Reklama

Mroźna zima powoduje wzrost cen i zużycia gazu

W tym roku kurs błękitnego paliwa zwyżkował już o kilkadziesiąt procent i nie można wykluczyć, że nadal będzie rósł. Dużo zależy od dalszego tempa jego zużycia na cele grzewcze i produkcyjne, spadku zapasów, dostaw LNG i geopolityki.

Publikacja: 30.01.2026 06:00

Gaz-System, do którego należą gazociągi przesyłowe w Polsce, zanotował 8 stycznia rekordową dobową w

Gaz-System, do którego należą gazociągi przesyłowe w Polsce, zanotował 8 stycznia rekordową dobową wielkość przetransportowanego surowca na poziomie 108 mln m sześc. Fot. AdobeStock

Foto: parkiet.com

Od trzech tygodni ceny gazu ziemnego na europejskich giełdach gwałtownie rosną. Jeszcze na początku stycznia na kluczowym rynku TTF błękitnym paliwem handlowano po mniej niż 28 euro za 1 MWh (megawatogodzina). W tym tygodniu kurs lutowych kontraktów chwilami przekraczał już 40 euro. Drogo zrobiło się również na rodzimej Towarowej Giełdzie Energii. Indeks TGEgasDA we wtorek osiągnął wartość 213,79 zł, podczas gdy na początku stycznia znajdował się poniżej 150 zł. Głównym powodem wzrostów jest mroźna zima.

– Rynek pozostaje bardzo wrażliwy na czynniki pogodowe (istotny wzrost zapotrzebowania na cele grzewcze, ale także wzrost zapotrzebowania na moc w systemie elektroenergetycznym, w którym gaz ziemny odgrywa kluczową rolę w okresach niskich temperatur i niskiej produkcji z OZE) oraz ewentualne zakłócenia po stronie podaży, w tym dostaw LNG – komentuje Andrzej Dawidowski, wiceprezes Azotów. Jego zdaniem do końca I kwartału najbardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz utrzymywania się średnich cen w przedziale 35-45 euro za MWh, przy ryzyku krótkotrwałych, silnych skoków cenowych w przypadku mroźnej zimy lub ograniczeń po stronie podaży. Z drugiej strony, normalizacja warunków pogodowych i stabilne dostawy LNG mogłyby zniwelować dalsze podwyżki.

Foto: GG Parkiet

W grupie kapitałowej Azoty zużycie błękitnego paliwa jest ściśle powiązane z poziomem produkcji i zapotrzebowaniem rynku na jej produkty. Obecnie koncern jest w najbardziej intensywnym okresie wykorzystania mocy wytwórczych i realizowanej sprzedaży przed rozpoczynającym się sezonem aplikacji nawozów azotowych, w których gaz jest najważniejszym surowcem. – Wysokie ceny gazu są istotnym czynnikiem kosztowym, natomiast nie podejmujemy decyzji o ograniczaniu produkcji wyłącznie w reakcji na krótkoterminowe wahania cen surowca. Kluczowe znaczenie ma dla nas stabilność działalności i ciągłość dostaw dla klientów– zapewnia Dawidowski.

Czytaj więcej

Sezonowy wzrost popytu na gaz nie zwiększył cen
Reklama
Reklama

Polskim odbiorcom nie zabraknie gazu ziemnego

Orlen, dominujący importer i sprzedawca gazu ziemnego w naszym kraju, ocenia, że ceny tego surowca w najbliższych miesiącach będą w dużej mierze uzależnione od sytuacji na europejskich i światowych rynkach. „Kluczowy wpływ na notowania ma relacja popytu i podaży oraz poziomy rezerw magazynowych. Utrzymujące się niskie temperatury w Europie sprzyjają wzrostowi zużycia i powodują szybszy spadek poziomów magazynowych, co przekłada się na podwyższoną presję cenową”– informuje zespół prasowy Orlenu.

Dodaje, że po stronie podażowej istotnym aspektem jest rosnąca konkurencja o dostawy LNG z Azją, która również zmaga się z niekorzystną pogodą, oraz możliwe ograniczenie eksportu LNG z USA wynikające z fali niskich temperatur występujących w tym kraju. W efekcie informacje o ewentualnym wydłużeniu lub ustąpieniu mrozów mają najważniejsze znaczenie dla przyszłych cen w Polsce i Europie.

Foto: GG Parkiet

Orlen, do którego należą wszystkie magazyny gazu w Polsce, przekonuje, że obecnie poziom ich napełnienia pozostaje bardzo wysoki. Dziś są wypełnione w 67 proc., podczas gdy średnia unijna to już tylko niecałe 43,5 proc. Koncern zauważa, że fala mrozów wyraźnie obniżyła średni poziom zatłoczenia magazynów we wspólnocie, który jest 11 pkt. proc. niższy od analogicznego okresu w roku poprzednim. W Polsce poziom zapasów jest niższy o zaledwie 2,5 pkt. proc.

„Choć długotrwałe mrozy przyspieszają tempo zużycia zapasów, posiadane rezerwy i rozbudowane połączenia transgraniczne pozwalają utrzymać wysoki poziom bezpieczeństwa energetycznego kraju. W obecnej sytuacji nie ma podstaw do obaw o niedobory gazu”– przekonuje Orlen. Podobne zdanie na temat ciągłości dostaw w Polsce mają też duzi odbiorcy tacy jak: Azoty, Enea, KGHM, Tauron i Unimot.

W nadchodzących miesiącach zużycie gazu na własne potrzeby płockiego koncernu będzie uzależnione od ekonomiki produkcji (determinowanej relacjami cenowymi na rynkach energetycznych) oraz od uwarunkowań technologicznych. Jednocześnie Orlen informuje, że ze względu na dywersyfikację działalności posiada dużą odporność na wahania cen surowców. Podobnie jest w zakresie samego gazu, gdyż firma jest zarówno jego producentem, importerem, jak i odbiorcą końcowym.

Reklama
Reklama

Orlen pozyskuje błękitne paliwo z kilku kluczowych źródeł. W ubiegłym roku najważniejszymi były dostawy LNG realizowane poprzez terminal w Świnoujściu (stanowiły około 37 proc. ogółem pozyskanego surowca), z Norwegii realizowane gazociągiem Baltic Pipe (około 36proc.) oraz wydobycie krajowe (około 15 proc.). Według spółki, tak zdywersyfikowany portfel pozwala skutecznie zabezpieczać zarówno jej potrzeby bieżące, jak i handlowe.

Koncern zapewnia też, że z uwagi na zbudowany przez lata portfel kontraktów, wydobycie własne oraz zarezerwowane przepustowości i moce regazyfikacyjne pozostaną gwarantem stabilnych i bezpiecznych dostaw do kraju. „Naszą ambicją jest utrzymanie pozycji lidera na polskim rynku gazu ziemnego, zaopatrując w gaz odbiorców końcowych w Polsce. Rozwój elektroenergetyki opartej o gaz ziemny będzie natomiast jednym z głównych filarów rozwoju w tym obszarze”– twierdzi Orlen. Oczekuje, że również jego inwestycje w energetyczne bloki gazowo-parowe przyczynią się w sposób trwały do zwiększenia krajowego zapotrzebowania na błękitne paliwo w nadchodzących latach.

Czytaj więcej

Ceny gazu ziemnego nadal mogą być niższe niż rok temu

Ceny gazu ziemnego zaczną spadać dopiero na wiosnę

Unimot oczekuje spadku cen gazu w Europie dopiero pod koniec I kwartału, wraz z mniejszym poborem surowca do celów grzewczych oraz w energetyce (wraz z wiosennym sukcesywnym wzrostem produkcji prądu z OZE). „Nie można jednak wykluczyć utrzymania wysokich cen gazu na przestrzeni lutego, wraz ze szczytem sezonu grzewczego zarówno w Europie, jak i w USA czy państwach Azji (będących konkurentami Europy w imporcie LNG)”– przypuszcza biuro prasowe Unimotu.

Spółka nie udziela informacji, czy w związku ze stosunkowo wysokimi cenami gazu jej grupa zużywa obecnie mniejsze ilości tego surowca niż rok temu. Zapewnia jednak, że ze względu na prowadzoną politykę zarządzania marżami i hedgingu, zmiany cen surowca nie mają istotnego wpływu na jej wyniki finansowe. Przyczyniają się one tylko do okresowych wzrostów kosztów finansowych, ze względu na wyższy kapitał zaangażowany w przypadku rosnącego kursu gazu oraz niższych kosztów w przypadku jego spadku.

Foto: GG Parkiet

Reklama
Reklama

W I kwartale dużej zmienności cen błękitnego paliwa spodziewa się KGHM. „Do końca I kwartału będzie dominować ryzyko związane z prognozą pogody i wypełnieniem magazynów w Europie, a więc fundamenty – popyt i podaż. W II kwartale ceny powinny się ustabilizować i wrócić do trendu spadkowego, choć dynamika geopolityczna jest tak duża, że niektóre decyzje mogą odbić swoje piętno również na globalnym rynku gazu”– twierdzi zespół biura prasowego KGHM-u.

Zauważa, że o ile dynamika poboru gazu z krajowych magazynów utrzymuje się na zbliżonym poziomie do średniej pięcioletniej, o tyle w Niemczech jest pod tym względem zdecydowanie gorzej. Wypełnienie tamtejszych magazynów sięga obecnie zaledwie 35,1 proc. To z kolei będzie miało bezpośredni wpływ na stosunkowo wysokie ceny surowca w całej UE. Dla miedziowego koncernu nie jest to jednak powód do zmian w działalności operacyjnej. „Bieżące wyższe ceny gazu niż kilka tygodni temu, nie mają odzwierciedlenia w działalności operacyjnej KGHM-u. Przypomnijmy, że te bieżące ceny są niższe niż rok temu w podobnym okresie”– zauważa spółka. Pod koniec stycznia 2025 r. gaz na TTF kosztował ponad 50 euro, a więc o przeszło 20 proc. więcej niż dziś. Poza tym zdecydowana większość surowca zużywanego przez KGHM to gaz zaazotowany, pozyskiwany z lokalnych złóż i dostarczany przez grupę Orlen.

Polska energetyka potrzebuje coraz więcej gazu

Według Tauronu, obecnie czynniki rynkowe przemawiają raczej za utrzymaniem cen gazu na dotychczasowym poziomie, z możliwością ich wzrostu w przypadku utrzymania się mroźnej zimy lub wystąpienia zakłóceń w dostawach. „Scenariusz silniejszych wzrostów cen wydaje się mało prawdopodobny, chyba że dojdzie do eskalacji konfliktów lub poważnych problemów podażowych” – podaje zespół prasowy Tauronu.

Mimo wyższych cen błękitnego paliwa, katowicka grupa zużywa większe ilości tego surowca niż rok temu. Nawet jeśli błękitne paliwo jeszcze podrożeje, to koncern nie przesądza, że w następnych miesiącach zmniejszy jego zakupy, szczególnie na potrzeby kotłowni gazowych oraz kotłowni szczytowo-rezerwowych. Faktyczne zużycie będzie uzależnione od wielu czynników zewnętrznych. Do najważniejszych zalicza uwarunkowania meteorologiczne oraz kształtowanie się tzw. wskaźnika CSS (pozwala ocenić opłacalność produkcji energii z gazu).

Tauron przekonuje, że wysokie ceny błękitnego paliwa nie mają znaczącego wpływu na jego kondycję finansową. „Gaz stanowi mały udział w wynikach grupy, jest jedynie działalnością dodatkową. Dla naszych klientów dostawy gazu zabezpieczamy na bieżąco. Dodatkowo, na bieżąco analizujemy sytuację cenową zarówno w kraju jak i za granicą, starając się antycypować ewentualną zmianę trendu cenowego” – tłumaczy spółka.

Reklama
Reklama

Enea zauważa, że czynniki pogodowe kształtują nie tylko popyt na gaz, ale również mogą powodować ewentualne zakłócenia w łańcuchu dostaw, szczególnie dotyczy to LNG. Zwraca też uwagę na sytuację geopolityczną. – Interwencja USA w Wenezueli, protesty w Iranie oraz atak Rosji na Ukrainę i idące za tym sankcje gospodarcze wprowadzają niepokoje na rynkach paliw, powodując wzrosty cen. Ponadto, narastające napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską mogą wzbudzać obawy dotyczące relacji transatlantyckich – ocenia Berenika Ratajczak, rzeczniczka prasowa Enei. Zwraca też uwagę na stan wypełniania magazynów i stabilne dostawy LNG. Jej zdaniem kształtowanie się cen błękitnego paliwa w najbliższych tygodniach będzie zależało od tego, który z tych czynników przeważy. Enea nie odniosła się do pytań dotyczących wpływu sytuacji na rynku gazu na jej działalność. Żadnych odpowiedzi nie udzieliła z kolei PGE.

Surowce i paliwa
PGNiG Obrót Detaliczny przekształca się w myOrlen
Surowce i paliwa
Orlen inwestuje w norweskie złoża w rejonie Ekofisk
Surowce i paliwa
Akcje KGHM-u budzą coraz większe emocje
Surowce i paliwa
Powrót do rozmów o przyszłości JSW
Surowce i paliwa
W JSW wrócą do rozmów, aby uratować spółkę
Surowce i paliwa
JSW ciągle liczy na przełom w rozmowach
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama