REKLAMA
REKLAMA

Surowce i paliwa

JSW. Niepokojące sygnały i dużo niepewności

Spodziewane przez stalownie zmniejszenie popytu płynące z branży motoryzacyjnej to kiepski sygnał dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

Włodzimierz Hereźniak, prezes JSW.

Foto: materiały prasowe

Oznacza bowiem, że w tym roku zapotrzebowanie na jej kluczowe produkty: węgiel koksowy i koks, używane do produkcji stali, może dalej spadać. Już na koniec grudnia na placach przy kopalniach JSW leżało aż 1,8 mln ton niesprzedanego węgla. To o 126 proc. więcej niż rok wcześniej. Co ciekawe, z tego niemal 800 tys. ton stanowił węgiel koksowy. Tak wysokich zapasów tego surowca spółka nie miała od lat. Resztę stanowił węgiel energetyczny.

– Stan zapasów jest niepokojący. Częściowo wynika z ciepłej zimy, która zmniejszyła zapotrzebowanie na paliwo dla energetyki. Z drugiej zaś spółka uruchomiła niedawno kilka nowych ścian wydobywczych i zwiększyła produkcję węgla, którego nie zdążyła jeszcze sprzedać – wyjaśnia Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŚ.

Eksperci zaznaczają jednocześnie, że bardzo trudno jest prognozować dalszą przyszłość węglowej spółki. – Jest zbyt duża niepewność związana z wpływem pandemii koronawirusa na gospodarkę. Pojawia się dużo sprzecznych ze sobą prognoz. To powoduje, że na rynkach rządzą emocje, co widzimy m.in. w wycenach aktywów czy dużych wahaniach cen. Niewątpliwie jednak w górnictwie mamy kryzys, a JSW w ostatnim czasie pokazuje „negatywne" przepływy pieniężne – ocenia Prokopiuk.

Władze węglowej grupy przekonują, że mają plan, jak poradzić sobie z obecną sytuacją. – Niewątpliwie 2019 r. był okresem spowolnienia gospodarczego na świecie. Do spadku aktywności w handlu międzynarodowym przyczyniły się kryzys w branży motoryzacyjnej, mniejsze zapotrzebowanie na stal w Europie oraz wojna celna między USA a Chinami. Dlatego nasze obecne działania ukierunkowane są na intensyfikację sprzedaży oraz prowadzenie działań pozwalających stopniowo zwiększać efektywność operacyjną i kosztów – zapowiada Włodzimierz Hereźniak, prezes JSW.

Na razie jednak kuleje i produkcja, i kontrola kosztów. W 2019 r. zakłady wchodzące w skład JSW wyprodukowały 14,8 mln ton węgla oraz 3,2 mln ton koksu. W porównaniu z 2018 r. produkcja węgla spadła więc o 2 proc., a koksu o 11 proc. Wzrosły natomiast jednostkowe koszty wydobycia – o 7 proc., do 426 zł/t. W całym minionym roku grupa wypracowała 649,6 mln zł zysku netto. To o 63 proc. mniej niż rok wcześniej. Przychody grupy spadły w tym czasie o 12 proc., do 8,67 mld zł.

– Większej efektywności, lepszej jakości ani poprawy bezpieczeństwa nie osiągniemy bez inwestycji – zaznacza Artur Dyczko, zastępca prezesa JSW ds. technicznych. Na inwestycje w minionym roku grupa wydala w sumie 2,4 mld zł, czyli o 44 proc. więcej niż w roku 2018. Z tego około 2 mld zł popłynęło na prace w kopalniach. W tym roku spółka będzie kontynuować inwestycje związane m.in. z pogłębieniem zakładu Borynia i budową kopalni Bzie-Dębina. box

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA