REKLAMA
REKLAMA

Okiem eksperta

Próba odwrócenia trendu dolara

Gdy na przełomie lat 2016 i 2017 z poziomów bliskich parytetowi rozpoczął się gwałtowny ruch kursu EUR/USD w górę, wielu analityków niezwłocznie ogłosiło koniec trwającego jeszcze od ubiegłej dekady trendu aprecjacji amerykańskiej waluty.

Kamil Cisowski, dyrektor zespołu analiz i doradztwa inwestycyjnego, DI Xelion

Foto: Archiwum

Korekta wzrostowa trwała jednak zaledwie 12 miesięcy, a kres położyła jej próba (częściowo udana) normalizacji polityki pieniężnej w USA, która była również najważniejszym czynnikiem odpowiadającym za ujemne stopy zwrotu w 2018 r. niemal wszystkich klas aktywów.

W ciągu minionych dziesięciu miesięcy odwrócenie trendu zwiastowano niemal nieustannie, wydaje się jednak, że wielu inwestorów nie doceniło wpływu, jaki będzie miała na rynek redukcja bilansu Rezerwy Federalnej w połączeniu z niezwykle atrakcyjną dysproporcją w rentownościach oferowanych na rynku amerykańskim w porównaniu z innymi gospodarkami rozwiniętymi. Czynniki te przeważyły nawet nad efektami wolty, którą w I kwartale 2019 r. wykonało FOMC, niespodziewanie szybko kończąc cykl zacieśniania polityki monetarnej.

Dopiero teraz, gdy podjęta została decyzja o rozpoczęciu skupu obligacji o wartości 60 mld USD miesięcznie, która powinna pozwolić rozwiązać narastające problemy płynnościowe, gdy kolejna obniżka stóp procentowych w tym roku jest właściwie przesądzona, wydaje się, że wszystkie klocki znalazły się na właściwym miejscu, by mówić o punkcie zwrotnym.

Rozpoczęta we wrześniu aprecjacja funta, najbardziej niedowartościowanej spośród głównych światowych walut, jest wyśmienitym katalizatorem ruchu w górę na pozostałych dolarowych parach walutowych, a możemy obserwować dopiero przedsmak wybicia, które nas czeka w ciągu najbliższych 12 miesięcy, o ile Borisowi Johnsonowi uda się uzyskać poparcie parlamentu dla tekstu porozumienia z UE przed końcem października.

Nawet większe znaczenie ma naszym zdaniem narastające prawdopodobieństwo tego, że Christine Lagarde napotka w Radzie EBC opozycję zdolną do zablokowania planów jakiegokolwiek istotniejszego dalszego luzowania polityki monetarnej w strefie euro. Sojusz, w którym główne role odgrywają przedstawiciele Niemiec, Francji, Holandii i Austrii, mógł nie być wystarczająco silny, by zablokować mocny finisz Mario Draghiego na stanowisku prezesa, ale obecnie może mieć decydujące zdanie w kwestii dalszej polityki monetarnej w Europie.

Ostatnim czynnikiem, który z taktycznego punktu widzenia wydaje się istotny, są atrakcyjne już w tym momencie wyceny amerykańskiego długu. Opór, na który trafiają rentowności amerykańskich 10-latek poniżej 2 proc., będzie trudny do pokonania bez zmiany obrazu globalnej gospodarki na znacznie bardziej pozytywny niż obecny. ¶

Kamil Cisowski dyrektor analiz i doradztwa inwestycyjnego, DI Xelion

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA