REKLAMA
REKLAMA

Surowce i paliwa

Czy uda się sprzedać łącznie Azoty Tarnów, Ciech i ZAK?

Nafta Polska zaprosiła inwestorów do rozmów na temat zakupu trzech firm chemicznych. – Sprzedać je
łącznie może być trudno – mówią analitycy. – Chyba że MSP... już ma pewnego kupca

Jerzy Marciniak, prezes Azotów Tarnów (u góry), Ryszard Kunicki, szef Ciechu (w środku), oraz Krzysztof Jałosiński kierujący ZAK-iem. Czy będą wkrótce menedżerami jednej grupy kapitałowej?

Foto: GG Parkiet, Małgorzata Pstrągowska MP Małgorzata Pstrągowska

Nafta Polska rozpoczęła formalnie poszukiwania inwestora dla spółek z tzw. pierwszej grupy chemicznej: Azotów Tarnów, Ciechu i ZAK-u (dawniej Zakładów Azotowych Kędzierzyn).

Jak wynika z opublikowanego w piątek ogłoszenia, na sprzedaż wystawiono należące teraz do MSP i Nafty Polskiej większościowe pakiety akcji spółek z Tarnowa (52,56 proc.) i Kędzierzyna (86,28 proc.), a także 36,68 proc. papierów Ciechu. Anons adresowany jest do inwestorów zainteresowanych zakupem całej trójki, dwóch wybranych spółek lub nawet tylko jednej z nich.

Oferty są przyjmowane w siedzibie Raiffeisen Investment Polska, będącego doradcą prywatyzacyjnym, do połowy września. Wszyscy zainteresowani, którzy zgłoszą się do 10 września, otrzymają tzw. memoranda informacyjne, zawierające podstawowe dane nt. sytuacji prawnej i ekonomicznej spółek (ewentualnie spółki), zaś inwestor, który chciałby kupić papiery wszystkich trzech firm, może dodatkowo liczyć na dokument prezentujący synergie zachodzące pomiędzy tymi przedsiębiorstwami.

[srodtytul]Jeszcze w tym roku...[/srodtytul]

Negocjacje z potencjalnymi nabywcami będą dotyczyć ceny, programu rozwoju spółek oraz – w przypadku Ciechu i Azotów Tarnów – planów, dotyczących pozostawienia akcji tych firm na warszawskiej giełdzie.Do połowy grudnia Nafta Polska planuje poinformować każdego, kto odpowie na zaproszenie do negocjacji, jak rozpatrzono jego wniosek (choć możliwe jest też wydłużenie tego terminu). Zgodnie z planami, jakie ogłoszono jesienią minionego roku, tzw. pierwsza grupa chemiczna miałaby trafić w ręce prywatnego inwestora jeszcze przed końcem 2009 r.

Kamil Kliszcz, analityk z DI BRE Banku, uważa, że trudno będzie w tym terminie sprzedać wszystkie trzy firmy. – Jeśli już któryś z wielkich graczy chemicznych decyduje się obecnie na akwizycje, to musi w efekcie zyskać znaczny udział w rynku – mówi specjalista. W przypadku tej trójki może to być problematyczne. Istotny udział w lokalnym rynku zapewnia tylko dywizja sodowa Ciechu, ewentualnie – ale w znacznie mniejszym stopniu – segment nawozowy z Tarnowa i Kędzierzyna. – Premię przy sprzedaży tych firm można by uzyskać, oferując je inwestorowi razem z Puławami – uważa Kliszcz.

[srodtytul]Potencjalni kandydaci[/srodtytul]

Kto zatem mógłby odpowiedzieć na zaproszenie do negocjacji? – Wspomniany wyżej segment sodowy byłby z pewnością interesujący dla grupy Tata Chemicals – uważa analityk z DI BRE Banku. Indyjski koncern jest jednym z największych na świecie graczy w tej branży. Według naszych informacji Tata Chemicals już jesienią zeszłego roku, czyli zanim nastał kryzys, zabiegał w Skarbie Państwa o możliwość przejęcia części polskiego sektora chemicznego. Czy Hindusi nadal chcą uczestniczyć w jego prywatyzacji? W piątek nie doczekaliśmy się ich odpowiedzi na to pytanie.

Drugim bardzo poważnym kandydatem do przejęcia części naszych aktywów chemicznych miał być niemal rok temu fundusz Franklin Templeton. Nie wiadomo jednak, czy teraz również byłby zainteresowany taką akwizycją. – Myślę, że gdyby minister skarbu nie miał poważnych ofert na stole, nie zdecydowałby się miesiąc temu, w ostatnim momencie, odwołać debiutu Kędzierzyna – powiedział nam anonimowo specjalista z branży chemicznej.

Przed kilkoma miesiącami, przy okazji wizyty rządowej na Bliskim Wschodzie, mówiło się o zainteresowaniu polską chemią ze strony arabskiego koncernu SABIC. Kliszcz uważa jednak, że profil jego działalności istotnie różni się od profilu polskich spółek wystawionych właśnie na sprzedaż.

– SABIC kupiłby w tym przypadku kawałek rynku – mówi anonimowo inny znawca branży. – Zapewne zaraz po przejęciu całej trójki sprzedałby lub zamknął część fabryk – dodaje. Jego zdaniem, dotyczyłoby to np. niektórych zakładów należących obecnie do Ciechu.W bardzo podobny sposób postąpiłyby także fundusze private equity, gdyby wzięły udział w tej prywatyzacji. – Myślę, że byłoby to dla nich spore wyzwanie – mówi nam Kliszcz. Wyklucza on natomiast udział funduszy inwestycyjnych, ponieważ sprzedawane firmy wciąż wymagają aktywnego zarządzania.

Kolejną grupą potencjalnych nabywców polskiej chemii mogłyby być przedsiębiorstwa nawozowe z Rosji. Im przejęcie zakładów azotowych oraz należących do Ciechu fosforowych dałoby przede wszystkim możliwość wejścia na rynek Unii Europejskiej. Poza tym rosyjskie spółki zazwyczaj dysponują surowcami, co daje im dodatkową przewagę nad konkurencją. W prywatyzacji na pewno nie wezmą udziału spółki z UE. – Nie mamy planów inwestycji w te polskie firmy – powiedział nam Wojciech Krzywicki z BASF Polska.

[ramka][b]W Tarnowie i Kędzierzynie wypłacą sowitą dywidendę[/b]

Chociaż zarządy Azotów Tarnów oraz ZAK-u (dawniej Zakłady Azotowe Kędzierzyn) rekomendowały przeznaczenie całego zeszłorocznego zysku na kapitały zapasowe, piątkowe WZA obu spółek zdecydowały o wypłacie sowitej dywidendy. W Tarnowie na wypłatę dla akcjonariuszy przeznaczono 39,9 mln zł, czyli 64,5 proc. zysku netto, zaś w Kędzierzynie – aż 77 mln zł, czyli 60 proc. ubiegłoroczego czystego zarobku. Skarb Państwa, który jest większościowym akcjonariuszem w obu przedsiębiorstwach, zgarnie zatem odpowiednio – 20,97 mln zł z Azotów Tarnów (ma w tej spółce w sumie 52,56 proc. akcji) i prawie 66,44 mln zł z ZAK-u (w którym kontroluje łącznie 86,28 proc. kapitału). Władze obu spółek otrzymały skwitowania.MSP planuje jeszcze w tym roku ściągnąć dywidendę z Zakładów Azotowych Puławy (spółka ma przesunięty rok obrachunkowy, który kończy się 30 czerwca). Dywidendy nie wypłacono natomiast w Ciechu i w Policach. [/ramka]

[ramka][b]Agrochemia trzyma się nieźle[/b]

Światowy kryzys gospodarczy nie ominął branży chemicznej. Szczególnie mocno ucierpiały koncerny, które mają silną ekspozycję na wrażliwe na koniunkturę w gospodarce sektory , jak budownictwo, motoryzacja czy elektronika. Przychody lidera branży, niemieckiego koncernu BASF, spadły w I kwartale o 23 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2008 r., a zysk netto aż o 68 proc. Zdecydowanie gorzej radził sobie amerykański koncern Dow Chemicals, którego przychody i zyski załamały się odpowiednio o 39 i 97 proc. W nieznacznie tylko lepszej sytuacji znalazły się spółki z silnymi oddziałami farmaceutycznymi i agrochemicznymi, np. drugi największy na świecie producent modyfikowanego ziarna DuPont czy niemiecki Bayer. Słaba koniunktura zmusiła wszystkie koncerny do podjęcia zdecydowanych środków oszczędnościowych. Mimo to w najbliższych kwartałach nie spodziewają się one poprawy wyników. Zapaść w sektorze chemicznym nie dotyczy jednak w równym stopniu wszystkich jego segmentów. Odporny na spowolnienie gospodarcze okazał się rynek środków ochrony roślin. W I kwartale bieżącego roku jedynym działem BASF, który poprawił wyniki, był właśnie produkujący pestycydy i herbicydy Agricultural Solutions, którego sprzedaż wzrosła o 21 proc. Zarząd giganta z Ludwigshafen podkreślał jednak kilkakrotnie, że przy obecnej koniunkturze nie zamierza angażować się w przejęcia nawet w tym dochodowym segmencie rynku. Analogiczne jest stanowisko Bayera. Natomiast Dow Chemicals, który także wypracował w I kwartale zysk tylko dzięki większej, niż oczekiwano, sprzedaży produktów agrochemicznych, nie tylko nie zamierza prowadzić w tym segmencie ekspansji, ale wręcz zamierza pozbyć się segmentu produktów dla rolnictwa AgroSciences, aby zredukować dług zaciągnięty na przejęcie amerykańskiego producenta klejów i farb Rohm & Haas. W gronie zainteresowanych jego kupnem wymienia się szwajcarski koncern Syngenta, DuPont, a ostatnio przede wszystkim chińskiego giganta China National Chemical. Trudności przeżywają natomiast producenci nawozów. Aby utrzymać poziom cen, musieli unieruchomić część mocy produkcyjnych. Największy na świecie producent nawozów, kanadyjska spółka Potash, obniżyła w ostatnich dniach prognozę zysków za II kwartał, podobnie jak mniejszy niemiecki konkurent K+S. Ten ostatni nie oczekuje również poprawy koniunktury w II połowie roku. [/ramka]

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA