Reklama

Azoty nie chcą ograniczenia ceł na nawozy i CBAM

Działania Komisji Europejskiej zmierzające do obniżki cen nawozów poprzez pobudzenie ich importu budzą w polskim koncernie duże obawy. W jego ocenie lepszym rozwiązaniem byłoby utrzymanie systemu bezpłatnych uprawnień dla unijnych producentów.
Według Andrzeja Dawidowskiego, wiceprezesa Azotów, zawieszenie mechanizmów CBAM tuż po ich wprowadze

Według Andrzeja Dawidowskiego, wiceprezesa Azotów, zawieszenie mechanizmów CBAM tuż po ich wprowadzeniu brzmi nieodpowiedzialnie i może skutkować destabilizacją rynku.

Foto: materiały prasowe

Na początku stycznia Komisja Europejska zapowiedziała zawieszenie ceł na import amoniaku i mocznika oraz złagodzenie mechanizmu CBAM (unijne opłaty za emisję CO2 w importowanych towarach), w celu obniżenia cen nawozów na wspólnotowym rynku. Grupa Azoty, największy w kraju i jeden z największych na Starym Kontynencie producentów nawozów uważa, że działania te nie stanowią odpowiedzi na fundamentalne wyzwania stojące przed europejskim rolnictwem i branżą, w której funkcjonują.

Foto: Parkiet

– Takie działania w praktyce przesuwają ciężar kosztów i ryzyka na producentów z UE, którzy już teraz działają przy znacząco wyższych kosztach wytwarzania niż dostawcy spoza wspólnoty. Uważamy, że mechanizm CBAM – mimo swoich mankamentów – nie powinien prowadzić do faktycznego faworyzowania producentów spoza UE, a to byłoby konsekwencją jego zawieszenia – twierdzi Andrzej Dawidowski, wiceprezes Azotów.

Jego zdaniem znacznie lepszym rozwiązaniem, zarówno dla europejskiego przemysłu, jak i dla rolników będących głównymi odbiorcami nawozów, byłoby utrzymanie systemu bezpłatnych uprawnień dla unijnych producentów. Przekonuje, że odsunięcie w czasie ich stopniowego wygaszania, co najmniej do czasu po 2030 r., pozwoliłoby ograniczyć presję kosztów na wewnątrzunijną produkcję, a jednocześnie stworzyłoby przestrzeń do rzetelnej oceny skuteczności i szczelności mechanizmu CBAM.

Czytaj więcej

Kolejne węglowe problemy w Grupie Azoty
Reklama
Reklama

Azoty z niepokojem obserwują zapowiedzi o zawieszeniu ceł na nawozy i CBAM

W ostatnich latach dla europejskiej branży nawozowej, w tym dla grupy Azoty, szczególnie dotkliwy był import z Rosji i Białorusi. Do jego ograniczenia miały przyczynić się podwyższone 1 lipca 2025 r. cła na nawozy azotowe i wieloskładnikowe. W ocenie polskiego koncernu ograniczają one i nadal będą ograniczać import ze Wschodu wraz z sukcesywnie podnoszonymi stawkami ceł. W II połowie 2025 r. polski rynek pozostawał jednak jeszcze nasycony produktami wcześniej sprowadzonymi z tego kierunku.

Azoty przytaczają dane, z których wynika, że od lipca do listopada 2025 r. Rosja wciąż była największym eksporterem nawozów do Polski. Jej udział w imporcie wyniósł 26 proc. Kolejne miejsca zajmowały: Niemcy (22 proc.), Litwa (9 proc.) oraz Finlandia, Holandia i Egipt. – Jako szczególnie dotkliwy możemy wskazać import z krajów pozaunijnych, gdzie jest dostęp do tanich surowców, koszty produkcji i środowiskowe są na znacząco niższym poziomie. Wprowadzony od 1 stycznia 2026 r. podatek CBAM stwarza warunki konkurencji dla producentów z UE i z krajów trzecich, którzy muszą spełniać coraz bardziej rygorystyczne normy klimatyczne w UE – przekonuje Dawidowski.

W jego ocenie, ograniczenie presji ze strony taniego importu sprzyja stabilizacji rynku, wzrostowi wolumenów i cen sprzedaży krajowych producentów. Co więcej, wraz z dalszym, stopniowym podnoszeniem ceł wpływ tych działań powinien być coraz bardziej korzystny dla pozycji rynkowej i wyników finansowych grupy Azoty w kolejnych okresach.

W tej sytuacji nie może dziwić, że zarząd Azotów z niepokojem obserwuje zapowiedzi o zawieszeniu ceł i CBAM. Informuje też, że koncern w tym zakresie głośno i wyraźnie artykułuje swoje argumenty. – W naszej ocenie zawieszenie tych mechanizmów tuż po ich wprowadzeniu w styczniu brzmi nieodpowiedzialnie i może skutkować destabilizacją rynku. Może spowodować wstrzymywanie decyzji zakupowych tuż przed sezonem aplikacyjnym, a to już niosłoby za sobą negatywne konsekwencje – uważa Dawidowski.

Ostrzega, że w przypadku pojawienia się nagłego skumulowanego popytu i zatorów logistycznych rolnicy mogą nie zdążyć z zaopatrzeniem się w środki niezbędne do produkcji rolnej lub paradoksalnie będą zmuszeni ponosić wyższe koszty zakupu. Dlatego postuluje, aby ewentualne zawieszenie ceł i elementów mechanizmu CBAM było częścią szerszej dyskusji oraz aby rekompensować przemysłowi chemicznemu krajów UE nakłady, jakie są ponoszone w związku ze spełnianiem norm klimatycznych.

Czytaj więcej

Restrukturyzacja Azotów przebiega z licznymi problemami
Reklama
Reklama

W I kwartale Azoty zwiększają produkcję i sprzedaż nawozów

Według Azotów obecnie ceny nawozów w Polsce utrzymują się na atrakcyjnym poziomie w porównaniu do większości krajów europejskich. – Zbliżamy się do startu sezonu aplikacyjnego i należy spodziewać się wzmożonego popytu na nawozy, szczególnie azotowe. Nie widzimy przesłanek w najbliższych miesiącach do spadku cen nawozów azotowych z uwagi na terminy agrotechniczne, stabilny rynek światowy, ryzyko zatorów logistycznych i wyższych kosztów transportu z tego tytułu, gwałtownego wzrostu cen gazu, głównego surowca do produkcji nawozów azotowych – wylicza Dawidowski.

Informuje, że w styczniu ceny podstawowych nawozów azotowych były porównywalne do tych z ubiegłego roku. Ponadto co do zasady spadki cen nawozów azotowych następują po szczycie sezonu aplikacyjnego, czyli w miesiącach maj-lipiec.

Azoty, tak jak co roku, w I kwartale obserwują większe niż w pozostałych kwartałach zainteresowanie oferowanymi nawozami. – Mają na to wpływ terminy agrotechniczne i wznawiająca się po uśpieniu zimowym wegetacja. Na wielkość popytu na wiosnę ma wpływ wiele czynników: wzrost temperatur, z którym związany jest termin startowy aplikacji nawozów azotowych, stopień przezimowania ozimin, od którego zależy ilość zastosowanych nawozów czy stopień uwodnienia gleby, co z kolei warunkuje możliwość wjazdu w pole maszynami rolniczymi – tłumaczy Dawidowski.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama