REKLAMA
REKLAMA

Fundusze inwestycyjne TFI

GetBackowy fundusz Trigon TFI nie wykupił części certyfikatów

Profit, specjalny fundusz wierzytelności obsługiwany do lipca przez GetBack, szuka płynności. Jednym ze sposobów ma być sprzedaż części portfela.

Ryszard Czerwiński, od jesieni prezes Trigon TFI.

Foto: materiały prasowe

Trigon TFI, zarządzający jednym z funduszy sekurytyzacyjnych Profit, rozesłał 20 grudnia list, w którym zapowiedział, że nie wykupi z końcem 2018 r. części certyfikatów.

Pokłosie GetBacku

Chodzi o tzw. automatyczny wykup, który miał uwzględniać wykup certyfikatów po cenie emisyjnej i być powiększony o gwarantowaną stopę zwrotu. Jako powód podano brak osiągnięcia rentowności funduszu w związku z nienależytym wykonaniem umów przez GetBack (znajdujący się od początku maja w przyśpieszonym postępowaniu układowym).

Zrealizowały się więc obawy klientów, o których pisaliśmy w październiku. Z ich relacji wynikało, że bankierzy Lion's Banku oferowali im te fundusze „z gwarantowanym zyskiem na poziomie co najmniej 5 proc. w skali roku oraz z pełnym zabezpieczeniem kapitału". Przekonywali, że zysk z tego rozwiązania może być dużo wyższy, bo wcześniej podobne proponowane przez bank rozwiązania oparte o wierzytelności przynosiły 8–10 proc. zysku". Inwestycja (minimalna kwota wynosiła 190 tys. zł) miała trwać maksymalnie do końca 2020 r. Co kwartał miało następować automatyczne wykupywanie certyfikatów przy zrealizowaniu przez fundusz wzrostu ich wartości o co najmniej 5 proc. w skali roku i posiadaniu wystarczającej ilości płynnych aktywów.

Trigon TFI w lipcu wypowiedział GetBackowi umowę o zarządzanie portfelem wierzytelności funduszu Profit i powierzono tę rolę spółce Koksztys Kancelaria Prawa Gospodarczego. Po głośnym upadku GetBacku klienci funduszu Profit nie tylko nie mają co liczyć na obiecywaną gwarantowaną stopę zwrotu w wysokości co najmniej 5 proc. rocznie netto, ale także mają zamrożony kapitał, który w dodatku może nie zostać odzyskany w całości (przez kilka miesięcy notowania tego niepublicznego funduszu spadły o ponad 15 proc.). Trigon TFI zapewnia, że podejmuje działania w związku z dochodzeniem od GetBacku zobowiązań gwarancyjnych. W liście do klientów pisze, że „dokłada należytej staranności" w celu zabezpieczenia bieżącej windykacji wierzytelności wchodzących w skład portfela funduszu, co ma przełożyć się na zwiększenie płynności funduszu. Jednocześnie otworzył w połowie grudnia przetarg na sprzedaż jego części, który ma zostać rozstrzygnięty na przełomie stycznia i lutego.

Problematyczna gwarancja

– Przewidziana w ustawie o funduszach inwestycyjnych gwarancja dla funduszu sekurytyzacyjnego wymaga, aby gwarantem był bank lub podmiot o ratingu na poziomie inwestycyjnym. Brak ratingu inwestycyjnego oznacza, że dany podmiot, w tym przypadku GetBack, nie ma zdolności do bycia gwarantem na zasadach określonych w ustawie – uważa mec. Leszek Kieliszewski z kancelarii Legality.

Uznanie, że treść statutu naruszała przepisy ustawy o funduszach inwestycyjnych, otworzyłoby jego zdaniem drogę uczestnikom funduszu do żądania naprawienia szkody bezpośrednio od TFI, które odpowiada za nienależyte wykonywanie swoich obowiązków – w tym przypadku polegających na prowadzeniu działalności zgodnie z wymogami prawa. – Alternatywą dla uczestników jest odstąpienie od umowy w związku z wprowadzeniem ich w błąd co do istotnych cech oferowanego funduszu, czyli gwarancji zysku, której udzielenie było nieważne – dodaje.

Uczestnicy funduszu mogą umorzyć swoje certyfikaty po ich aktualnej wycenie, ale w praktyce oznacza to poniesienie znaczącej straty. – Trzeba mieć także na uwadze, że fundusz będzie odkupywał certyfikaty jedynie, gdy będzie miał wystarczającą ilość gotówki. W sytuacji, w której środki płynne funduszu nie będą pozwalały na wykupienie wszystkich certyfikatów, TFI dokona redukcji. Z kolei jeśli wartość aktywów płynnych funduszu będzie mniejsza niż wartość trzech certyfikatów powiększona o kwotę 100 tys. zł, fundusz może w ogóle nie wykupywać certyfikatów inwestycyjnych, co będzie oznaczało brak możliwości wyjścia z inwestycji – dodaje Kieliszewski.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA