorów spółki, jak obserwowane w ostatnich dniach, miały miejsce ponad pół roku temu. Kluczowym czynnikiem mającym negatywny wpływ na postrzeganie grupy są utrzymujące się wysokie ceny gazu ziemnego i mocno ograniczona produkcja.

Ograniczona produkcja

Nadziei na szybką poprawę sytuacji Azotów nie daje ich zarząd. Po publikacji oficjalnych wyników za I półrocze podawał na swoich konferencjach, że nie ma szans, aby utrzymać wyniki finansowe na wcześniejszym poziomie. To m.in. konsekwencja sierpniowej decyzji o obniżeniu produkcji. Znacznie mniej nawozów wytwarzają od tego czasu kluczowe zakłady w Tarnowie, Puławach i Kędzierzynie. Podobna sytuacja ma miejsce w biznesie tworzyw sztucznych. W tym przypadku zdecydowano o czasowym ograniczeniu produkcji w zakładach w Tarnowie i Puławach.

Co więcej, nie wiadomo, kiedy ewentualnie obecne negatywne trendy występujące na rynku mogą ulec zmianie. Zarząd uważa, że otoczenie musi być na tyle korzystne, aby grupa była w stanie pokryć przynajmniej koszty zmienne produkcji. O tych w decydującej mierze decydują z kolei koszty zakupu gazu. Do jakiego poziomu jego cena musiałaby spaść, aby koncern zwiększył wykorzystanie swoich mocy, tego jednak konsekwentnie nie podaje.

Przypomina jedynie, że błękitne paliwo kupuje od PGNiG po cenach rynkowych. Na preferencyjne traktowanie przez gazowniczy koncern na razie nie ma co liczyć chociażby dlatego, że ten mocno jest obciążany kosztami sprzedaży surowca odbiorcom wrażliwym według taryfy, która jest znacznie niższa od cen rynkowych. Poza tym Azoty mają wyjątkowo dobre wyniki.

Reklama
Reklama

Wysokie zyski

Tylko w II kwartale EBITDA koncernu wyniosła 1,24 mld zł, a zysk netto 0,8 mld zł. Tym samym były ponadczterokrotnie wyższe niż rok wcześniej. Zarząd Azotów szczególnie cieszy dobry wynik wypracowany w biznesie produktów chemicznych. W tym obszarze odnotowano wzrost cen wszystkich produktów, przy spadku wolumenu sprzedaży większości z nich.

Powody do zadowolenia dawał też biznes nawozowy. Zanotowano tam ponad połowę przychodów i zysków. Wzrost kosztów gazu i spadek podaży nawozów na globalnym rynku spowodowały duże podwyżki cen finalnych produktów. W rezultacie mimo spadku wolumenu sprzedaży w całym segmencie o 11 proc., a w przypadku nawozów wieloskładnikowych nawet zniżce 21-proc., koncern i tu zanotował ponadprzeciętne zyski. Wreszcie w biznesie tworzyw sztucznych wzrosty były niższe niż na nawozach i produktach chemicznych, ale to konsekwencja słabnącego popytu w przemyśle motoryzacyjnym.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama