Gospodarka

Wypij za zdrowie artysty

Sensacją może być licytacja zdjęcia Witkacego.

Od 90 tys. zł licytowane będzie zdjęcie Witkacego.

Foto: Archiwum

Zbigniew Lengren w 1985 roku wykonał jedyny ekslibris.

Foto: Archiwum

Rekordowo za 45 tys. zł kupiono „Sklepy cynamonowe" Brunona Schulza na aukcji 13 maja w Krakowskim Antykwariacie Naukowym (www.antkrak.krakow.pl). Ten pierwodruk z 1934 roku miał wysoką cenę wywoławczą 15 tys. zł. Od lat pamiątki związane ze Schulzem gwarantują ostrą licytację.

Tysiąc rzadkich książek będzie licytowanych 3 czerwca w Krakowie.

Foto: Archiwum

To kolekcjonerzy ze świata walczą między sobą o pamiątki po Schulzu. Było kilkanaście sensacyjnych sprzedaży książek, grafik artysty, przedstawiających go zdjęć. Jest jeden warunek: książki muszą być w takim stanie, jakby wyszły z drukarni. Najlepiej, jeśli widnieją na nich odręczne autorskie dedykacje.

Nieczytany egzemplarz

Muzealną wartość ma obraz Andrzeja Wróblewskiego.

Foto: Archiwum

Pierwszy rekord padł w krakowskim antykwariacie Rara Avis (www.raraavis.krakow.pl). W 2012 roku za 85 tys. zł sprzedano tam nierozcięty, a więc nieczytany egzemplarz „Sanatorium pod klepsydrą". Szok był tym większy, że cena wywoławcza wynosiła 3 tys. zł, ponieważ wcześniej książkę Schulza sprzedano najdrożej za 6 tys. zł.

Za 1,4 tys. zł sprzedano monetę z Piłsudskim.

Foto: Archiwum

Zainteresowanie dziełami artysty wywołał w 2009 roku Krakowski Antykwariat Naukowy. Wystawił trzy grafiki artysty, wykonane w rzadko stosowanej technice cliche verre. Dzieła sprzedano w cenach 20–31 tys. zł. Kolekcjonerzy komentują, że dziś te same grafiki osiągnęłyby ceny co najmniej 100 tys. zł.

Foto: Archiwum

Hossa na dzieła Schulza sprawiła, że na aukcjach zaczęto oferować nawet kopie grafik artysty wykonane w 1991 roku w technice akwaforty przez Małgorzatę Leszczewską-Włodarską. Tekę takich kopii oficjalnie sprzedawało Muzeum Literatury w Warszawie. Był to rodzaj turystycznej pamiątki. Grafiki wykonane przez Włodarską do złudzenia przypominają prace Schulza, a jedna grafika kosztuje na razie mniej niż 1 tys. zł. Nadają się one do dekoracji wnętrza, np. stylowej kawiarni.

Co się stanie z cenami prac Schulza, gdy zachodni kupcy zejdą z rynku? Czy krajowych bibliofilów stać będzie na utrzymanie wysokich cen, a tym bardziej na ich podwyższanie?

Dla porównania przypomnę, że pierwodruk „Pana Tadeusza" dotychczas najdrożej sprzedano za 19 tys. zł. Dzieło Mickiewicza jest symbolem polskiej kultury, jego najwyższa cena odzwierciedla skromne możliwości nabywcze naszego społeczeństwa, bibliofilów zwłaszcza. Bogata aukcja bibliofilska odbędzie się 3 czerwca we wspomnianym krakowskim antykwariacie Rara Avis.

Bardzo dobre wyniki zanotowano 13 maja na internetowej aukcji Warszawskiego Centrum Numizmatycznego (www.wcn.pl). Zanotowano obroty ok. 3,4 mln zł, spadło z licytacji ok. 8 proc. oferty. Dla laików, jak zawsze, najważniejsze jest to, że doskonale sprzedano obiekty pospolite, które od pokoleń poniewierają się w naszych domach.

Wyjątkowy banknot

Warto wiedzieć, że np. popularny banknot z czasów PRL o nominale 20 zł sprzedano za 2,6 tys. zł (cena wyw. 1,5 tys. zł). Ma on wyjątkową numerację, która wpłynęła na cenę. Może masz w domu inne banknoty o wyjątkowej numeracji? Za 1,4 tys. zł kupiono zwykłą monetę o nominale 5 zł z Piłsudskim (cena wyw. 300 zł). Nabywca ocenił, że moneta ma piękną patynę. Przypominam: monet nie czyścimy, banknotów nie prasujemy, bo stracą wartość.

Sukces branży numizmatycznej wynika m.in. z jej masowości. Debiutanci zaczynają zwykle od srebrnych polskich monet, tzw. trojaków. Bito je w latach 1528–1794. Kosztują najczęściej 100–200 zł, zdarzają się egzemplarze za ok. 10 tys. zł. Tysiące rodaków kupują trojaki, które były uniwersalną walutą w Europie, tak jak dziś euro.

Na ostatniej aukcji Warszawskiego Centrum Numizmatycznego sprzedano fragment prywatnej kolekcji trojaków (ok. 200 sztuk). Obrót wyniósł ok. 300 tys. zł, z tego właściciel dostaje 85 proc. Przez kilkadziesiąt lat bez uszczerbku dla domowego budżetu kupował trojaki, teraz za 200 sztuk dostanie przyzwoitą sumę.

Przez lata żył tą pasją i to jest największy zysk. Cały czas polował na trojaki, podniecał się zdobyczami, relaksował się przy tym.

Warto zwrócić uwagę na ofertę Libry (www.artlibra.pl), która 5 czerwca organizuje drugą aukcję sztuki nowoczesnej. Pod młotek trafi np. fotografia Witkacego „Przerażenie wariata". Odbitka ma wysoką cenę wywoławczą 90 tys. zł. Estymację (wycenę szacunkową) określono na 150–200 tys. zł. To szansa na kolejny rekord cenowy.

Fotografie Witkacego to absolutna rzadkość. W październiku 2014 roku na aukcji z cyklu Fotografia Kolekcjoner- ska (www.artinfo.pl) była ta sama odbitka „Przerażenia wariata", którą sprzedano za 80 tys. zł przy estymacji 80–120 tys. zł. Pod koniec 2016 roku inne zdjęcie Witkacego klient kupił już za 200 tys. zł! Ceny fotografii Witkacego ostro idą do góry.

W ofercie Libry jest muzealnej wartości obraz Andrzeja Wróblewskiego „Abstrakcja – miasto" (cena wyw. 220 tys. zł). Są wybitne dzieła m.in. Władysława Strzemińskiego, Henryka Stażewskiego, Ryszarda Winiarskiego oraz kilkudziesięciu innych klasyków powojennej sztuki najbardziej poszukiwanych na rynku.

Warto odwiedzić zamek w Malborku, gdzie rozpocznie się XXVI Międzynarodowe Biennale Ekslibrisu Współczesnego. To okazja do poznania artystycznych tendencji i zamówienia ekslibrisu do domowego księgozbioru. Światowy zjazd kolekcjonerów i artystów zacznie się już 2 czerwca.

Jaki zysk przynieść może zamówienie dobrego ekslibrisu? Odpowiem na przykładzie ekslibrisu wykonanego przez Brunona Schulza dla Stanisława Weingartena. W styczniu 2017 roku w Desie Unicum (www.desa.pl) ekslibris ten wylicytowano do rekordowej kwoty 24 tys. zł.

Z ekslibrisem do historii

Weingarten dzięki ekslibrisowi zyskał nieśmiertelność! Nikt dziś by o nim nie pamiętał, gdyby nie ekslibris zaprojektowany przez wybitnego artystę. Mnożyć można przykłady osób, które przeszły do historii tylko dzięki temu, że zamówiły ekslibris. Stale przypominane są w albumach, na wystawach i na aukcjach, gdzie sprzedawane są ekslibrisy.

Polacy podniecają się inwestycyjną wartością sztuki. Zyskiem jest już samo poznawanie artystów, ludzi barwnych jak rajskie ptaki. W 1985 roku zamówiłem ekslibris u Zbigniewa Lengrena, legendarnego autora tygodnika „Przekrój". Dzięki temu mogę napisać w CV, że wznosiłem toasty również za zdrowie Lengrena.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.