Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie przewidywania dotyczące przyszłych cen surowców przedstawiają specjaliści rynkowi?
- Jakie są potencjalne krótkoterminowe i długoterminowe scenariusze rozwoju sytuacji gospodarczej?
- Z jakimi historycznymi kryzysami energetycznymi są porównywane obecne perturbacje rynkowe?
Inwestorzy wyraźnie przestraszyli się dalszej eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Strach ten dał w poniedziałek najpierw o sobie znać na giełdach azjatyckich. Koreański indeks KOSPI stracił w ciągu sesji aż 6,49 proc. Japoński Nikkei 225 spadł o 3,48 proc., a Hang Seng, główny indeks giełdy w Hongkongu zniżkował o 3,5 proc., a chiński Shanghai Composite zszedł w dół o 3,63 proc. To kraje Azji są głównymi odbiorcami ropy z regionu Zatoki Perskiej i to w nie najmocniej uderzyłaby ewentualna całkowita blokada Cieśniny Ormuz. Ta groźba mocno przyczyniła się również do wzrostu cen ropy. Baryłka surowca gatunku Brent kosztowała w poniedziałek rano 109 dol., a za gatunek WTI 101,5 dol. Złoto traciło natomiast prawie 8 proc. Za 1 uncję kruszcu płacono 4126 dol. Cena srebra spadała również o około 8 proc. i zeszła do 62,2 dol. za uncję.
Prezydent Donald Trump oświadczył w sobotę, że „zniszczy” irańskie elektrownie, jeśli Teheran nie otworzy w pełni Cieśniny Ormuz – kluczowej arterii dla globalnych przepływów energii – w ciągu 48 godzin. Iran odpowiedział groźbą, że w przypadku realizacji ultimatum USA zaatakuje infrastrukturę energetyczną oraz instalacje odsalania wody w Zatoce Perskiej.
– To może być przełomowy tydzień dla konfliktu i wkrótce okaże się, kto pierwszy mrugnie. Wszystkie oczy skierowane są na Cieśninę Ormuz, która stała się epicentrum dla rynków finansowych. Jeśli cieśnina zostanie ponownie otwarta, ceny ropy mogą gwałtownie spaść. Jeśli jednak Iran nie ugnie się przed ultimatum Trumpa, może to poważnie osłabić pozycję prezydenta, niosąc nieobliczalne konsekwencje dla globalnych rynków – twierdzi Kathleen Brooks, szefowa działu analiz XTB.
Co czeka rynki w nadchodzących dniach?
– Wojna może jeszcze trwać wiele tygodni i doprowadzić do wzrostu cen ropy np. do 150 dolarów za baryłkę. Stałe niszczenie infrastruktury energetycznej oznacza, że powrót podaży do normy zajmie znacznie więcej czasu. Warto też zauważyć, że poprzednie szoki naftowe rozwijały się przez wiele miesięcy pod względem wzrostu cen ropy, w miarę jak stawał się jasny pełny wpływ – w 1973 r. trwało to około czterech miesięcy, a w 1979 r. cały rok – ocenia Shane Oliver, zarządzający funduszem w firmie AMP.