W Warszawie strzeliły korki od szampana. Po pięciu latach wreszcie udało się awansować do fazy grupowej któregoś z pucharów. W dodatku Legia pokonała uważaną za faworyta Slavię Praga – mistrza Czech i ćwierćfinalistę rozgrywek z ubiegłego sezonu.
To miła odmiana po kilku latach zbierania cięgów od Astany, Sheriffa Tyraspol, Spartaka Trnawy, F91 Dudelange, Glasgow Rangers, Omonii Nikozja i Karabachu Agdam. A mogło być jeszcze lepiej, bo Dinamo Zagrzeb, które stanęło Legii na drodze do Ligi Mistrzów, też nie było rywalem tak silnym, jak się wydawało, co pokazał później Sheriff – pierwszy klub z Mołdawii, który dostał się do piłkarskiego raju. A właściwie z nieuznawanego przez międzynarodową społeczność Naddniestrza.