REKLAMA
REKLAMA

Wierzytelności

Windykatorzy muszą się liczyć z efektem GetBacku

Z jednej strony utrudniony dostęp do kapitału, a z drugiej potencjalny spadek cen portfeli – firmy trudniące się odzyskiwaniem długów szykują się na nową rzeczywistość.
Foto: Fotorzepa, Andrzej Bogacz

Na branżę windykacyjną padł blady strach. Wszystko oczywiście przez zamieszanie i problemy finansowe firmy GetBack. Co prawda windykatorzy przeżyli upadek już niejednego gracza (chociażby notowanej kiedyś na giełdzie firmy e-Kancelaria), to jednak przypadek GetBacku jest szczególny. Mowa bowiem o firmie, której zaufało co najmniej kilkanaście tysięcy inwestorów indywidualnych, którzy kupili akcje, obligacje czy też certyfikaty funduszy inwestycyjnych. Nie można także zapomnieć, że GetBack podkopał zaufanie również wielu profesjonalnych inwestorów, którzy od wielu lat finansują rozwój branży.

Foto: GG Parkiet

W tym kontekście nie dziwne więc, że przedstawiciele firm windykacyjnych z uwagą nasłuchują kolejnych doniesień rynkowych dotyczących GetBacku. Oczywiście nie można wrzucać wszystkich firm do jednego worka, jednak istnieje zagrożenie, że problemy jednego, szczególnie tak poważnego gracza mogą uderzyć rykoszetem również w innych.

– Przede wszystkim należy podkreślić, że problemy firmy GetBack w żaden sposób nie są powiązane z kondycją branży windykacyjnej w Polsce. Problemy te to suma kilku czynników wynikających ze zbyt agresywnego rozwoju, niewłaściwej polityki finansowej – zwłaszcza w kontekście zarządzania finansowaniem i emisją obligacji, jak również zbyt wygórowanych cen zakupów portfeli. To są jednak błędy typowo zarządcze – nie zaś czynniki, które mają związek z sektorem, w którym działamy. Taka sytuacja mogłaby się wydarzyć w każdej innej branży i spółce. Niemniej znając mechanizmy funkcjonowania rynku, obawiam się, że pewne perturbacje mogą się pojawić, i to na kilku płaszczyznach – mówi Krzysztof Borusowski, prezes firmy Best.

Cień nadziei

Foto: GG Parkiet

Nie da się ukryć, że sytuacja jest poważna. Jednym z kluczy do sukcesu w branży windykacyjnej jest przecież dostęp do kapitału. Nie jest przypadkiem to, że windykatorzy są jednymi z najaktywniejszych graczy na rynku długu korporacyjnego. Banki do większości podmiotów podchodzą z ograniczonym zaufaniem, więc aby móc funkcjonować, firmy na potęgę emitują obligacje. GetBack co prawda współpracował z kilkoma bankami, ale jego największym problemem okazało się właśnie zadłużenie z tytułu emisji obligacji, które przekroczyło 2 mld zł. Obecnie firma nie jest w stanie spłacać zaciągniętego długu, co mocno nadszarpnęło zaufanie inwestorów.

– Dostęp do finansowania był siłą naszej branży. Zróżnicowany i elastyczny sposób finansowania działalności pozwolił na szybki rozwój polskich firm, które dzisiaj z powodzeniem konkurują na rynkach zagranicznych. Teraz może się to zmienić, gdyż inwestorzy, zarówno indywidualni, jak i instytucjonalni, którzy finansują nasza branżę, mogą ekstrapolować ryzyko GetBacku na wszystkie podmioty. Może dojść do podobnej sytuacji, jaką obserwowaliśmy kilka lat temu w przypadku deweloperów. Upadłości czy kłopoty kilku film deweloperskich przełożyły się na odcięcie całej branży na dobre dwa lata od finansowania przez emisję obligacji. Mam nadzieję, że ten skrajnie negatywny scenariusz się nie spełni, ale mimo wszystko należy się liczyć z mniejszą dostępnością finansowania i jego większymi kosztami. Perturbacje w obszarze finansowania to jednak niejedyny możliwy negatywny skutek obecnego zamieszania. Obawiamy się też reakcji ustawodawcy. Z obecnej sytuacji mogą zostać wyciągnięte pochopne wnioski. Zresztą otoczenie regulacyjne cały czas się zmienia – twierdzi Borusowski.

Spółki windykacyjne starają się odciąć od problemów GetBacku. Do rangi niezwykłego wydarzenia urosły ich informacje dotyczące finansowania, które jeszcze kilka miesięcy temu przykuwały jedynie uwagę co czujniejszych inwestorów. Kruk praktycznie na każdym kroku podkreśla, że ma zdrowy bilans. Best na początku maja chwalił się, że w terminie spłacił kolejną transzę obligacji o wartości 45 mln zł, co generalnie powinno być normą, ale w obecnych warunkach spółka najwyraźniej uznała, że taki komunikat postawi ją w zdecydowanie lepszym świetle. Finansowanie jest też bardzo ważne dla Kredyt Inkaso. Kilka dni temu spółka poinformowała, że jej fundusze sekurytyzacyjne podpisały umowy z ING Bankiem Śląskim, dzięki którym zyskały dostęp do kredytów o łącznej wartości do 140 mln zł.

Na razie więc powodów do paniki nie ma, ale windykatorzy uznali najwyraźniej, że lepiej dmuchać na zimne. – Oczekujemy, że dostęp do kapitału może być jedną z naszych przewag konkurencyjnych w dłuższym terminie – posiadamy dostęp do linii kredytowych o łącznej wartości do 1,7 mld zł. Ponadto od 10 lat emitujemy obligacje – Kruk ma markę solidnego emitenta. Przy obecnym, niskim poziomie zadłużenia grupy nie widzimy dla siebie istotnego zagrożenia po stronie dostępności i kosztów nowego finansowania. Takie ryzyko występuje prawdopodobnie dla mniejszych podmiotów, ze słabo zdywersyfikowanymi źródłami kapitału – twierdzi Piotr Krupa, prezes Kruka.

Foto: GG Parkiet

– Jesteśmy przygotowani na zwiększenie się wymagań wobec emitentów, co odczytujemy jako wzrost dojrzałości rodzimego rynku kapitałowego. Do biznesu podchodzimy odpowiedzialnie, dlatego dywersyfikujemy źródła finansowania naszego wzrostu. Emitujemy obligacje w drodze ofert publicznych i prywatnych oraz posiłkujemy się kredytami. Instytucje finansujące nasz biznes wszelkie decyzje podejmują na bazie głębokiej analizy wyników finansowych Kredyt Inkaso – mówi Bastian Ringhardt, członek zarządu Kredyt Inkaso.

Cień nadziei

Paradoksalnie problemy GetBacku mogą mieć także pozytywny wpływ na rynek windykacyjny. Praktycznie od początku działalności GetBack był postrzegany jako agresywny gracz, który nie szczędzi grosza na kupowanie kolejnych portfeli wierzytelności. Wielu uczestników tego rynku wprost mówiło, że ceny, jakie oferował GetBack, były dla nich nie do przyjęcia i często musieli oni obejść się smakiem. Nie ma przypadku w tym, że w ostatnich kwartałach wielu windykatorów ograniczyło zakupy na polskim rynku. Dziś wierzą oni, że sytuacja zacznie się powoli stabilizować. – W ostatnich dwóch latach ceny portfeli wierzytelności w wielu przypadkach były znacząco oderwane od ich rzeczywistej wartości. Teraz oczekujemy stopniowej racjonalizacji cen – z punktu widzenia długoterminowych relacji jest to zarówno w interesie branży, inwestorów, jak i sprzedających portfele wierzytelności – mówi Piotr Krupa. W podobnym tonie wypowiadają się przedstawiciele Kredyt Inkaso. – Dzięki mniejszej konkurencji spodziewamy się stabilizacji i normalizacji cen wierzytelności na rynku. Ostatnie wydarzenia pokazują, że rynek windykacyjny przeznaczony jest dla podmiotów, które charakteryzują się długoletnią obecnością w branży, sprawdzonym i efektywnym modelem biznesowym oraz bezpieczną strukturą finansowania. Uważamy, że dysponujemy wszystkimi wymienionymi atrybutami, dlatego z optymizmem patrzymy w przyszłość, a naszym celem jest konsekwentna poprawa wyników finansowych – przekonuje Bastian Ringhardt.

W I kwartale efektu GetBacku jeszcze nie było widać na rynku. Ostatnio jednak kolejne firmy informują o nowych zakupach w Polsce. Na to, żeby zapomnieć całkowicie o problemach GetBacku, jest jednak zdecydowanie za wcześnie.

Kruk po słabszym IV kwartale ubiegłego roku wrócił do formy. W I kwartale 2018 r. zarobił ponad 90 mln zł. Firma wciąż szczyci się wysokimi spłatami od dłużników, które wyniosły w I kwartale 362 mln zł. W tym czasie spółka zainwestowała w nowe portfele 125 mln zł. Rok wcześniej było to 214 mln zł.

Best nowy rok rozpoczął z przytupem, przynajmniej jeśli chodzi o wynik netto. Firma w I kwartale zarobiła na czysto prawie 20 mln zł. Rok wcześniej było to niewiele ponad 6 mln zł. Warto jednak odnotować, że firma w I kwartale nie kupiła żadnego portfela wierzytelności.

Fast Finance w I kwartale osiągnęło zysk netto na poziomie 1,3 mln zł. W analogicznym okresie rok wcześniej było to 2 mln zł. Spółka chwali się jednak spadkiem zadłużenia. Firma wykupiła kolejne obligacje, a także zredukowała zadłużenie z tytułu kredytów bankowych.

Pragma Inkaso po słabszym rozpoczęciu 2017 r. w tym roku I kwartał zakończyła na plusie. Zanotowała 0,8 mln zł zysku netto. Warto jednak pamiętać, że działalność windykacyjna jest tylko jednym z elementów biznesu grupy Pragma Inkaso. To także biznes faktoringowy czy też leasing.

Grupa Vindexus nie opublikowała jeszcze wyników za I kwartał 2018 r. Jej przedstawiciele nie ukrywają jednak, że obawiają się negatywnego wpływu zamieszania związanego z GetBackiem na całą branżę. Jednocześnie jednak Vindexus wykazuje zainteresowanie portfelami GetBacku.

Kredyt Inkaso nie podało jeszcze wyników za I kwartał 2018 r. Warto jednak zaznaczyć, że dla spółki jest to jednak IV kwartał roku obrotowego 2017/2018. Firma poinformowała natomiast w ostatnich dniach, że w kwietniu kupiła wierzytelności o wartości nominalnej 110 mln zł.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA