Od trzech tygodni ceny gazu ziemnego na europejskich giełdach gwałtownie rosną. Jeszcze na początku stycznia na kluczowym rynku TTF błękitnym paliwem handlowano po mniej niż 28 euro za 1 MWh (megawatogodzina). W tym tygodniu kurs lutowych kontraktów chwilami przekraczał już 40 euro. Drogo zrobiło się również na rodzimej Towarowej Giełdzie Energii. Indeks TGEgasDA we wtorek osiągnął wartość 213,79 zł, podczas gdy na początku stycznia znajdował się poniżej 150 zł. Głównym powodem wzrostów jest mroźna zima.
– Rynek pozostaje bardzo wrażliwy na czynniki pogodowe (istotny wzrost zapotrzebowania na cele grzewcze, ale także wzrost zapotrzebowania na moc w systemie elektroenergetycznym, w którym gaz ziemny odgrywa kluczową rolę w okresach niskich temperatur i niskiej produkcji z OZE) oraz ewentualne zakłócenia po stronie podaży, w tym dostaw LNG – komentuje Andrzej Dawidowski, wiceprezes Azotów. Jego zdaniem do końca I kwartału najbardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz utrzymywania się średnich cen w przedziale 35-45 euro za MWh, przy ryzyku krótkotrwałych, silnych skoków cenowych w przypadku mroźnej zimy lub ograniczeń po stronie podaży. Z drugiej strony, normalizacja warunków pogodowych i stabilne dostawy LNG mogłyby zniwelować dalsze podwyżki.
W grupie kapitałowej Azoty zużycie błękitnego paliwa jest ściśle powiązane z poziomem produkcji i zapotrzebowaniem rynku na jej produkty. Obecnie koncern jest w najbardziej intensywnym okresie wykorzystania mocy wytwórczych i realizowanej sprzedaży przed rozpoczynającym się sezonem aplikacji nawozów azotowych, w których gaz jest najważniejszym surowcem. – Wysokie ceny gazu są istotnym czynnikiem kosztowym, natomiast nie podejmujemy decyzji o ograniczaniu produkcji wyłącznie w reakcji na krótkoterminowe wahania cen surowca. Kluczowe znaczenie ma dla nas stabilność działalności i ciągłość dostaw dla klientów– zapewnia Dawidowski.
Czytaj więcej
Kurs błękitnego paliwa na europejskich giełdach jest najniższy od wielu miesięcy. Co więcej, przy...