Zarząd Śnieżki nie kryje obaw związanych z negatywnym wpływem coraz bardziej „wymagającego" otoczenia. Popyt na produkty spółki jest bowiem w dużej mierze uzależniony od wydatków konsumentów.

Obawy o konsumentów

W kontekście dynamicznie rosnącej inflacji i stóp procentowych oraz możliwego osłabienia tempa wzrostu PKB spółka nastawia się, że ten rok będzie trudniejszy niż poprzedni z uwagi na m.in. zmianę zachowań konsumentów. Jak zauważa zarząd, pierwsze oznaki tego zjawiska, w tym ostrożniejsze niż dotąd podejście do wydatków, są już widoczne w Polsce w badaniach nastrojów konsumenckich. – Gospodarka mierzy się z poważnymi wyzwaniami już od ponad dwóch lat – najpierw były to skutki pandemii, następnie w efekcie wybuchu wojny w bliskiej nam Ukrainie. Jesteśmy na nie dobrze przygotowani, ale wpływają one na działalność całej naszej branży i uzyskiwane przychody i marże – wskazuje Joanna Wróbel-Lipa, wiceprezes Śnieżki.

W obliczu niekorzystnej sytuacji rynkowej zarząd Śnieżki stawia na umacnianie pozycji na kluczowych rynkach – w Polsce i na Węgrzech – które zapewniają ok. 90 proc. przychodów grupy. W kwietniu po kilku tygodniach przerwy wywołanej wybuchem wojny wznowił działalność zakład produkcyjny spółki zależnej Śnieżka-Ukraina (zlokalizowany ok. 20 km od polskiej granicy), ale funkcjonuje w ograniczonym zakresie. Dlatego zarząd liczy się z tym, że spadek przychodów z rynku ukraińskiego (w 2021 r. rynek ten opowiadał za 10 proc. przychodów grupy) będzie miał negatywny wpływ na przychody, wyniki finansowe oraz marże grupy w perspektywie co najmniej bieżącego roku.

Cel: niższy dług i wydatki

Dużym wyzwaniem pozostają ceny surowców i opakowań, co wywiera silną presję na marże grupy. Rosnące koszty produkcji spółka próbuje przenosić na klientów, podwyższając ceny produktów.

– W tym roku miała już miejsce jedna podwyżka, standardowo wprowadzona w I kwartale, ale ze względu na tegoroczne wyzwania nie należy wykluczać kolejnych korekt cen – uważa wiceprezes. W związku ze wzrostem stóp procentowych spółka mierzy się także ze wzrostem kosztów obsługi długu. Z szacunków zarządu wynika, że każdy ich wzrost o 1 pkt proc. to obecnie dla grupy ok. 3 mln zł dodatkowych kosztów finansowych rocznie.

W obliczu niepewnej sytuacji gospodarczej zarząd planuje ograniczenie wydatków i zmniejszenie zadłużenia. W najbliższych latach spółka chce zmniejszyć wskaźnik długu netto do poziomu równowartości skonsolidowanej EBITDA. Na koniec marca wskaźnik dług netto/EBITDA dla grupy wyniósł 3,2. Z kolei planowane na 2022 r. nakłady inwestycyjne wyniosą ok. 55 mln zł wobec 121,2 mln zł w poprzednim roku.

– Obecnie w obliczu zwiększonej niepewności działamy rozważnie i nasze długoterminowe plany obejmują zmniejszanie poziomu wydatków grupy do poziomu amortyzacji. Ale w najbliższych latach jako zarząd zamierzamy rekomendować wypłatę dywidendy na poziomie 50 proc. skonsolidowanego zysku netto grupy – podkreśla Wróbel-Lipa.