REKLAMA
REKLAMA

Banki

Inwestycje w roszczenia pod lupą

Rzecznik finansowy zażąda wyjaśnień od podmiotu oferującego wysokie stopy zwrotu z inwestycji w roszczenia przeciw bankom. Urząd chce się dowiedzieć, jak działa inwestycja i czy deklarowane zabezpieczenie ma realne podstawy.
Foto: Adobestock

Kilka dni temu opisaliśmy stronę internetową, administrowaną najprawdopodobniej przez Polskie Stowarzyszenie Kredytobiorców Frankowych, która szukała chętnych do zainwestowania w roszczenia wobec banków.

Niepewne oferowanie

Firma reklamowała się wysokimi stopami zwrotu: na sprawach frankowych jej klienci rzekomo mogą zarobić nawet 140 proc., a ze zwrotu prowizji za kredyty konsumenckie – 60 proc. Dodatkowo inwestycja miała być zabezpieczona.

Rzecznik finansowy zdecydował o skierowaniu pisma do podmiotu prowadzącego strony internetowe promujące ten rodzaj inwestycji. Będzie oczekiwał dodatkowych wyjaśnień na temat podstaw prawnych przedstawiania takiej oferty przez ten podmiot i samego mechanizmu „inwestycji", w szczególności w zakresie deklarowanego „zabezpieczenia inwestycji". Będzie też żądał uzupełnienia informacji na stronie internetowej.

– Zawsze, gdy widzimy obietnicę tak wysokich zysków, należy zachować ostrożność przed skorzystaniem z oferty. Po analizie informacji zawartych na tych stronach, nasunęło nam się wiele pytań, na które nie znajdujemy odpowiedzi – mówi prof. Mariusz Jerzy Golecki, rzecznik finansowy.

Urząd ma wątpliwości, czy ten podmiot może w ogóle oferować tego typu „produkty inwestycyjne". – Jeśli uzyskane informacje potwierdzą te przypuszczenia, to rozważymy poinformowanie prokuratury i Komisji Nadzoru Finansowego o pojawieniu się takich ofert – mówi Izabela Dąbrowska-Antoniak, dyrektor wydziału klienta rynku bankowo-kapitałowego w Biurze Rzecznika Finansowego.

UKNF zaznacza, że w tym przypadku nie mamy do czynienia z instrumentem finansowym, a działalność taka nie podlega pod ustawy sektorowe dotyczące funkcjonowania rynku finansowego, więc zagadnienie to nie leży w obowiązkach urzędu. UOKiK z kolei informuje, że nie spotkał się z opisywanymi przez nas umowami i nie może ocenić ich bez przeprowadzenia postępowania, a takie się nie toczy.

Brak informacji

– Na podstawie informacji na stronach trudno jednoznacznie stwierdzić naruszenie prawa, bo na przykład oferowanie zakupu roszczeń wobec banków nie jest zakazane. Jednak zalecałbym dużą ostrożność przy korzystaniu z takiej oferty. Z zamieszczonych na stronach treści potencjalny inwestor może nie być w stanie określić charakteru i sposobu działania proponowanego „produktu inwestycyjnego" – mówi Krzysztof Witkowski z Biura Rzecznika Finansowego.

Zwraca uwagę, że brak jest na przykład informacji pozwalających na ocenę skuteczności prawnej i ekonomicznej deklarowanego na stronach „zabezpieczenia praw inwestora" czy „zabezpieczenia inwestycji", co może wprowadzać w błąd. Opis na stronach ogranicza się np. wyłącznie do informacji o możliwości odzyskania części prowizji i innych opłat pobranych przy udzieleniu kredytu w razie jego wcześniejszej spłaty. Dlatego kluczowe będzie wyjaśnienie, jakie dokumenty i jakie informacje otrzymują osoby, które zdecydują się przekazać swoje dane kontaktowe na stronie.

Biuro Rzecznika Finansowego przeanalizuje też inny wątek: jeśli ktoś oferuje tak wysoką stopę zwrotu z inwestycji, może to oznaczać, że są osoby skłonne sprzedać je za bardzo niskie kwoty. To wzbudzać może wątpliwości, bo prawo zaczęło bardziej sprzyjać posiadaczom roszczeń.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA