Felietony

Czy rozwiązanie w sprawie zachęt mamy już na stole?

W zamieszaniu, które powstało wokół rozliczania zachęt, na margines zepchnięty został sam klient.

Antonina Karwasińska, radca prawny, Grabowski i Wspólnicy Kancelaria Radców Prawnych

Foto: materiały prasowe

Rynek dystrybucji tytułów uczestnictwa funduszy inwestycyjnych zmaga się z tematem nowego modelu rozliczania tzw. zachęt już od kwietnia 2018 r. W tym czasie żywo dyskutowano m.in. nad katalogiem czynności, które spełniają przesłankę podnoszenia jakości usług maklerskich dla klienta. Wydaje się jednak, że sam zakres przedmiotowych czynności nie stwarzał tylu problemów, co pytanie, ile TFI może za te czynności dystrybutorom zapłacić.

W stanowisku KNF z grudnia 2018 r. znalazło się kontrowersyjne stwierdzenie, że świadczenia pieniężne pobierane przez dystrybutorów od TFI z tytułu wykonywania czynności podnoszących jakość usług maklerskich nie powinny obejmować marży. KNF wyjaśniał dalej, że wykonywanie usług dodatkowych na rzecz klientów przez dystrybutorów nie powinno tym ostatnim przynosić bezpośredniej korzyści, o ile równocześnie nie przynosi korzyści danemu klientowi. W praktyce zapis ten został przez środowisko TFI odczytany jako obowiązek ustalania wysokości wynagrodzenia jedynie w oparciu o poniesione przez pośredników koszty.

To oczywiście spotkało się ze sprzeciwem środowiska dystrybutorów – trudno jest bowiem prowadzić rentowny biznes, uzyskując przychody z tytułu świadczonych usług wystarczające co najwyżej na pokrycie związanych z nimi kosztów. Co więcej, literalne brzmienie przepisów prawa zdaje się przemawiać na korzyść dystrybutorów. Zarówno polskie, jak i unijne regulacje wskazują na możliwość pobierania korzyści przez dystrybutorów, w związku z realizacją czynności podnoszących jakość na rzecz klientów, chociaż ograniczonej zgodnie z zasadą proporcjonalności (korzyść dystrybutora powinna być wymierna do korzyści uzyskiwanej przez klienta w związku ze świadczoną mu usługą dodatkową).

Co przyniosło rynkowi nowe stanowisko KNF?

W połowie września 2019 r. ukazało się uzupełnienie do grudniowego stanowiska KNF, mające na celu doprecyzowanie kwestii dokumentowania czynności i kosztów ponoszonych w związku z podnoszeniem jakości świadczonych usług. KNF ostatecznie rozwiał wątpliwości dotyczące tego, czy dystrybutorzy muszą przedstawiać TFI faktury wystawiane przez ich kontrahentów, aby udowodnić wysokość poniesionych kosztów. W tym zakresie wystarczające będzie oświadczenie dystrybutora. Ale to nie koniec dobrych wiadomości. We wrześniowym stanowisku KNF odniósł się również do kwestii wyliczania wynagrodzenia z tytułu zachęt. W nowym stanowisku szczegółowo opisano zasady, jakie powinny znaleźć zastosowanie przy wyliczaniu kwot należnych z tytułu świadczenia czynności podnoszących jakość usług. W szczególności KNF wskazała, że wynagrodzenie dystrybutora powinno zostać poparte analizą kosztów, nie może być oderwane od realiów rynkowych, takich jak ceny rynkowe czy uśrednione koszty, a ponadto jego wysokość nie powinna istotnie odbiegać od poziomu cen rynkowych. Taka interpretacja przepisów niewątpliwie pozwoliła środowisku dystrybutorów odetchnąć z ulgą. KNF nie pozostawia bowiem wątpliwości, że pojawiająca się w kontekście grudniowego stanowiska KNF interpretacja, jakoby wynagrodzenie z tytułu zachęt należało ograniczyć wyłącznie do wartości pokrywającej koszty danej usługi, nie znajduje już uzasadnienia.

Pozostaje wyrazić nadzieję, że tak ustalone zasady rozliczania zachęt pozwolą rynkowi dystrybucji tytułów uczestnictwa funduszy inwestycyjnych spokojnie dotrwać do czasu wypracowania nowego modelu dystrybucji, najprawdopodobniej opartego na rozwiązaniach luksemburskich.

A co, jeśli TFI nie zapłaci dystrybutorowi za zachęty?

Oczywiście stanowisko KNF nie przedstawia gotowego rozwiązania na wszystkie możliwe sytuacje konfliktowe między TFI a dystrybutorem. Proces weryfikacji przeprowadzanej przez TFI oraz zasady kalkulacji i wypłaty wynagrodzenia powinny zostać określone w umowie z dystrybutorem. Co prawda, uprawnienie TFI do weryfikacji prawidłowości działania dystrybutora wydaje się posiadać pewne cechy środka nadzorczego w rozumieniu prawa administracyjnego, jednak ustawodawca nie zdecydował się na wprowadzenie trybu odwoławczego dla dystrybutorów, np. w przypadku „decyzji" TFI o odmowie zapłaty dystrybutorowi części wynagrodzenia, w związku z uznaniem niespełniania przez tego ostatniego wymogów wskazanych w stanowiskach KNF.

Ostatecznie, dystrybutorom pozostaje jedynie dochodzenie swoich należności na drodze postępowania cywilnego przed sądami powszechnymi.

Co na to klient?

Wydaje się, że w zamieszaniu, które powstało wokół rozliczania zachęt, na margines zepchnięty został sam klient. Nie należy zapominać, że zgodnie z grudniowym stanowiskiem KNF klient powinien mieć możliwość zrezygnowania ze świadczonych na jego rzecz usług podnoszących jakość. Jednocześnie ubiegłoroczna zmiana zasad sporządzania rocznej informacji dla klientów o kosztach wprowadziła między innymi obowiązek wykazania przez firmę inwestycyjną wysokości przyjętych zachęt. Do dzisiaj zapewne większość dystrybutorów wysłała już przedmiotowe informacje do swoich klientów. Nie można więc wykluczyć, że klienci – po zapoznaniu się z informacją, za jakie czynności i w jakiej wysokości ponoszą opłaty – zaczną zgłaszać dystrybutorom swoje rezygnacje z poszczególnych usług. W ten sposób sami klienci przeprowadzą ostateczną weryfikację pobieranych zachęt, co z kolei bezpośrednio wpłynie na kształt i zakres rozliczeń między TFI i dystrybutorami.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.