REKLAMA
Czytaj e-wydanie
REKLAMA

Chemia

Hubert Kamola: Soda z fabryk Ciechu płynie na azjatyckie rynki

Gościem Barbary Oksińskiej w Parkiet TV był Hubert Kamola, członek zarządu Ciech Soda Polska i szef biznesu sodowego grupy Ciech

Hubert Kamola, członek zarządu Ciech Soda Polska i szef biznesu sodowego grupy Ciech

Foto: parkiet.com

Największy konkurent  Ciechu w biznesie sodowym – Solvay – przekonuje, że popyt na rynku sody jest dobry, a ceny tego produktu powinny wzrosnąć w 2019 r. Czy Ciech jest równie optymistyczny?

Ciech bardzo intensywnie pracuje nad tym, żeby wykorzystać wszystkie pozytywne symptomy pojawiające się dzisiaj na rynku. Te symptomy to przede wszystkim rosnące zapotrzebowanie na szkło opakowaniowe, czyli butelki, flakony, słoiki. Drugi bardzo ważny segment to szkło płaskie, niesamowicie rozwijający się głównie w centralnej i wschodniej części Europy. W tej chwili budowane są dwie nowe huty szkła w Polsce. Jedna z nich rozpocznie swoją działalność już na początku 2019 r., co automatycznie spowoduje wzrost zapotrzebowania na sodę kalcynowaną w przyszłym roku. Trzeci segment bardzo istotnie przyczyniający się do wzrostu konsumpcji to są detergenty. W tym przypadku wzrost notowany jest przede wszystkim na rynkach latynoamerykańskich, w południowej Afryce, w Azji, a zwłaszcza w Chinach.

Kiedy ruszą rozmowy z klientami w sprawie cen sody na 2019 r.?

Te rozmowy już trwają, choć zwykle rozpoczynały się w IV kwartale. W tym roku negocjacje ruszyły już w czerwcu. Dla nas jest to znak, że kupujący spodziewają się podwyżki cen.

Na jakie podwyżki może więc liczyć Ciech?

Trudno powiedzieć. Pracujemy nad tym i intensywnie przygotowujemy nasze moce produkcyjne, by wykorzystać koniunkturę w maksymalny sposób. Równie ważne jest, byśmy byli bardziej elastyczni. W Rumunii coraz więcej naszej produkcji kierujemy na dalekie rynki – do południowej Azji. To wynika ze zmiany sytuacji w Chinach, które wdrożyły bardzo intensywną politykę ochrony powietrza. Skutkuje to istotnym ograniczeniem produkcji przemysłowej, w tym także sody kalcynowanej. Szacujemy, że w ciągu ostatniego roku wycofano tam 3–4 mln ton zdolności produkcyjnych sody.

Jak Ciech może skorzystać na tej rewolucji w chińskim przemyśle?

Globalna produkcja sody to 60 mln ton, a swoją aktywność w tym obszarze prowadzi 100 fabryk zlokalizowanych w różnych regionach świata. Chiny to 50 proc. globalnej produkcji sody kalcynowanej. Szacujemy, że do 2020 r. około 7 mln ton mocy produkcyjnych w Chinach może zostać trwale wyłączonych właśnie z uwagi na aspekt proekologiczny. To będzie skutkowało zwiększonym zapotrzebowaniem na sodę przede wszystkim w Azji Południowej, bo region ten był w znaczącym stopniu zasilany przez chińskich dostawców. W tej chwili trafia tam soda z USA, częściowo też z Rosji, ale także z naszej rumuńskiej fabryki przez port Konstanca na Morzu Czarnym.

Ciech będzie zwiększać tam swoją aktywność?

Jesteśmy coraz większym operatorem w tym regionie. W tej chwili nasza aktywność koncentruje się w Indonezji, Malezji, Tajlandii, Kambodży, Wietnamie, Bangladeszu. W Indiach jesteśmy liderem, jeśli chodzi o zewnętrznego dostawcę sody kalcynowanej, i planujemy, że tak pozostanie w kolejnych latach. Uważamy, że w regionie tym mamy największe możliwości wzrostu w najbliższym czasie. Od początku tego roku około 20 proc. naszej produkcji w Rumunii przekierowaliśmy na rynek azjatycki.

Z kolei na europejskim rynku branża mocno obawiała się napływu taniej tureckiej sody. Okazało się natomiast, że choć tureccy producenci zwiększyli swoje moce, to nie namieszali aż tak mocno na naszym rynku. Nie są już zagrożeniem?

Nowa fabryka w Turcji powstała za blisko 1,5 mld dol. Szacujemy, że około 80 proc. mocy produkcyjnych jest tam wykorzystywanych. Turecka soda trafia na różne rynki, m.in. do Azji, Europy i Ameryki Południowej. Oczywiście liczymy się z pewnym wpływem nowych mocy na europejski rynek, ale nie patrzymy na to jako na czynnik podwyższonego ryzyka. Z dużym szacunkiem podchodzimy do nowej konkurencji, ale ogromny wzrost konsumpcji sody w Europie i poza nią powoduje, że jest duża przestrzeń dla producentów.

Jak pan widzi perspektywy dla rynku sody na kolejne lata?

Jesteśmy pozytywnie nastawieni. Przygotowujemy się do pewnych zmian, jeśli chodzi o kierunki sprzedaży. Na rynku niemieckim spodziewamy się stabilnego popytu, a jest to dla nas istotny rynek. Wszystko wskazuje na to, że także Skandynawia zwiększy konsumpcję sody z uwagi na nowe technologie związane z przemysłem metalurgicznym. Poszukujemy też nowych zastosowań dla naszych produktów. Jako właściciel czterech fabryk sody możemy zagwarantować klientom pewność dostaw. Celujemy przy tym w segment premium.

W spółkę uderzają natomiast rosnące koszty, zwłaszcza surowców. Jak Ciech sobie z tym radzi?

To kwestia doboru polityki zakupu surowców, patrzymy przy tym na możliwości dywersyfikacji dostaw. Jednocześnie modernizujemy nasze instalacje, by ich wskaźniki były na możliwie najwyższym poziomie. Realizujemy obecnie inwestycje w zakresie zmniejszania emisji tlenków siarki i azotu. Istotnym elementem w najbliższym czasie będzie też koszt emisji dwutlenku węgla, z którym będziemy musieli podzielić się z konsumentami.

Jaki jest plan dalszego rozwoju biznesu sodowego?

Ostatnio wprowadziliśmy do oferty nowe produkty, czyli gruboziarniste gatunki sody, przygotowywane według specjalnych receptur. Teraz realizujemy inwestycję w Niemczech w zakresie sody oczyszczonej za blisko 100 mln zł. To 50 tys. ton mocy produkcyjnych, które będą nakierowane w zdecydowanym stopniu na obsługę przemysłu farmaceutycznego. Nastawimy się więc na ten najbardziej zaawansowany jakościowo segment sody oczyszczonej. Pracujemy ponadto nad nowymi typami sody kalcynowanej.

Czy w planach są kolejne inwestycje albo akwizycje?

Nie wykluczamy takich kierunków rozwoju, ale na kolejne duże inwestycje musimy jeszcze poczekać.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA