Okiem eksperta

Zaskoczenia pierwszego kwartału i ich konsekwencje

W zeszłym tygodniu skończył się pierwszy kwartał roku, co jest dobrym czasem do pierwszych podsumowań. Był to dobry okres dla ryzykownych aktywów i wyraźnie słabszy dla bardziej defensywnych obszarów.

Łukasz Bugaj menedżer komunikacji inwestycyjnej, Axa.

Foto: materiały prasowe

Nie obyło się jednak bez kilku niespodzianek, które są jedną z bardziej interesujących obserwacji po tym czasie. Warto przyjrzeć się im bliżej i spróbować wyciągnąć z nich wnioski na przyszłość.

Po pierwsze, mniej więcej od połowy lutego zauważyć można rotację kapitału z sektorów typowo wzrostowych do sektorów typu „value". Ma to dość interesujące konsekwencje w postaci dobrego zachowania indeksów europejskich. Warto podkreślić, że pierwszy kw. niemiecki DAX zamknął zwyżką o blisko 10 proc., podczas gdy amerykański S&P 500 zyskał „tylko" 5,8 proc. Z kolei przeważony w wzrostowe spółki technologiczne Nasdaq zwiększył wartość o dość skromne 2,8 proc. Byłbym ostrożny z wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków z tych danych. Wiedząc jednak, że wszystkie trzy poprzednie kwartały Nasdaq zamykał dwucyfrową stopą zwrotu, pewien odpoczynek dziwić nie powinien. Z kolei słaba od 20 lat Europa może się w końcu pokazać od lepszej strony.

Po drugie, pierwsze trzy miesiące nie były aż tak udane dla rynków wschodzących. Indeks MSCI Emerging Markets zyskał tylko nieco więcej niż Nasdaq. W tym kontekście warto przypomnieć, że z końcem minionego roku był on wymieniany w kategoriach możliwego tegorocznego lidera. Niejako więc tradycyjnie opinia większości jak na razie zbytnio się nie sprawdza.

Po trzecie, głównym tematem rozgrywanym w pierwszym kw. była „reflacja". Uznać to można za zaskoczenie w kontekście dominującej narracji, że „stopy procentowe jeszcze długo będą bardzo niskie". Miało to swoje konsekwencje w postaci strat, jakie przyniosły inwestycje w obligacje skarbowe. Na przykład krajowy indeks TBSP stracił 0,9 proc. W kontekście rosnących ryzyk inflacyjnych pewnym zaskoczeniem była fatalna postawa złota, które w dolarach staniało aż o 10,1 proc. Całe spektrum surowcowe jednak zachowywało się wręcz fenomenalnie. Indeks CRB zyskał 10,2 proc., a ropa ponad 20 proc. Te zmiany potwierdzają fakt, że złoto jest oddzielną klasą aktywów o bardziej defensywnym charakterze i traktowane być powinno jak ubezpieczenie, a nie koń pociągowy stóp zwrotu z portfela. Tę funkcję spełniają akcje. Patrząc globalnie, szerokie indeksy typu MSCI World zyskały po ok. 5 proc., a więc dowiozły zadowalający rezultat. Ten niejako tradycyjnie okazał się lepszy, niż miało to miejsce w przypadku indeksu WIG (+1,9 proc. w I kw.). ¶

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.