REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka - Kraj

Wygranych będzie mniej niż przegranych

Niektórym sektorom pandemia dała wiatr w żagle. Zdecydowanie więcej jest jednak takich, które na kryzysie tracą. Także w Polsce.
Foto: Adobestock

W skali świata przedsiębiorstwa, dla których pandemia Covid-19 stanowi zagrożenie, odpowiadają za 58 proc. wartości dodanej. Z kolei firmy działające w sektorach, którym kryzys sprzyja, odpowiadają za zaledwie 11 proc. globalnej wartości dodanej. Pozostałe 31 proc. wartości dodanej przypada na sektory, na które wpływ pandemii nie jest tak jednoznaczny.

Do takich wniosków doszli analitycy z firmy doradczej Simon-Kucher & Partners. Wrażliwość poszczególnych sektorów na kryzys wywołany przez pandemię ocenili na podstawie tego, jak wpływa ona na popyt na rozmaite dobra i usługi oraz tego, jak zmienia możliwości zaspokojenia tego popytu.

Zmiany mogą być trwałe

W najgorszej sytuacji są te branże, które zmagają się z załamaniem popytu w związku ze strachem konsumentów przed zarażeniem się koronawirusem oraz zmianami ich preferencji, a jednocześnie mają ograniczone możliwości sprzedażowe z powodu antyepidemicznych restrykcji oraz nowych wymogów sanitarnych. Do takich branż należą m.in. turystyka, hotelarstwo oraz motoryzacja.

W raporcie, który „Parkiet" opisuje jako pierwszy, eksperci Simon-Kucher podkreślają, że zagrożone branże muszą się przygotować na to, że niekorzystne zmiany w ich otoczeniu biznesowym utrzymają się przez co najmniej 1,5–2 lata, a częściowo nawet dłużej, jeśli nowe nawyki konsumpcyjne się utrwalą.

Foto: GG Parkiet

Na przeciwległym biegunie są branże, które doświadczają w związku z pandemią Covid-19 wzrostu zapotrzebowania na swoje produkty i usługi, a przy tym nie napotykają ograniczeń podażowych. Do takich kwitnących branż eksperci Simon-Kucher zaliczyli m.in. media, telekomunikację oraz produkcję wszelkiego rodzaju oprogramowania, z grami włącznie. Jedyną nieusługową branżą wśród beneficjentów kryzysu jest farmaceutyka.

Oprócz sektorów, które na kryzysie ewidentnie tracą lub zyskują, eksperci Simon-Kucher wyróżnili jeszcze dwie grupy. Do jednej zaliczyli te branże, które odnotowały wzrost popytu, ale nie są w stanie go zaspokoić wskutek antyepidemicznych ograniczeń. W drugiej znalazły się sektory, które doświadczają spadku popytu przy niezmienionym dostępie do rynku. Działające w nich firmy zmagają się obecnie z potencjalnie kosztownym przerostem zdolności wytwórczych. Dotyczy to m.in. producentów surowców, w tym koncernów paliwowych.

Niekorzystna struktura

Sektorowa analiza wrażliwości na kryzys może być punktem wyjścia do oceny wrażliwości całych gospodarek. – Niestety, struktura polskiej gospodarki na tle innych gospodarek europejskich nie wygląda najlepiej. Według naszych szacunków Polska znalazła się w grupie krajów o największym udziale w PKB sektorów dotkniętych kryzysem w stopniu wysokim i bardzo wysokim. Obok Polski w gronie tym znajdują się kraje, takie jak Czechy, Słowacja, Słowenia, Austria i Litwa. Do gospodarek, które ze względu na strukturę generowanego PKB skutki pandemii odczują w najmniejszym stopniu, należą m.in. Dania, Holandia, Luksemburg i Bułgaria – tłumaczy „Parkietowi" Artur Staniec, dyrektor zarządzający Simon-Kucher & Partners na Polskę i Europę Środkowo-Wschodnią.

– Nie wydaje się, aby sama struktura sektorowa polskiej gospodarki czyniła ją szczególnie odporną na skutki kryzysu wywołanego przez Covid-19 – przyznaje Paweł Kowalski, ekonomista z banku Pekao. – Największym pozytywem z sektorowego punktu widzenia jest niska rola tak silnie narażonych branż, jak HoReCa, turystyka czy transport lotniczy. Wszystkie razem odpowiadają zaledwie za około 1,5 proc. wartości dodanej wytwarzanej w polskiej gospodarce. To udział o ponad połowę niższy od średniej dla UE. Z drugiej strony polska gospodarka opiera się w dużym stopniu na produkcji szeroko pojętych dóbr przemysłowych, która wraz z przemysłem maszynowym odpowiada za ponad 11 proc. wartości dodanej, w porównaniu do 7 proc. średnio w UE. Wyższe od unijnej średniej są również udziały innych branż wrażliwych na skutki epidemii, m.in. budownictwa i produkcji materiałów budowlanych, branży motoryzacyjnej czy transportu i logistyki – dodaje. Według jego szacunków udział wszystkich branż najsilniej wrażliwych na skutki Covid-19 w polskiej gospodarce przekracza 50 proc., a udział branż o najwyższej odporności – jak telekomunikacja, IT i media – to zaledwie 5 proc.

Kowalski uspokaja jednak, że mimo niezbyt korzystnej struktury branżowej Polska może liczyć na stosunkowo płytką recesję z powodu łagodnego przebiegu epidemii. Artur Staniec podkreśla z kolei, że skutki kryzysu w poszczególnych krajach będą zależały nie tylko od struktury ich gospodarek, ale też elastyczności firm, umiejętności dostosowywania się do nowej rzeczywistości. Poprzednie kryzysy sugerują zaś, że polskie firmy takie zdolności posiadają.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA