Jednym z głównych celów Lotosu jest rozwój działalności wydobywczej, opartej zarówno na już posiadanych koncesjach, jak i na całkiem nowych aktywach. Obowiązująca od trzech lat strategia zakłada m.in. ewentualne pozyskanie złóż w Wielkiej Brytanii, Holandii, Danii, na Morzu Czarnym, Morzu Kaspijskim, Adriatyku oraz na lądowych obszarach Europy Środkowo-Wschodniej. Dlaczego na żaden z rynków do dziś nie udało się wejść?
– Aktualnie budujemy naszą pozycję na Szelfie Norweskim w oparciu o pakiet posiadanych aktywów, pozyskanych w ramach akwizycji wraz z udziałami w hubach, czyli centrach logistyki produkcji, separowania i dystrybucji węglowodorów. Konsekwentnie zwiększamy udział wyniku segmentu wydobywczego do skonsolidowanych wyników Grupy Lotos, choć oczywiście kluczowe są tu również parametry makro (kurs USD, notowania ropy i gazu) – mówi Adam Kasprzyk, rzecznik koncernu. Dodaje, że dodatkową wartością inwestycji w wydobycie jest neutralizowanie wpływu niestabilnej ceny gazu na wyniki grupy. Pozwala na to własne wydobycie błękitnego paliwa realizowane na zbliżonym poziomie do jego zużycia w gdańskiej rafinerii.
Wzrost w Norwegii
Grupa Lotos zapewnia, że w trybie ciągłym aktywnie analizuje ewentualne transakcje przejęcia nowych złóż i koncesji. – W tym roku zidentyfikowaliśmy i oceniliśmy kilkadziesiąt projektów inwestycyjnych, m.in. na wodach terytorialnych Wielkiej Brytanii i Norwegii – przekonuje Kasprzyk. Żadnych szczegółów w tym zakresie jednak nie podaje. Zapewnia za to, że koncern będzie wybierał takie aktywa, które będą kreować optymalną wartość dla spółki i będą najkorzystniejsze dla akcjonariuszy. O szczegółach decyzji inwestycyjnych koncern ma informować z chwilą ich podjęcia.
Więcej wiadomo o projektach, których realizację rozpoczęto jakiś czas temu. W Norwegii chodzi przede wszystkim o zagospodarowanie złóż Utgard i Yme. – Uruchomienie wydobycia węglowodorów z pierwszego z nich zostało zrealizowane we wrześniu 2019 r. z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem w stosunku do zakładanego pierwotnie harmonogramu i 25 proc. taniej względem planowanego budżetu. Szacowany wpływ obu złóż na wolumen wydobycia to około 10 tys. boe (baryłki ekwiwalentu ropy – red.) dziennie – informuje Kasprzyk. Dodaje, że produkcja w Norwegii na koniec III kwartału wynosiła ponad 13 tys. boe dziennie.
Problemy w Polsce
Zdecydowanie słabiej w stosunku do założeń przebiegają inwestycje w Polsce. Lotos do końca 2018 r. planował osiągnąć docelowe zagospodarowanie kluczowego bałtyckiego złoża B8. Prace są jednak mocno opóźnione. W III kwartale w ramach tego projektu zakończono przebudowę docelowej platformy na tzw. morskie centrum produkcyjne, którą odholowano na złoże i przeprowadzono operację jej pozycjonowania. Spółka podaje, że termin uruchomienia pełnej produkcji planowany jest nie wcześniej niż w II kwartale 2021 r. Z ostatnich danych wynika, że dzienna produkcja wynosi tam 2,8 tys. boe. Docelowe planowane wydobycie ma wynieść około 5 tys. boe.