REKLAMA
REKLAMA

Kongres Parkietu

Ciekawy portret inwestora indywidualnego na giełdzie

O tym, że drobni gracze są ważni dla spółek, będzie mowa podczas zbliżającego się Kongresu „Parkietu". Istotną informacją dla emitentów jest profil inwestora, jaki wyłania się z odpowiedzi na naszą ankietę.
Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Do 18 listopada zbieraliśmy odpowiedzi internautów odwiedzających parkiet.com i nasze profile społecznościowe. Z analizy ankiet wyłania się wiele ciekawych wniosków. Dominuje optymizm: ponad połowa badanych na akcjach do tej pory zarobiła i grubo ponad połowa zakłada, że główny indeks warszawskiej giełdy w ciągu najbliższych 12 miesięcy pójdzie w górę.

O edukacji inwestorów indywidualnych i o tym, że są oni dla spółek ważni, będzie mowa podczas zbliżającego się Kongresu „Parkietu". Odbędzie się on 25 listopada.

Kilka spółek w portfelu

Na zachodnich parkietach inwestorzy mają dłuższy staż niż krajowi gracze, ale nie powinno to dziwić, bo nasz rynek kapitałowy jest jeszcze stosunkowo młody. Ponad 19 proc. inwestorów, którzy wzięli udział w ankiecie, na giełdzie gra dopiero rok–dwa lata. Niemal tyle samo ma za sobą nieco dłuższy staż w granicach trzech–pięciu lat. Kolejna grupa to ci, którzy inwestują od pięciu–dziesięciu lat. To osoby, które weszły na rynek już po kryzysie finansowym z lat 2007–2008. Pamiętają go natomiast dobrze ci, którzy znaleźli się w dwóch kolejnych grupach (10–20 lat i ponad 20 lat). Jest ich całkiem sporo – w sumie stanowią ponad 34 proc. wszystkich ankietowanych.

Analiza składu portfela inwestorów pozwala stwierdzić, że zdecydowanie stawiają na akcje. Rodzi się pytanie, czy przy tak dużej zmienności na rynku to na pewno dobra strategia. Aż 36 proc. badanych przyznało, że akcje stanowią ponad 90 proc. ich całego portfela, a kolejne 31 proc. wskazało na odsetek pomiędzy 50 a 90 proc.

Ile spółek przeważnie mają gracze? Zazwyczaj kilka, rzadziej kilkanaście, a na palcach jednej ręki można policzyć odpowiedzi „kilkadziesiąt". Takie wyniki nie powinny dziwić, bo inwestorzy indywidualni w Polsce rzadko dysponują grubymi portfelami, natomiast może to sugerować, że wiedza dotycząca dywersyfikacji portfela nie jest jeszcze wystarczająca.

Co ciekawe, mimo trudnej sytuacji na polskim rynku kapitałowym aż ponad dwie trzecie inwestorów w ostatnich 12 miesiącach dokupiło akcji, a tylko mniej niż 10 proc. je sprzedało. Ponad jedna piąta badanych nie zmieniała w tym okresie składu swojego portfela. Widać zresztą, że wśród graczy dominuje podejście długoterminowe. Niemal połowa twierdzi, że trzyma akcje kilka miesięcy, a jedna trzecia – kilka lat. Gracze krótkoterminowi są w zdecydowanej mniejszości.

W ten obraz dobrze wpisuje się kolejne pytanie dotyczące spółek dywidendowych. Odpowiedzi jasno wskazują, że inwestorom nie jest obojętne, czy firmy dzielą się z nimi zyskiem, czy też nie. Dla spółek to ważna informacja – jeśli chcą utrzymać w akcjonariacie stabilną grupę inwestorów, to powinny mieć wypracowaną długofalową politykę dywidendową.

Ważna płynność akcji

Pewną konsternację natomiast budzi analiza odpowiedzi dotyczących bardziej szczegółowych preferencji inwestorów. Wskazują, że stawiają na spółki z WIG20, natomiast za najciekawsze uznają akcje producentów gier, leków i biotechnologii. Wskazanie na WIG20 wynika jednak zapewne w dużej mierze z tego, że duże spółki łatwo sprzedać i kupić, a handel akcjami mniejszych emitentów jest wyzwaniem.

Jako na najciekawszy na sektor gier wskazało aż 55 proc. badanych. Nic dziwnego, bo szybująca kapitalizacja czterech największych pod względem kapitalizacji producentów gier (CD Projekt, 11 bit studios, PlayWay i TSG) rozbudza wyobraźnię. Rzadziej jednak mówi się o tym, że większość z kilkudziesięciu studiów notowanych na warszawskim parkiecie w ostatnich kilkunastu miesiącach potaniała.

Uwagę zwraca też wspomniany już wysoki odsetek odpowiedzi dotyczących sektora biotechnologicznego – tu na razie trudno znaleźć przykłady spektakularnych sukcesów rynkowych, ale nie ulega wątpliwości, że gros tych spółek ma duży potencjał. Sam indeks WIG-leki zyskał od początku roku ponad 14 proc., a więc także zachowuje się zdecydowanie lepiej niż główne wskaźniki.

Analiza odpowiedzi wskazuje również, że inwestorzy nie skreślili energetyki, mimo iż w ostatnich latach kapitalizacja spółek z tej branży drastycznie stopniała. Na ten sektor wskazało aż 32 proc. ankietowanych. Być może liczą na przełom wynikający z niskich wycen, a być może to efekt nastawienia spekulacyjnego.

Z kolei o 7 pkt proc. mniej odpowiedzi niż na energetykę przypadło na sektor paliwowy (czyli nieco ponad 25 proc.). Najwyraźniej inwestorzy oceniają, że obserwowana w ostatnich kilkunastu miesiącach mocna zwyżka notowań musi wreszcie wyhamować. Jeszcze mniej odpowiedzi zebrały banki i sektor ubezpieczeniowy, co może być pokłosiem zawirowań, jakie od pewnego czasu obserwujemy w sektorze finansowym. Afera GetBacku czy zamieszanie z kredytami frankowymi to tylko niektóre z przykładów. Ale i tak sektor finansowy jest przez inwestorów lepiej oceniany niż chemia czy górnictwo. One dostały o ponad połowę mniej odpowiedzi. Jeszcze gorzej wypadły takie branże jak media, odzież i obuwie oraz motoryzacja. Na każdy z nich wskazało zaledwie po kilka procent ankietowanych.

Wiedza na czwórkę

Krajowi inwestorzy oceniają swoją wiedzę o giełdzie – w szkolnej sześciostopniowej skali – najczęściej na czwórkę. Taką odpowiedź wskazało niemal 40 proc. badanych. Druga w kolejności grupa, licząca 31 proc., ocenia się na trójkę. Trzecia (prawie 15 proc.) dałaby sobie piątkę. Co ciekawe, wśród odpowiedzi nie brak też rozbrajająco szczerych wskazań: 3 proc. przyznało sobie ocenę niedostateczną, czyli jedynkę. Nieznacznie więcej, bo 5 proc., inwestorów jest przekonanych, że zasługuje na szóstkę.

Ciekawie przedstawiają się też odpowiedzi dotyczące tego, na jakiej podstawie podejmowane są decyzje inwestycyjne. Gracze mocno wierzą własnym osądom, a rzadziej polegają na opiniach ekspertów. Około 6 proc. bazuje na rekomendacjach analityków. Więcej wskazań dostała odpowiedź: „bazuję na intuicji i wyczuciu". Natomiast w sumie aż trzy czwarte ankietowanych polega na własnych osądach wspartych analizą fundamentalną i techniczną.

Profesjonalizacja rynku

– Mając na uwadze niezbyt korzystne warunki panujące na naszej giełdzie w okresie ostatnich dwóch lat, wnioski, jakie płyną z tej ankiety odnośnie do wyników inwestycyjnych, są bardzo pozytywne. Sugerować mogą, że nawet w tych trudnych warunkach ci inwestorzy, którzy zostali na rynku, potrafią sobie radzić w niezbyt łatwym otoczeniu – komentuje Piotr Cieślak, wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. Dodaje, że potwierdza to również fakt, iż drobni gracze rzadziej korzystają z rekomendacji analityków, a w większym stopniu bazują na swojej wiedzy i analizach. Z drugiej strony wynikać to może z tego, że w ostatnich latach wiele zaleceń analitycznych odbiegało od późniejszego zachowania kursów akcji.

analityk rynków finansowych

Biorąc pod uwagę, że od kilku lat warszawski parkiet nie jest najłatwiejszym miejscem do zarabiania pieniędzy, a akcje zdecydowanie nie cieszą się popularnością, wysoki odsetek ankietowanych deklarujących zyskowność swoich inwestycji może nieco zaskakiwać i z pewnością jest zjawiskiem pozytywnym. Może to wynikać ze specyfiki badanej grupy. Czytelnicy „Parkietu" zapewne prezentują wyższy niż przeciętny poziom kompetencji, a tezę tę potwierdza duży udział osób podejmujących decyzje na podstawie własnych analiz i oceny sytuacji. W związku z tym nie dziwi niewielka liczba ankietowanych bazujących na rekomendacjach analityków. To pochodna posiadania własnego instrumentarium, ale prawdopodobnie także nieufności wobec analiz i wycen prezentowanych przez przedstawicieli biur maklerskich, wynikającej z nie zawsze dobrych doświadczeń w kwestii ich trafności. Wyniki ankiety, wskazujące, że większość inwestorów koncentruje się na akcjach wchodzących w skład WIG20, obalają dość powszechną opinię, że domeną inwestorów indywidualnych jest segment małych i średnich firm. Kluczem do wyjaśnienia tego faktu jest prawdopodobnie kwestia płynności, czyli możliwość szybkiego zamknięcia pozycji w razie niekorzystnego rozwoju sytuacji na rynku. W przypadku małych spółek najczęściej stanowi to spory problem i może być źródłem strat. W większości dość racjonalne wydają się preferencje branżowe wskazywane przez ankietowanych. Sektor gier, choć zróżnicowany i charakteryzujący się podwyższonym ryzykiem, dawał duże możliwości zarobku i wciąż można go uznać za perspektywiczny.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA