Handel i konsumpcja

Henryk Kania ścigany listem gończym

Prokuratura regionalna wystawiła za Henrykiem Kanią list gończy. Już w marcu.
Foto: Fotorzepa, Mateusz Dąbrowski

Choć do tej pory w tej sprawie panowała cisza medialna, prokuratura regionalna w Katowicach potwierdziła dziś redakcji Parkietu, że były szef Zakładów Mięsnych Henryk Kania oraz wieloletni szef rady nadzorczej tej giełdowej spółki – jest oficjalnie poszukiwany. - W marcu 2020 roku za podejrzanym Henrykiem Kanią został wydany list gończy. Następnie w kwietniu 2020 r. sprawa została przejęta do dalszego prowadzenia przez Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach – informuje prokurator Agnieszka Wichary, rzecznik prasowy z Prokuratury Regionalnej w Katowicach.

Sprawa została przejęta przez inny wydział prokuratury ze względu na potencjalny ogromny wymiar szkód finansowych. Prokuratura wysłała za Kanią krajowy list gończy, co oznacza, że póki co, jest poszukiwany jedynie w Polsce. W wypadku zatrzymania przez policję, powinien zostać osadzony w areszcie. Krajowy wymiar poszukiwań może nieco dziwić, z uwagi na to, że Henryk Kania informował w październiku, że przebywa „w swoim domu za granicą", gdzie od wielu lat miał mieszkać, a nawet mieć status rezydenta.

Henryk Kania przejął stery Zakładów Mięsnych Henryk Kania, założonych przez jego ojca, w 2003 roku. Kabanosy i wędliny z Pszczyny trafiły do sieci handlowych, nawet do Biedronki, spółka chętnie sponsorowała drużyny piłkarskie, prowadziła pięć zakładów i zatrudniała dwa tys. osób. Sześć lat temu, w 2014 r., Kania oddał fotel prezesa Grzegorzowi M., który we wrześniu został aresztowany przez CBŚP, a sam zajął fotel przewodniczącego rady nadzorczej. Na stanowisko prezesa spółki Henryk Kania wrócił w czerwcu 2019 r., gdy sama spółka złożyła wniosek o otwarcie przyspieszonego postępowania układowego.

Następnie we wrześniu media informowały, że były prezes – zniknął.  Portal Money pisał o krążących pogłoskach, że Kania wyjechał za granicę, a najczęściej wymienianym kierunkiem miały być Stany Zjednoczone lub wyspy karaibskie. W październiku Kania przerwał milczenie – by oskarżyć o zmowę nadzorcę sądowego, banki, Cedrob i śląski wymiar sprawiedliwości. - Celem tej zmowy jest zniszczenie Henryka Kani i przejęcie zakładów za małą część ich wartości. Tą aferą powinna się jak najszybciej zająć prokuratura - mówił w wywiadzie dla redakcji Business Insider. Potwierdził przy tym, że przebywa „w swoim domu za granicą", gdzie od wielu lat miał mieszkać, a nawet mieć status rezydenta. Nie zdradził jednak, o który kraj chodzi. Kania stwierdził przy tym, że „prokuratura zna jego adres zamieszkania i miejsce stałego pobytu".

Zakłady Mięsne Henryk Kania w pierwszym półroczu 2019 r. zanotowały 865,94 mln zł straty netto wobec 27,14 mln zł zysku w tym samym okresie rok wcześniej. Po wielu perturbacjach, aktualnie X Wydział Gospodarczy sądu rejonowego w Katowicach prowadzi postępowanie o ogłoszenie upadłości zakładów. Dwa tygodnie temu Cedrob obniżył już oficjalnie kwotę, za którą jest gotowy kupić spółkę. Choć początkowo proponował 100 mln zł, teraz oferuje już tylko 82,1 mln zł.  To istotna informacja dla wierzycieli spółki.

Lista zarzutów wobec Zakładów Mięsnych Henryka Kani jest długa. Podejrzewani są o to, że spółka wymieniała się 5,5 tysiącami pustych faktur ze swoją spółką zależną Rubin Energy o łącznej wartości ponad 740 mln zł, a także wyłudzenie zwrotu podatku VAT na kwotę blisko 28 mln zł. Zarząd spółki miał też narazić Skarb Państwa na straty ponad 40 mln zł w latach 2016-2019 z tytułu podatku VAT. Podejrzenie o popełnieniu przestępstwa na jego szkodę zgłosił też Alior Bank.

Powiązane artykuły