REKLAMA
REKLAMA

Inwestycje

Na rynku trzeba się trzymać pewnych reguł

Przemysław Tychmanowicz rozmawiał w Parkiet TV z Markiem Pokrywką, dyrektorem wydziału wsparcia i obsługi klienta w DM BOŚ.
Foto: parkiet.com

Wiele osób wciąż się zastanawia, czy warto inwestować na giełdzie. Jak w ogóle się do tego zabrać? Co należy zrobić, aby wkroczyć w świat inwestycji giełdowych?

Na początku trzeba wykonać pewne czynności techniczne, które umożliwiają dokonywanie transakcji. Mam tu na myśli założenie rachunku inwestycyjnego. W tej chwili można to zrobić już online, bez wychodzenia z domu. Za pośrednictwem takiego rachunku można dokonywać transakcji kupna i sprzedaży akcji. Chcę jednak podkreślić, że mówimy tutaj o czynnościach technicznych. Do inwestowania też należy się odpowiednio przygotować. Wiedza z zakresu rynków kapitałowych, zasad wyceny, raportów spółek powinna być inwestorowi w mniejszym lub większym stopniu znana. W tej chwili dostęp do informacji jest bardzo szeroki. Nawet nie mając ekonomicznego czy finansowego wykształcenia, można zdobyć odpowiednią wiedzę, chociażby poprzez internet. Dlatego też po założeniu rachunku polecam wszystkim, którzy chcieliby zacząć inwestowanie na giełdzie, odrobienie pewnej lekcji dotyczącej zasad inwestowania.

Przejdźmy do praktycznych aspektów inwestowania, z którymi będą już niedługo zmagać się uczestnicy gry Parkiet Challenge. Czy od razu rzucać się na głęboką wodę, czy jednak stopniowo wchodzić na rynek?

Niezależnie od tego, czy mówimy o inwestowaniu wirtualnych czy też własnych pieniędzy, dobrze jest trzymać się pewnych reguł, które dotyczą nie tylko rynku kapitałowego. Mam na myśli przede wszystkim dywersyfikację. Oczywiście też z nią nie należy przesadzać, natomiast stawianie wszystkiego na jedną kartę, nawet w grze wirtualnej może oczywiście dać bardzo dobre wyniki, ale jest to inwestowanie na zbyt dużym ryzyku. Z punktu widzenia teorii inwestowania jest to wręcz zachowanie nieprofesjonalne. Pewien poziom dywersyfikacji w portfelu należy zawsze utrzymywać, ponieważ rynek potrafi zaskakiwać i nawet najlepsza spółka o teoretycznie świetlanych perspektywach potrafi od czasu do czasu w sposób negatywny zaskoczyć.

Dywersyfikacja, czyli ile spółek należy mieć w portfelu?

Nie ma co do tego reguły, natomiast tak jak wspomniałem, z dywersyfikacją też nie należy przesadzać. Portfelem akcji trzeba bowiem zarządzać, śledzić informacje dotyczące spółek. Im wyższa dywersyfikacja, tym oczywiście większa ilość informacji do zdobycia i przetworzenia. Należy więc kierować się rozsądkiem dotyczącym możliwości zarządzania portfelem. Statystyki mówią, że inwestor jest w stanie ogarnąć dziesięć do kilkunastu spółek w portfelu. Wyższa dywersyfikacja powoduje, że części spółek nie jesteśmy w stanie przeanalizować. Oczywiście jest też drugie podejście, czyli ile kapitału jesteśmy w stanie zainwestować w jedną spółkę. To jest uzależnione od indywidualnego postrzegania ryzyka. Z praktyki mogę powiedzieć, że między pięć a dziesięć spółek w portfelu to jest liczba, która przeciętny inwestor giełdowy jest w stanie zarządzać.

Kilka spółek w portfelu, ale jak je wybrać? Tylko na głównym rynku warszawskiej giełdy notowanych jest prawie 500 firm.

Przy wyborze spółek można kierować się różnymi analizami, czy to analizą fundamentalną, czy techniczną, czy też stosować jedną i drugą. Popularnym słowem na rynku kapitałowym jest trend. Należy więc najpierw określić, jakie branże notowane na giełdzie mają największą perspektywę wzrostu wartości w przewidywanym przez nas horyzoncie czasowym. Fakt, że na giełdzie notowanych jest prawie 500 spółek, nie wyklucza możliwości wyboru odpowiednich branż i w tych branżach szukania liderów. Przy wyborze branż można kierować się chociażby analizą techniczną. Ona pokazuje nam, czy dana branża jest w trendzie wzrostowym czy spadkowym. Później, tak jak wspomniałem, w ramach samych branż szukamy liderów. Możemy tutaj stosować analizę fundamentalną, jak również techniczną bądź ich połączenie. Teraz na giełdzie mamy silny trend wzrostowy, ale on nie dotyczy wszystkich branż. Część z nich zachowuje się lepiej niż pozostałe i w tych branżach należałoby szukać kolejnych liderów zwyżek czy też stawiać na te spółki, które liderami już są od pewnego czasu.

Wspomniał pan o analizie fundamentalnej. Gdzie szukać informacji o spółkach? W obecnych warunkach natłok informacyjny jest jednak bardzo duży.

Żyjemy w czasach praktycznie nieograniczonego dostępu do informacji. Osobiście mogę wskazać dwa bardzo solidne źródła informacji. Jest to gazeta „Parkiet" i państwa portal internetowy oraz oczywiście strona bossa.pl i informacje, jakie tam zamieszczamy. W dobie internetu większym problemem niż uzyskanie informacji jest jej przetworzenie. Spółki notowane na giełdzie mają bardzo szerokie obowiązki informacyjne i w zasadzie publikują już wszystko. Kluczem do sukcesu jest wydzielenie informacji cenotwórczych od tych, które nie będą miały wpływu na cenę.

Inwestorzy, którzy próbują swoich sił na giełdzie, starają się złapać dołki i górki. Czy taka strategia w ogóle ma sens? Jest to możliwe?

Jest to możliwe, natomiast Warren Buffett powiedział kiedyś, że zrobił prawdziwą fortunę, bo nigdy nie złapał dołka i nie sprzedał na górce. Oczywiście łapanie dołków i górek jest próbą maksymalizacji zysków i absolutnie nie zniechęcam nikogo do takiego postępowania. Jest to jednak zawieszenie poprzeczki na najwyższym poziomie. Oczywiście są inwestorzy, głównie daytraderzy, którzy starają się złapać dołki i górki podczas sesji. Jeśli im się to udaje, to z pewnością ich stopa zwrotu z kapitału będzie wyższa niż w przypadku strategii kup i trzymaj. Każdy inwestor na własnej skórze powinien sprawdzić, do czego on się nadaje i w czym jest najlepszy.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA