Czy zażegnanie ryzyka upadłości Polimeksu to koniec problemów funduszy pieniężnych i gotówkowych z odpisami wartości obligacji korporacyjnych?
Przypadek Polimeksu na pewno nie wyczerpuje ryzyka związanego z inwestycjami w obligacje korporacyjne. Bardzo wrażliwą branżą, na którą inwestorzy powinni być wyczuleni w najbliższych miesiącach, jest deweloperka.
TFI często zwracają uwagę na dużo lepszą jakość zabezpieczeń obligacji deweloperów...
Być może tak jest, ja jednak spotkałem się z opinią, że dobry deweloper nie musi emitować obligacji, bo finansowania z reguły udzieli mu bank. Jeżeli projekt jest wystarczająco dobry, nie ma powodu, żeby się zadłużać przy takim koszcie kapitału, jaki jest na Catalyst. Nie wchodząc w szczegóły – nie wszystkie emisje obligacji deweloperów są zabezpieczone, a i zabezpieczenia mogą mieć różną wartość. Jeżeli wejdziemy w fazę słabszego wzrostu gospodarczego, a problemy z kredytowaniem budownictwa mieszkaniowego się utrzymają, to można sobie wyobrazić sytuację, w której nie każdy deweloper będzie w stanie rolować obligacje i obsługiwać swój dług. Chyba że sytuacja na rynku nieruchomości się odwróci i pojawi się większy popyt na mieszkania
Czy będziemy jednak mieli do czynienia z taką siłą rażenia jak w przypadku PBG? Chodzi o to, czy na upadłość jest narażony emitent równie popularny wśród TFI.
Trzeba pamiętać o dwóch czynnikach. Jeden to popularność, rozumiana jako ilość funduszy, które objęły złe papiery, drugi – poziom zaangażowania jednego funduszu w jedną emisję i jej udział w portfelu funduszu. To, że obligacje jednego emitenta występują w portfelach kilkudziesięciu funduszy, samo w sobie nie jest problemem. Np. na koniec roku 25 funduszy miało euroobligacje Banku Ochrony Środowiska o wartości 405 mln zł, a ponad 30 funduszy obligacje PKO BP o wartości 1,5 mld zł i nie zakładam, by dziś ktoś uznał tę sytuację za groźną. Analizy Online na razie jeszcze nie monitorują kondycji finansowej poszczególnych emitentów, więc trudno byłoby nam dziś ocenić, czy teraz w portfelach funduszy są jakieś spółki, które jednocześnie stanowią istotną część portfela bardzo wielu funduszy, a przy tym wszystkim są jeszcze narażone na upadłość. Generalnie zbyt często zarządzający dopuszczają się wysokiej koncentracji ryzyka. Ostatnio widać pewne zmiany na lepsze, dotyczą one jednak nowych emisji, a nie tych, które już zostały objęte.