Budownictwo

Druga fala może być dotkliwsza

Branża dobrze zniosła wirusa, place budów nie stanęły, giełdowe spółki napełniały portfele mimo spowolnienia. Zdaniem ekspertów obecne uderzenie koronawirusa może się mocniej dać we znaki.
Foto: Fotorzepa/ Urszula Lesman

We wrześniu produkcja budowlano-montażowa skurczyła się o 9,8 proc. rok do roku, po dziewięciu miesiącach wynik jest niższy o 1,6 proc. rok do roku (po ośmiu miesiącach notowany był 1,7-proc. spadek). Wrzesień to trzeci miesiąc kilkunastoprocentowego spadku w infrastrukturze, po trzech kwartałach wynik był słabszy o 1,5 proc. Na koniec września wynik kubaturówki był niższy o 3,3 proc.

Większe zagrożenie

– W ostatnim kwartale br. oczekujemy kontynuacji trendu, w skali całego roku podtrzymujemy prognozę spadku rzędu 5 proc. – mówi Bartłomiej Sosna, ekspert rynku budowlanego w firmie Spectis. Jego zdaniem tym razem branża może mocniej ucierpieć z powodu pandemii.

– Druga fala nakłada się na sezonowy szczyt aktywności w budownictwie, co dla branży jest bardzo niekorzystne. W przeciwieństwie do pierwszej fali, kiedy budownictwo rosło jeszcze z rozpędu, a liczba zakażeń była pod kontrolą, druga fala może w najbliższych miesiącach wpłynąć na słabsze wyniki branży – mówi Sosna. – Wprawdzie do masowych zakażeń rzadko dochodzi na placach budów (choć są już pierwsze przypadki), to wszyscy narażeni jesteśmy na zakażenia poza miejscem pracy. Istotnym problemem jest rosnąca liczba osób objętych kwarantanną, co może powodować przestoje na budowach, szczególnie jeśli kwarantanna dotyka robotników o wąskiej specjalizacji, których z dnia na dzień trudno zastąpić – dodaje.

Szymon Jungiewicz, główny analityk rynku budowlanego w PMR, również spodziewa się, że ujemne odczyty produkcji budowlano-montażowej pozostaną do końca roku. – Druga fala pandemii, z którą mamy obecnie do czynienia, była najbardziej prawdopodobnym scenariuszem branym przez nas pod uwagę. Otwartym pytaniem pozostaje głębokość wpływu tej sytuacji na gospodarkę w najbliższym czasie. Narastająca niepewność z pewnością nie jest sprzymierzeńcem branży. Mimo ciągłej realizacji budów nie sposób pominąć statystycznie większej możliwości zarażenia, również wśród pracowników budowlanych. To ryzyko narasta. Nawet pomimo zachowania rygorystycznych środków sanitarnych pracownikom firm budowlanych coraz trudniej będzie skutecznie bronić się przed zarażeniem. Jeśli wirus rozprzestrzeni się szybko wśród pracowników danej ekipy bądź wśród kooperujących z nimi podwykonawców, to poważnym wyzwaniem okaże się dotrzymanie zakładanego harmonogramu budów – przyznaje Jungiewicz.

Damian Kaźmierczak, główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, przyznaje, że z powodu drugiej fali mniejsza aktywność budowlana będzie utrzymywała się w kolejnych miesiącach.

– Jeśli dotychczasowa dynamika zachorowań utrzyma się w kolejnych tygodniach, to nie można wykluczyć pewnych opóźnień w realizacji niektórych kontraktów, ale dzisiaj trudno jednoznacznie stwierdzić, jaka będzie skala. Firmy wykonawcze ponownie wdrożyły restrykcyjne procedury sanitarne, by ograniczyć negatywny wpływ koronawirusa na realizację inwestycji i są zdeterminowane, by zachować ciągłość procesu budowlanego. W tym trudnym okresie niezwykle istotne jest duże wsparcie i elastyczność publicznych i prywatnych inwestorów, którzy powinni z pełnym zrozumieniem podchodzić do położenia wykonawców i firm podwykonawczych – mówi ekspert.

Jesienne maksima

Na początku października indeks WIG-budownictwo wspiął się do wieloletniego maksimum 3,11 tys. pkt, obecnie to 2,9 tys. wobec 1,85 tys. wiosną.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.