Ale analiza poprzednich przypadków pokazuje, że od pierwszej inwersji do definitywnego szczytu hossy upłynąć może jeszcze wiele miesięcy.
Mamy kolejny epizod sagi pod tytułem „odwrócona krzywa rentowności amerykańskich obligacji jako zwiastun potencjalnych problemów". O ile w marcu–kwietniu wzięliśmy pod lupę sygnał w postaci spadku poniżej zera spreadu 10l – 3m (czyli różnicy rentowności papierów dziesięcioletnich i trzymiesięcznych), o tyle teraz dołącza do niego, przez niektórych uważany za bardziej „klasyczny", spread 10l – 2l (różnica rentowności papierów dziesięcio- i dwuletnich). W trakcie ostatnich turbulencji na rynkach obligacji i on stał się ujemny (na razie na chwilę). Po raz pierwszy od... 2007 r. Bez wątpienia musimy się pochylić nad tą kwestią.