Forex

Waluty z naszego regionu pod rosnącą presją

Turcja, Rumunia, wieści z Brukseli... – niekorzystnych czynników przybywa.
Foto: Adobestock

Coraz więcej czynników negatywnie wpływa na nastawienie inwestorów do walut

z naszego regionu. Odbija się to także na złotym, którego kurs wobec euro niebezpiecznie zbliżył się w ostatnich dniach do pułapów obserwowanych ostatnio wiosną po wybuchu paniki związanej z koronawirusem. W przypadku rumuńskiego leja, mimo że jego osłabienie ma mniejsze rozmiary, wiosenne szczyty zostały nawet przebite.

Polska waluta tydzień rozpoczęła od wyraźnego pogłębienia spadków. W poniedziałek za euro płacono 4,597 zł. We wtorek nadeszła korekta i za euro płacono kilka groszy mniej – 4,52 zł. Do odrobienia ostatnich strat nadal jednak daleko. Specjaliści wskazują, że słabość złotego to nie tylko pochodna globalnych trendów na rynku walutowym – umocnienia dolara względem euro – ale też m.in. doniesień z Brukseli, bijących w Polskę i Węgry. – Poniedziałkowa przecena złotego w kierunku 4,6 zł była raczej anomalią, na którą mogła wpłynąć informacja, że wysokość wypłaty środków

Foto: GG Parkiet

z budżetu UE będzie powiązana z kwestiami przestrzegania praworządności – mówi Rafał Sadoch, analityk DM mBanku. Węgierska waluta również ma za sobą spadkową serię.

W tym roku staniała wobec euro o ponad 10 proc.

Sobiesław Kozłowski, ekspert Noble Securities, zwraca uwagę na tegoroczną silną deprecjację tureckiej liry. W tym roku staniała ona wobec euro o ponad 36 proc. Jej słabość przekłada się na gorsze postrzeganie innych walut z regionu. – Jesteśmy postrzegani przez pryzmat całego koszyka i za sprawą ostatniej deprecjacji liry następuje odpływ z rynków pozostałych walut w regionie – zaznacza Kozłowski.

Specjaliści wskazują też na Rumunię i fakt, że firmy ratingowe zaczynają tracić do jej władz cierpliwość. Igrają one z ogniem, akceptując niezrównoważony wzrost wydatków publicznych. Chodzi m.in. o decyzję parlamentu Rumunii, który zatwierdził w ubiegłym tygodniu 40-proc. podwyżkę państwowych emerytur. W efekcie inwestorzy pozbywają się leja, który stał się najtańszy w historii. Rumuńscy finansiści widzą przy tym ryzyko kontynuacji spadków. Deprecjacji leja w ciągu kolejnych 12 miesięcy spodziewa się 90 proc. ankietowanych członków organizacji CFA Romania.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.