Okiem eksperta

Sell in May…

Pytanie, czy sprzedawać obecnie akcje, pozostaje otwarte, jednak pewne czynniki ryzyka warto wziąć pod uwagę – sugeruje Kamil Hajdamowicz, doradca inwestycyjny, Vienna Life TU na Życie, Vienna Insurance Group.

Kamil Hajdamowicz, doradca inwestycyjny, Vienna Life TU na Życie, Vienna Insurance Group

Foto: parkiet.com

Za nami pierwsze cztery miesiące 2021 roku. WIG 20 zyskał około 4 proc., a szeroki WIG jest na ok. 7,5-proc. plusie. Najbardziej negatywnie zaskoczył WIG.Games, który od początku roku stracił ok. 20 proc., głównie przez ponad 35-proc. spadek wyceny CD Projektu.

Dla inwestorów maj jest często momentem decyzji, a to z powodu rynkowego porzekadła, wynikającego z pewnej anomalii w notowaniach indeksów, zgodnie z którą inwestorzy powinni w maju pozbyć się akcji i powrócić na rynek, według różnych szkół, w lipcu bądź w październiku. Patrząc z perspektywy globalnej, część analityków uważa, że jest to w tym roku dobra strategia. Jako jej uzasadnienie stawiają silny wzrost praktycznie wszystkich globalnych indeksów od początku roku oraz dalsze ryzyko przyspieszenia inflacji, wraz za globalnym ożywieniem. Zgodnie z prognozami, rynki w miesiącach wakacyjnych mogą stać się bardziej zmienne, co stworzy wiele okazji inwestycyjnych. A w takich momentach, co jest racjonalne, lepiej mieć w portfelu zapas gotówki niż spadające akcje.

Spójrzmy teraz, jak ta sytuacja przedstawia się historycznie. Pod lupę wziąłem stopy zwrotu z ostatnich 11 lat, od kwietnia 2010 r. do końca kwietnia 2021 r. i podzieliłem je na okresy od końca kwietnia do końca października oraz od października do kwietnia. Dla uproszczenia analizuję indeksy WIG, sWIG80 oraz dla kontrastu, amerykański S&P 500. Zamiast klasycznej średniej arytmetycznej, dla uczynienia analizy bardziej restrykcyjną, używam średniej geometrycznej.

I tak w przypadku szerokiego indeksu WIG średnia zmiana z okresów od kwietnia do października wyniosła minus 0,22 proc. średnioroczne. Z wyjątkiem rewelacyjnego roku 2013, kiedy WIG zyskał w tym okresie 21 proc., trudno tutaj mówić zarówno o wysokich stratach, jak i wysokim koszcie utraconych korzyści. Niemniej jednak dużo częściej WIG w tym okresie tracił, stad też strategia „Sell in May and go away" mogła być zyskowna, gdyż w październiku w dużej liczbie przypadków można było kupić spółki taniej. Efekt jest dużo bardziej wyraźny w przypadku sWIG80, gdzie strata wyniosła średnio około 4 proc., z wyłączeniem 2013 r., gdy zysk wyniósł 42 proc. (i może w mniejszej skali w 2020 r.). W większości okresów w przypadku sWIG80 można było sporo stracić.

Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku amerykańskiego S&P 500, gdzie średnioroczny zysk od kwietnia do października wyniósł 3,25 proc., więc strategia mogła nie być efektywna, ale również nie niosła za sobą w żadnym roku wysokiego kosztu alternatywnego.

Zupełnie inaczej prezentują się stopy zwrotu od października do kwietnia. W przypadku WIG średniorocznie było to 3,3 proc. na plusie, w przypadku sWIG80 8,95 proc. Podobna wartość została osiągnięta przez amerykański S&P 500.

Reasumując, sprzedaż akcji w maju i powrót na rynek w październiku jest silnie powiązany z efektywnością rynku. Widać to zwłaszcza w przypadku wyników sWIG80. Bezsprzecznie jednak lepszymi okresami na rynków były sesje od końca października do końca kwietnia, więc mimo wszystko trudno ją do końca deprecjonować.

Oczywiście ramy powyższej analizy są mocno uproszczone, wyniki na poszczególnych spółkach mogą się od niej znacząco różnić. Pamiętajmy też, że okresy od kwietnia do października to okres żniw dywidendowych, które nie zostały intencjonalnie uwzględnione w powyższym badaniu. Pytanie, czy sprzedawać obecnie akcje, pozostaje więc otwarte, jednak pewnych czynników ryzyka bym do końca też nie lekceważył.

Kamil Hajdamowicz, doradca inwestycyjny, Vienna Life TU na Życie, Vienna Insurance Group

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.