Najbliższe dni zapowiadają się nudno, ale tylko jeśli spojrzymy w kalendarz ekonomiczny. Znajdziemy tam wystąpienia kilku prezesów banków centralnych m.in. Niemiec czy też Wielkiej Brytanii. Niektórych zapewne zaciekawi protokół z posiedzenia FOMC. Ja oczekuję z niecierpliwością na środę. Tego dnia miały wejść w życie głośno zapowiadane cła nałożone przez USA. Część krajów, nie czekając na ten termin, już uzgodniła warunki handlu ze Stanami Zjednoczonymi. Przypomnę, że Wielka Brytania była tutaj pierwsza. Ostatnio głośno jest o Wietnamie, a nie można też zapominać o jego sąsiedzie, Chinach. Departament Handlu najwyraźniej dobrze zna geografię poszczególnych państw, bo podwoił stawkę ceł na towary, które tylko na chwilę „odwiedzą” Wietnam. Dziś już wiemy, że prezydent Trump przesunął termin wejścia w życie ceł na 1 sierpnia.
Trzy kraje kontra długa lista z początku kwietnia i trzydzieści dni. Możliwości jest wiele, jeśli chodzi o to, co wydarzy się w najbliższych dniach. Może to być wysyp tłitów z kolejnymi umowami. Przepraszam prezydent USA nie tłituje, bo obraził się na właściciela platformy X. On truftuje. Chyba tak należy spolszczyć posty z platformy Truth. Można także spodziewać się przesunięcia w czasie wdrożenia nowych opłat z bliżej nieznanych przyczyn. Spekulacje trwają, a to podsyca niepewność. Zapewne wpłynie to na zmienność poszczególnych instrumentów finansowych.
Indeksy amerykańskie są wysoko. Poza głównymi benchmarkami rosną też średnie spółki z grupy Russell 2000. To zdrowy objaw aktywności byków. Problemem byłaby sytuacja, gdyby tylko wybrane spółki lub sektory rosły. Brytyjski FTSE 100 podąża podobną ścieżką. Ciekawie wygląda sytuacja na hiszpańskim parkiecie, gdzie czerwcowe szczyty są ostatnią przeszkodą przed powrotem do ekstremów z 2007 roku. Francuski CAC 40 ma już dawno za sobą kryzys nieruchomościowy. Jednak od dwóch lat porusza się horyzontalnie. Jest to rozbudowana faza reakumulacji lub przygotowanie do dystrybucji akcji. Łatwo pomylić się tutaj w ocenie sytuacji.
Sektorami, na które warto zwrócić uwagę, są surowce i towary. Hossa na kawie i kakao już dawno przeminęła. Teraz metale cieszą się dużym zainteresowaniem. Nie mam na myśli złota. Z tej grupy to srebro wyszło na lokalne szczyty i próbuje otworzyć sobie drogę do ekstremów z 2011 roku, czyli 50 dol. Pallad, po okresie konsolidacji, zmierza do sięgnięcia po wzrostowe scenariusze. Platyna, dla przykładu, tylko w czerwcu urosła o blisko 40 proc. Choć jest na oporze 1400 dol., to popyt ma jeszcze możliwości, aby generować kolejne białe świece. Została nam jeszcze miedź, ale ta od miesięcy jest w górnym zakresie amplitudy swoich wahań. Każdorazowa próba przełamania 10 000 dol., wcześniej lub później, przynosi pokaźne tąpnięcie.
Niedocenianym czynnikiem ryzyka rynkowego, ale i trudnym do analizowania jest BBB. Mowa o Pięknej Dużej Ustawie. Na razie jest cisza. Oby nie była to ta cisza przed burzą.