Reklama

Konsolidacja przy oporze

Ostatnie sesje na rynkach finansowych upływają pod znakiem specyficznego marazmu. Uczestnicy rynku przyjęli postawę wyczekującą, bacznie wypatrując nowych impulsów, które przełamią obecny impas i zdefiniują rynkowe rozdanie na kolejne tygodnie.

Publikacja: 13.02.2026 06:00

Paweł Danielewicz, menedżer ds. portfeli, analityk techniczny, Santander BM

Paweł Danielewicz, menedżer ds. portfeli, analityk techniczny, Santander BM

Foto: materiały prasowe

Środowy raport NFP z amerykańskiego rynku pracy, choć teoretycznie istotny, nie przyniósł oczekiwanej zmienności, potwierdzając jedynie stan zawieszenia, w jakim znalazły się globalne indeksy. W tym krajobrazie niepewności warto przyjrzeć się bliżej relacji między warszawskim WIG20 a technologicznym Nasdaqiem, gdyż oba te rynki – choć z różnych powodów – znalazły się w dość interesujących rejonach cen.

Na rodzimym podwórku sytuacja techniczna indeksu blue chips prezentuje się bardzo stabilnie. Mimo braku spektakularnych fajerwerków, obiektywnie trzeba przyznać, że popyt wciąż dyktuje warunki gry, kontrolując przebieg notowań.

Wydarzenia od dłuższego czasu rozgrywają się w bezpośrednim sąsiedztwie silnego, średnioterminowego klastra podaży 3470–3495 pkt. To strategiczna bariera, zbudowana m.in. na bazie projekcji symetrycznej AB=CD, która skutecznie chłodzi zapędy byków, nie pozwalając na łatwe wyjście na nowe maksima.

O sile rynku świadczy jednak nie tylko to, gdzie napotyka on techniczne bariery, ale przede wszystkim – jak zachowuje się w momentach korekty. Obserwacja pierwszych zapór popytu dostarcza tu optymistycznych wniosków. Przykładowo pierwsze, lokalne wsparcie Fibonacciego 3357–3363 pkt jest wyraźnie respektowane przez inwestorów. Każdorazowe zejście w ten rejon spotyka się z aktywną reakcją kupujących, co potwierdza ich determinację. W szerszym ujęciu, dopiero trwała negacja niżej usytuowanego węzła: 3290–3302 pkt wskazywałaby na stopniową zmianę układu sił i przechodzenie byków do defensywy w perspektywie średnioterminowej.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja za oceanem. Indeks Nasdaq od końca października 2025 r. pozostaje uwięziony w rozległym trendzie bocznym. Już sam ten fakt jest wymowny – świadczy o tym, że inwestorzy mają trudności z dyskontowaniem przyszłości w oparciu o dotychczasowe paradygmaty. Rynek technologiczny wszedł w fazę „sprawdzam”. Gigantyczne nakłady inwestycyjne na infrastrukturę sztucznej inteligencji, które napędzały wyceny w ostatnich kwartałach, przestają wystarczać jako paliwo do wzrostów. Inwestorzy coraz głośniej domagają się konkretów: realnych przepływów pieniężnych i dowodów na skuteczną monetyzację technologii AI, a nie tylko obietnic rewolucji.

Reklama
Reklama

Technicznie, na obecnym etapie nie można jeszcze mówić o twardych sygnałach słabości, ale lampka ostrzegawcza już się tli. Kluczowym punktem odniesienia na wykresie dziennym pozostaje strefa wsparcia 21840–22000 pkt. Warto unaocznić fakt, że jej trwała negacja groziłaby materializacją klasycznej formacji podwójnego szczytu, co mogłoby wyzwolić falę podaży i sprowadzić indeks na znacznie niższe poziomy.

Tak więc porównując oba rynki, paradoksalnie to WIG20 wydaje się obecnie technicznie bardziej uporządkowany i przewidywalny niż jego amerykański odpowiednik. Podczas gdy Warszawa konsoliduje się tuż pod szczytami, broniąc kluczowych wsparć, Nasdaq zmaga się z brakiem świeżego paliwa, co znajduje swoje wizualne odzwierciedlenie w postaci kilkumiesięcznego trendu bocznego.

Okiem eksperta
Wystarczy tej słabości Nasdaqa
Okiem eksperta
SaaS-apokalipsa, czyli jak pomylić narrację z rzeczywistością
Okiem eksperta
AI daje i odbiera
Okiem eksperta
WIG20 testuje opór, a Nasdaq wsparcie
Okiem eksperta
Dobra AKCJA jest dla każdego
Okiem eksperta
Fundamenty kontra geopolityka
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama