REKLAMA
REKLAMA

Profesjonalny inwestor

139 proc. wzrostu dzięki filmikowi na Tik Toku. Nowa forma manipulacji?

Tytułowy skok kursu dotyczy kryptowaluty dogecoin. W ostatnich dniach cieszyła się ona ogromną popularnością. Wszystko przez jeden viral w popularnym serwisie.
Foto: Bloomberg

Od końca czerwca, na popularnej platformie do publikacji krótkich filmów – Tik Tok, użytkownik o pseudonimie James Galante umieszczał nagrania zachęcające do inwestowania niewielkiej kwoty w kryptowalutę dogecoin. Jedno z tych nagrań, opublikowane 2 lipca, ma już prawie 800 tys. odsłon, 66 tys. polubień i prawie 5700 komentarzy. Ważniejsze jest jednak to, jak ta aktywność przełożyła się na cenę. Wygląda na to, że użytkownicy potraktowali viral bardzo poważnie, bo w czwartkowe popołudnie dogecoin był dwa razy droższy niż na początku miesiąca. Jak do tego doszło?

Kryptowaluta dla żartu

Zacznę może od tego, czym w ogóle jest dogecoin, bo nie jest to tak popularna kryptowaluta, jak bitcoin, ethereum czy XRP, o których najczęściej można poczytać w mediach finansowych. Otóż dogecoin powstał pod koniec 2013 r. i miał być swego rodzaju branżowym żartem, rozluźniającym napiętą wówczas atmosferę w społeczności, spowodowaną zalewem informacji, że kryptowaluty służą tylko i wyłącznie do handlu w darknecie. Kwintesencją tego luźnego podejścia było umieszczenie w logo projektu znanego mema z „Piesełem". To wystarczyło nie tylko do wzbudzenia uśmiechu na wielu twarzach, ale także do wytworzenia się wokół dogecoina silnej, zaangażowanej społeczności. Pod względem technologicznym kryptowaluta ta nie jest żadnym przełomem. Zyskała jednak na tyle dużą popularność, że stała się środkiem płatniczym na niektórych portalach społecznościowych. Można nią na przykład płacić napiwki na Reddicie. Dzięki sporej rzeszy oddanych fanów dogecoin od lat utrzymuje się w TOP50 pod względem kapitalizacji. Zgodnie z danymi serwisu coinpaprika.com w czwartek po południu wartość wszystkich znajdujących się w obiegu monet sięgała 565,7 mln USD, co dawało mu 27. miejsce w rankingu. Dogecoin jest notowany na 66 giełdach, w tym m. in. na Binance. Gdy zaczynała się wspomniana viralowa akcja, jego wycena wynosiła zaledwie 0,0023 USD. Niski kurs w połączeniu z dużą społecznością i łatwym dostępem do platform handlowych sprawił, że krótki film na Tik Toku rozbujał notowania.

Manipulacja czy zabawa?

Wspomniane wideo James Galante umieścił w serwisie na początku lipca. Trwa ono kilkanaście sekund, a na początku jest chwytliwa zachęta werbalna: „Let'a all get rich", czyli w wolnym tłumaczeniu „Wzbogaćmy się". Autor wyjaśnia następnie, że dogecoin jest praktycznie bezwartościowy, bo kosztuje tylko 0,0023 USD. Dodaje, że za jedyne 25 USD można nabyć ponad 10 000 sztuk kryptowaluty, co oznacza, że gdy jej kurs skoczy do 1 USD, każdy nabywca będzie bogatszy o 10 tys. USD. A że potencjalnych nabywców, czyli użytkowników Tik Toka, jest 800 mln, to przewidywany wzrost notowań wydaje się całkiem realny. Proste, nieprawdaż? Kilka dni wystarczyło, by film zyskał popularność, a użytkownicy zaczęli kupować. W poniedziałek cena wzrosła o 15 proc., we wtorek o 12 proc., a w środę aż o 62 proc. W porywach kurs sięgał 0,0055 USD, co oznacza, że od publikacji viralowego filmiku Dogecoin zyskał aż 139 proc. Zwyżce notowań towarzyszył duży skok obrotów. Tylko w środę wartość wolumenu sięgnęła prawie 900 mln USD, co oznacza wynik o prawie 700 proc. większy od średniej dla tej kryptowaluty. W czwartek euforia nieco przygasła, bo notowania zaczęły spadać, sięgając przed południem 0,0040 USD. Do 1 USD wciąż jest bardzo daleko, ale z pewnością ktoś w ostatnich dniach nieźle się obłowił. Warto dodać, że na oficjalnym profilu twitterowym dogecoina pojawił się wpis ostrzegający przed tym, co się dzieje. „Bądź świadomy intencji ludzi, którzy nakłaniają cię do kupna czegoś, choć nie mają uprawnień do doradztwa finansowego. Podejmuj rozważne decyzje, nie ulegaj efektowi FOMO i manipulacji. Bądź bezpieczny. Bądź mądry" – czytamy we wpisie.

Foto: GG Parkiet

Swoją aktywnością na Tik Toku pan Galante niewątpliwie podpompował kurs dogecoina. Powstają więc pytania – czy to klasyczna manipulacja? A może tylko niewinna zabawa małymi kwotami? Nie wiem. To są pytania do instytucji, które w udzielaniu nań odpowiedzi się specjalizują. Trudno powiedzieć, czy pan Galante to przyszły Bernard Madoff, ale ostatnie wydarzenia wokół dogecoina warto traktować jako ostrzeżenie. Bo nawet jeśli autor tego viralu nie miał złych intencji, to z pewnością do Tik Toka już ustawiają się kolejki „budowlańców specjalizujących się w piramidach" i niebawem możemy mieć wysyp bardziej wyrafinowanych manipulacji. Przestrzeń cyfrowa rozwija się w tempie, za którym prawo nie nadąża. Przecież wciąż w wielu krajach nie do końca wiadomo, czym w prawnym sensie są kryptowaluty, a wiele osób ich używa i nie wszyscy w szczytnym celu. Mam nadzieję, że KNF, SEC i inni nadzorcy są tego w pełni świadomi.

Foto: GG Parkiet

Ostatni tydzień przyniósł odbicie notowań bitcoina od 9000 USD. Techniczne wsparcie ponownie wywiązało się ze swojej roli, a notowania utrzymały się w konsolidacji. W ostatnich dniach kurs wzrósł do 9450 USD, a więc znalazł się tam, gdzie przebiega 50-sesyjna średnia krocząca. Wraz z odbiciem w górę zakręciły też oscylatory – MACD i RSI(14), co potwierdza cykliczność ruchu i zwiększa szansę ponownego testu oporu 10 000 USD. I choć od maja mamy ruch horyzontalny, to rosnące średnie ze 100 i 200 sesji pokazują, że w ujęciu średnioterminowym popyt ma lekką przewagę. To wspiera scenariusz wybicia w górę, choć do zmiany nastawienia wystarczy przełamanie wspomnianego oporu. Kluczowymi barierami pozostają więc 10 000 i 9000 USD. PZ

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA