Podczas gdy trwało szaleństwo cen pamięci RAM, którego głównym beneficjentem stała się giełda koreańska (obecnie uważana za najlepsze proxy na AI i rosnąca o 111 proc. w ciągu ostatniego roku, a o 27 proc. od początku roku), do skrajnego wyprzedania doszły spółki softwarowe, które są widziane jako potencjalni przegrani rewolucji związanej ze sztuczną inteligencją.
Teza, że już niedługo firmy z różnych sektorów zaczną produkować software, bo najwyraźniej będzie to dziecinnie proste, wydaje nam się skrajnie naiwna i można ją porównać do myślenia, że skoro każda korporacja ma dział IT, to nie powinna płacić ogromnych pieniędzy za zewnętrzne aplikacje. Oczywiście w ramach sektora są spółki, o które należy się bardzo poważnie obawiać, trudno jest być wielkim optymistą, gdy patrzy się na Adobe i przyszłe zapotrzebowanie na Photoshopa. Jednocześnie powrót IGV (ETF na iShares Expanded Tech Software Sector) do dołków z bessy 2022 r. wydaje się przereagowaniem. Premia wycen (na poziomie wyprzedzającego wskaźnika ceny do zysku) dla tego subsektora do indeksu S&P 500 Equal Weighted jest najniższa od 2009 r. Amerykańska technologia jako koszyk dotarła do dolnej granicy swojego długoterminowego trendu wzrostowego w ujęciu relatywnym (na tle reszty S&P 500). Akcje amerykańskie są obecnie również skrajnie wyprzedane, obserwowaliśmy w ostatnich tygodniach gigantyczne odpływy w stronę „reszty świata”, dla rynków wschodzących wynikające z tego napływy są rekordowe. O ile teza, że w ujęciu całego roku rynek amerykański może okazać się względnie słaby, jest nam dość bliska, obecnie wydaje się, że rotacja była zbyt szybka i zbyt silna. Na przestrzeni ubiegłego roku wielokrotnie pisałem o tym, że zmiana paradygmatu w myśleniu o tym, że największe wydatki na infrastrukturę zagwarantują przewagę konkurencyjną jakiemukolwiek modelowi LLM jest potencjalnie potężnym zagrożeniem. Dziś OpenAI zostało w praktyce odpisane z wyceny Microsoftu, a ciężar bycia liderem ciąży na Alphabecie. Nie umiem i nie chcę próbować przewidywać, w którym momencie nastąpi kolejny „Deep Seek moment”, ale pomijając to ryzyko jesteśmy w ujęciu relatywnym w punkcie wycen, który w przypadku amerykańskich spółek technologicznych zdarzał się rzadko w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Wciąż nie są tanie pod żadnym względem, ale są bardzo wyprzedane. „Sell America” jest najpopularniejszym zakładem od początku roku, ale teraz zaczynamy mieć co do niego przynajmniej tymczasowe wątpliwości.