Pierwszy ma chiński rodowód i w sumie oszukał 3 mln ludzi na łącznie 3 mld USD. Drugi i trzeci to już ojczyźniane projekty, przeciwko którym UOKiK wszczął postępowania. Urząd podejrzewa, że to piramidy finansowe. Żeby takich podejrzeń nabrać, naprawdę niewiele trzeba. PlusToken obiecywał od 6 do 19 proc. miesięcznie, a produkty Omega Box gwarantują nawet 70 proc. rocznie. Apelujemy – nie dajcie się na to nabrać!
Łowcy naiwnych
W czasach niskich stóp procentowych, giełdowego marazmu i rynkowych nastrojów uzależnionych od tweetów jednego człowieka obietnice dużych zysków kuszą jak nigdy. Jeśli dodatkowo ktoś użyje sztuczek marketingowych, by nakłonić nas do inwestycji, to szansa na udany przekręt jest niemal gwarantowana. Szczególnie gdy ktoś namawia na nowe technologie, o których wiemy wprawdzie niewiele, ale sąsiad powiedział, że zna kogoś, kto mówił, że ten bitcoin to rośnie jak grzyby po deszczu. Niestety, ale tak to w praktyce wygląda.
PlusToken upadł na początku lipca. Z przekrętem na 3 mld USD jest rekordzistą, jeśli chodzi o kryptowalutową piramidę. Stojący za nim oszuści użyli prostych narzędzi, by nabić w butelkę miliony ludzi. Projekt zaczął działać w kwietniu 2018 r. i reklamował się jako „multiwalutowy, zdecentralizowany portfel kryptowalutowy z dziesięcioma warstwami zabezpieczeń". Któż by nie chciał mieć czegoś takiego? Jak powszechnie wiadomo, mobilne i przeglądarkowe portfele kryptowalutowe są podatne na ataki hakerskie, a te sprzętowe są wprawdzie bezpieczne, ale mają dość małą pojemność i nie można na nich trzymać tylu różnych kryptowalut, ile byśmy chcieli. Tymczasem PlusToken obiecywał i bezpieczeństwo, i multiwalutowość. Portfel początkowo obsługiwał bitcoina, ethereum i EOS, a następnie dodano bitcoina casha, dasha, litecoina i XRP. W jednym miejscu ścisła rynkowa czołówka. Mało tego, portfel był rzekomo zaprojektowany przez inżynierów Samsunga i Google'a, a na czele wszystkiego miał stać mężczyzna o nazwisku bardzo podobnym do twórcy jednej z największych giełd kryptowalutowych Binance. I teraz gwóźdź programu – na portfel wystarczyło przesłać swoje kryptowaluty, a specjalnie zaprogramowany algorytm inwestował je w strategie hedgingowe, które skutecznie identyfikowały różnicę w wycenach na różnych platformach. Tak skutecznie, że gwarantowano wspomniane od 6 do 19 proc. miesięcznie.
Jedna wielka bajka
Niech przykład PlusTokena będzie przestrogą. Wszystko bowiem, o czym wyżej piszę, to jedna wielka ściema. Portfel nie był zdecentralizowany. Miał jednego zarządcę i to on, a nie klienci, trzymał klucze prywatne. Rzekomy szef nie istniał, o czym można się było przekonać po zwykłym wygooglowaniu. I chyba nie muszę już dodawać, że nie ma algorytmów inwestycyjnych, które gwarantują krociowe stopy zwrotu z arbitrażu...