Giełda

Poranek maklerów: GPW imponuje formą, ale…

Trudno nie przecierać oczu, gdy patrzy się na ostatnie zachowanie naszej giełdy. Początek tygodnia na warszawskim parkiecie można zaliczyć do znakomitych, WIG wypadł fantastycznie – tak sytuację przed dzisiejszą sesją komentują maklerzy. Zaraz jednak studzą emocje. O kolejne rekordy może być bowiem trudno ze względu na postawę globalnych rynków.
Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

WIG20 wciąż imponuje

Kamil Cisowski, DI Xelion

Kolejny tydzień października rozpoczął się w Europie neutralnie, a w USA od dość wyraźnych spadków. Główne indeksy na Starym Kontynencie zakończyły go dość symetrycznie po obu stronach piątkowego zamknięcia – FTSE100 zyskał 0,72% (przy osłabiającym się wyraźnie od porannych szczytów funcie), FTSE MiB stracił natomiast 0,46%, a IBEX 0,63%. DAX, CAC40 i Stoxx 600 zamykały się w pobliżu poziomu neutralnego. S&P500 spadł o 0,69%, a NASDAQ o 0,64%, ale przebieg sesji w USA miał obniżoną wartość prognostyczną z uwagi na obchody Święta Kolumba, przez które nieaktywny był m.in. rynek długu.

U progu kolejnego sezonu wynikowego słowem-kluczem wydaje się stagflacja. Słabość amerykańskiego rynku pracy, potwierdzona w ubiegły piątek, i niższa od oczekiwań konsumpcja w 3Q2021 powodują ujemne rewizje PKB w USA (w weekend Goldman Sachs obniżył prognozę do 5,6% oraz 4,0% w przyszłym roku) – musi to niepokoić rynek tuż przed spodziewanym zacieśnieniem polityki monetarnej.

Wprawdzie rynek chiński wrócił po „złotym tygodniu" wyraźnie rosnąc, ale już dzisiaj w całej Azji widoczne są dość wyraźne spadki. Na rynku długu korporacyjnego o ratingu spekulacyjnym wydaje się, że mamy do czynienia z początkiem paniki, kolejne mniejsze od Evergrande firmy sygnalizują problemy z wypłatą kuponów (Modern Land właśnie poprosił o opóźnienie płatności przewidzianej na 25 października o 3 miesiące). Trudno zakładać, że władze w Pekinie nie zaprezentują w najbliższym czasie planu, który ma powstrzymać implozję rynku nieruchomości, ale z perspektywy historycznej dotychczasowa reakcja giełdy na zachowanie rynku długu wydaje się nadmiernie łagodna. Być może ma to związek z tym, że krach na chińskim rynku mieszkaniowym przewidywany jest od dobrej dekady, ale w momencie, gdy cały świat zaczyna boleśnie odczuwać skutki konfliktu Pekinu z Australią, wiara w nieomylność i wszechmoc Xi Jinpinga i jego administracji wydaje się nie do końca uzasadniona.

Przy pogarszającym się otoczeniu zewnętrznym trudno nie przecierać oczu, gdy patrzymy na to, co dzieje się obecnie na GPW. WIG20 wzrósł wczoraj o 1,92%, mWIG40 o 0,91%, a sWIG80 o 0,23%. W zachowaniu głównego indeksu olbrzymią rolę odegrał KGHM, który podrożał o 7,19% przy obrotach sięgających niemal 200 mln zł, ale kolejne sesje przynoszą też nowe lokalne szczyty Orlenu (+3,82%) i historyczne PKO (+2,09%). Olbrzymia większość banków powiększa trzycyfrowe tegoroczne stopy zwrotu. Pomimo naszego generalnie pozytywnego nastawienia do polskiego rynku, krótkoterminowo wydaje nam się on już bardzo wykupiony i nie przykładamy większej wagi do imponującego wybicia lokalnych maksimów z 2021 r. oraz 2019 r. przez główny indeks. Dzisiejsza sesja zapewne przyniesie odwrócenie kierunku ruchu, szczególnie, że poza kontraktami futures na główne indeksy silnie spada też miedź. Kontynuacja wzrostów może okazać się trudna bez wsparcia zagranicy.

Na WIG jest zachęta realizacji zysków

Piotr Neidek, BM mBanku

Wtorek to kolejny dzień zdominowany przez azjatyckie niedźwiedzie. Wprawdzie tuż po godzinie 7:00 gdzieniegdzie pojawiła się zieleń, to jednak jej odcień jest nieco blady. Niewielkie wzrosty w Malezji, Indonezji czy Tajlandii nie są w stanie zrównoważyć przewagi ursusów widocznej w Japonii, Korei i Chinach. Hang Seng Index zatrzymał się wczoraj na wysokości 61.8% zniesienia poprzedniej zniżki i dzisiaj wrócił do piątkowych poziomów. W Szanghaju ponownie dominują sprzedający. Główny indeks traci ponad jeden procent i wygląda na to, że wrześniowe minima mogą zostać przetestowane. Natomiast w Tokio, po poniedziałkowych, okazałych wzrostach, dzisiaj już pozostała ich mniej niż połowa. Na dziennym wykresie zaczęła formować się struktura harami, która posiada negatywny wydźwięk. Jej pojawienie się może oznaczać powrót niedźwiedzi na parkiet.

Poranne notowania kontraktów na S&P500 wskazują na przewagę sprzedających. Po słabym początku tygodnia (wczoraj indeks stracił -0.7%), dzisiaj niedźwiedzie kontynuują pokaz swoich sił. Wczoraj zostało przełamane czwartkowe minimum 4365. Na wykresie ponownie uformowana została czarna świeczka. Wygląda na to, że tzw. Fala C zaczyna nabierać rozpędu. Jej potencjalny zasięg jak na razie pokrywa się z negatywnym scenariuszem bazującym w oparciu o formację klina. Na uwagę zasługuje dzisiaj poziom wsparcia 4278. Jego ewentualne przełamanie potwierdziłoby dotychczasowe obawy związane z kondycją jankeskich byków.

Na Deutsche Boerse także dominuje podaż. Wprawdzie wczorajsze notowania indeksu pokazały determinację kupujących, jednakże na wykresie benchmarku DAX nadal brakuje twardych sygnałów na korzyść wzrostów. Wprawdzie zeszłotygodniowa formacja młota, osadzona na wysokości dolnego ograniczenia trójkąta i tuż nad średnią dwustusesyjną, stanowi źródło optymizmu, to jednak wciąż widać słabość byków. Wczoraj nie udało im się znacząco odskoczyć od ww. średnioterminowej strefy wsparcia. Ryzyko powrotu pod trójkąt wciąż jest duże. Na uwagę zasługuje niekorzystne położenie wskaźnika impetu RSI. Tam wciąż obowiązuje trend spadkowy.

Wyprzedaż akcji widać także pośród średnich spółek notowanych na Deutsche Boerse. Wprawdzie w poniedziałek mDAX osiadł na ruchomej strefie wsparcia, to jednak presji na wzrosty wciąż nie widać. Od kilku dni byki jedynie bronią się przed spadkami, ale nie atakują. Podobną, defensywną postawę widać pośród maluchów. Niemiecki indeks małych spółek sDAX walczy o utrzymanie się przed desantem w kierunku tegorocznego denka. Na taki negatywny scenariusz, wskazuje szerokość kanału wzrostowego. Jego ewentualne przerwanie (zamknięcie dnia poniżej 15765) mogłoby okazać się pretekstem dla niedźwiedzi do wyprowadzenia spadkowej kontry.

Początek tygodnia na warszawskim parkiecie można zaliczyć do udanych czy też wręcz do znakomitych. Na tle zagranicznych parkietów WIG wypadł fantastycznie, jednakże byki muszą dzisiaj myśleć o obronie zdobytych poziomów. Kluczowym poziomem obrony na dzisiaj powinno okazać się poniedziałkowe minimum. Jeżeli jednak niedźwiedzie przełamią we wtorek granicę 73349, wówczas zrodzi się ryzyko uformowania lokalnego szczytu czy nawet i średnioterminowego. Wykupienie ponownie jest widoczne na wykresie WIGu, zaś górne ograniczenie kanału ma prawo zachęcić do realizacji zysków.

Na uwagę zasługują wydarzenia na rynku walutowym. Wprawdzie nie tak dawno pojawił się korzystny dla złotego sygnał w postaci przełamania od góry poziomu 4.59, to jednak piątkowe zamknięcie tygodnia daje trochę do myślenia. Mianowicie od trzech tygodni trwają przepychanki w strefie cenowej, w której wielokrotnie dochodziło do kluczowych zmian trendu. O ile jednak sygnał z początku października zapowiadał pozytywne zmiany, o tyle świeczka z ubiegłego tygodnia generuje ryzyko zmiany trendu na EURPLN. Nie można wykluczyć, że w ostatnim czasie trwa jedynie odpoczynek zagranicznych inwestorów i w średnim terminie celem stanie się górne ograniczenie kanału. A to oznaczałoby, że ww. cross miałby otwartą drogę w kierunku 4.75 – 4.80. Taki scenariusz zapewne nie pomógłby warszawskim indeksom w kontynuacji hossy.

Jeszcze dzień i wyniki

Maciej Madej, DM TMS Brokers

W oczekiwaniu na sezon publikacji wyników kwartalnych w Stanach Zjednoczonych główne indeksy znalazły się poniżej poziomów odniesienia. Z perspektywy obozu byków taka sytuacja jest dość komfortowa. Korekta z przełomu września i października buduje bazę pod zwyżki w reakcji na wyniki. Aby jednak tak się stało spółki muszą zaraportować solidne zyski. O to nie będzie wcale łatwo, gdyż minione kwartały były pod tym względem dobre, tak więc możemy mieć do czynienia z tzw. efektem wysokiej bazy. Giganci jednak nie raz już pokazali, że są w stanie bić nawet najśmielsze prognozy rynku.

Poza sezonem wyników, czynnikiem, który determinuje wyceny akcji są obawy o kryzys energetyczny oraz jego wpływ na dynamikę wzrostu gospodarczego. Kolejne zwyżki ceny ropy naftowej nie napawają rynku optymizmem. Na rynku ropy naftowej wciąż górę bierze strona popytowa. We wtorek rano surowiec drożeje o około 0,3 proc., a notowania WTI utrzymują się w okolicy 80,7 USD. W tym samym czasie cena baryłki Brent oscyluje wokół 83,8 USD.

Poniedziałkowa sesja na Wall Street przebiegała pod dyktando sprzedających. Na koniec dnia Dow Jones tracił 0,72 proc., a S&P500 kurczył się o 0,69 proc. Najgłębsza przecena dotknęła Nasdaq100, który zniżkował o 0,64 proc. Kolejny raz swoją siłę pokazała polska giełda. WIG20 rósł w poniedziałek o 1,92 proc., a wzrosty determinowała m.in. zwyżka KGHM i JSW. Tradycyjnie już solidnie umocniły się banki, a pod kreską znalazło się jedynie 5 walorów.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.