Giełda

WIG20 poprawił notowania, choć mogło być lepiej

Po bardzo udanej sesji w środę, w czwartek WIG20 od rana kontynuował zwyżkę.
Foto: Fotorzepa, Piotr Gęsicki

Przypomnijmy, że dzień wcześniej indeks dużych spółek zamknął się na poziomie najwyższym od połowy stycznia. Początek czwartkowej sesji wypadł zaś niemal dokładnie na poziomie 2040 pkt. Pierwsze dwie godziny upłynęły dość spokojnie, w okolicach otwarcia. Potem jednak nastąpił rajd, który wyniósł WIG20 do 2080 pkt, czyli w okolice szczytów ze stycznia i oczywiście najwyższych pułapów w tym roku. Bodźcem do zakupów był wyrok TSUE w sprawie kredytów frankowych, co skłoniło inwestorów do zakupów akcji banków – największy PKO BP zyskiwał około 7 proc. Z kolei WIG20 zyskiwał grubo powyżej 2 proc. Jak się jednak później okazało, półmetek czwartkowej sesji był jednocześnie najlepszym momentem tego dnia dla WIG20. Z godziny na godzinę popyt słabł, a ostatecznie WIG20 zakończył dzień na niecałych 2051 pkt, co oznaczało wzrost o nieco ponad 1 proc. Z podobnym rezultatem handel kończyły także mWIG40 i sWIG80.

Foto: GG Parkiet

Na pierwszy rzut oka to bardzo dobry wynik WIG20, jednak inwestorzy z pewnością czują niesmak po drugiej połowie sesji, w której indeks dużych spółek „oddał" około 30 pkt. Fakt wybicia z przewlekłego trendu bocznego jest faktem, choć warunki w czwartek były mało sprzyjające. Przez większość dnia większość europejskich indeksów akcji również świeciła na zielono, jednak główny rynek niemiecki pozostawał hamulcowym. Na koniec dnia strata DAX sięgała 0,94 proc., a powodem była przecena firm związanych z branżą motoryzacyjną. Do tego po mocnym otwarciu handlu na Wall Street część inwestorów zdecydowała się zrealizować zyski, co także ostudziło atmosferę.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.