REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Reakcja rynków finansowych na świecie jest wyolbrzymiona?

Grupa badawcza Quantitative Finance Research Group z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego przygotowała raport analizujący wpływ epidemii koronawirusa na rynki kapitałowe.
Foto: AFP

Obecna reakcja rynków finansowych na świecie jest wyolbrzymiona i dyskontuje jedynie bardzo negatywny rozwój sytuacji, który jest jednym z możliwych scenariuszy i niekoniecznie musi się wydarzyć – do takiego wniosku dochodzą autorzy raportu, czyli grupa QFRG z WNE UW kierowana przez dr Roberta Ślepaczuka. W swoim opracowaniu porównują m. in. zachowanie indeksów S&P500 oraz VIX ze statystykami dotyczącymi rozwoju epidemii koronawirusa (liczba zarażonych, śmiertelność w dwóch ujęciach).

Optymistyczny dla inwestorów wniosek wynika z tego, że obserwowana obecnie wysoka dynamika wzrostu nowych zachorowań i śmiertelności w krajach takich jak Włochy, Hiszpania i USA jest typowa dla początkowych stadiów epidemii. - Jak pokazuje przykład krajów w których wykryto pierwsze przypadki zachorowań (Chiny, Korea Południowa) epidemia jest jak najbardziej do opanowania – czytamy w raporcie. Koronawirus dotarł do krajów europejskich i do Ameryki Północnej później niż do krajów Azji Wschodniej, dlatego jesteśmy teraz na etapie wyraźnego wzrostu liczby zachorowań w tych regionach. - Szczegółowa analiza wskaźnika śmiertelności w dwóch prezentowanych wersjach potwierdza, że kraje notujące obecnie największy wzrost zarówno zarażonych, jak i przypadków śmiertelnych (Włochy, USA, Hiszpania, Niemcy, Iran, czy Francja) są obecnie na początkowym etapie epidemii, po którym dynamika wzrostu epidemii powinna się wypłaszczyć i zmierzać w kierunku kształtów zanotowanych dla Chin i Korei Południowej – wnioskują analitycy QFRG.

Jeśli przyjąć, że rynek reaguje tylko na dane dotyczące rozprzestrzeniania się i skutków COVID-19, to faktycznie dostępne dane mogą napawać optymizmem. Skoro bowiem rynki finansowe wyprzedzają rzeczywistość, to zapewne zdyskontowały już szczyty epidemii w głównych gospodarkach świata. Szkopuł w tym, że trudne do przewidzenia są w tym momencie realne konsekwencje gospodarcze, przekładające się przecież bezpośrednio na nastroje i decyzje inwestorów. Duża rozbieżność i nagłe zmiany prognoz PKB i głównych wskaźników makroekonomicznych dla świata i poszczególnych gospodarek pokazują, że ekonomiści poruszają się we mgle. Mówił o tym już 11 marca w Parkiet TV Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole w Polsce (https://www.youtube.com/watch?v=vLIsxw2C6iU). Skala konsekwencji gospodarczych pozostaje więc wielką niewiadomą i to nie tylko ze względu na wstrzymanie lub ograniczenie działalności operacyjnej wielu firm, ale także ze względu na zdecydowane działania zapobiegawcze podjęte przez poszczególne rządy. Zdają sobie z tego sprawę autorzy opisywanego tutaj raportu. - Jednak na koniec musimy zaznaczyć, że pomimo tego, że poziom obecnej paniki nie jest w pełni uzasadniony, to równocześnie przedłużające się bezprecedensowe działania rządzących związane z zamykaniem granic, izolacją gospodarek, niemożliwością prowadzenia działalności gospodarczej w normalnej formie, a w konsekwencji kompletnym przerwaniem łańcucha dostaw mogą mieć bardzo negatywne i trudne do przewidzenia skutki ekonomiczne. Co gorsze, późniejsze następstwa tych działań, np. związane z bankructwem nawet całych sektorów gospodarki, mogą mieć w praktyce znacznie bardziej dotkliwe konsekwencje dla społeczeństw poszczególnych krajów poprzez istotną i trwałą destabilizację całych gospodarek, a wtedy obecna przesadzona reakcja giełd, niestety post factum, okaże się w pełni adekwatna! - brzmi puenta opracowania.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA