Analizy

#TydzieńNaRynkach: Giełdy pełne optymizmu

Ostatnie dni przyniosły poprawę nastojów po niedawnym zawahaniu. Inwestorzy nie zwracają uwagi na zagrożenia i chętnie angażują kapitał w bardziej ryzykowne aktywa.

Być może szalę na korzyść optymizmu na rynkach akcji przechyliła rezygnacja Donalda Trumpa z kompromitującej walki o zakwestionowanie wyniku wyborów prezydenckich, które wygrał Joe Biden.

Foto: AFP

Przed Świętem Dziękczynienia indeksy na Wall Street zdecydowanie zyskiwały na wartości. Do środy wszystkie trzy główne wskaźniki amerykańskiego rynku akcji zwyżkowały po około 2 proc. i oczywiście ustanawiały nowe historyczne rekordy.

Zielony tydzień na giełdzie przed czarnym piątkiem

Inwestorzy w Stanach Zjednoczonych nie przejmują się ani niekorzystnymi sygnałami płynącymi z rynku pracy, ani doniesieniami o nasilającej się pandemii i niestraszna im nawet godzina policyjna, wprowadzana w niektórych częściach kraju. Być może szalę na korzyść optymizmu przechyliła rezygnacja Donalda Trumpa z kompromitującej walki o zakwestionowanie wyniku wyborów, być może wiara w efekt szczepionkowy, który w połączeniu z działaniami Fedu i pakietem fiskalnej stymulacji szybko naprowadzi amerykańską gospodarkę na ścieżkę wzrostu. Jeśli handel w tradycyjny czarny piątek i następujący po nim Cyber Monday zostanie oceniony pozytywnie, jest szansa na bardzo udane zakończenie bardzo udanego miesiąca.

W listopadzie S&P 500 zyskał 11 proc., a więc niewiele mniej niż w trakcie kwietniowego odbicia po wirusowym załamaniu. Optymizm, choć nieco słabszy, widoczny był również na głównych giełdach europejskich. Indeks we Frankfurcie zyskiwał do czwartku nieco ponad 1 proc. i trzymał się w bezpiecznej odległości od niedawno pokonanego poziomu 13 000 pkt, powiększając jeszcze dystans. O 1,3 proc. w górę szedł wskaźnik parkietu paryskiego. Jedynie londyński FTSE 250 tracił prawie 1 proc.

O nieco ponad 1 proc. w górę szedł wskaźnik rynków wschodzących. To wynik nieco rozczarowujący, biorąc pod uwagę wyraźne osłabienie amerykańskiej waluty, z czego emerging market powinny się bardziej cieszyć. Indeks dolara spadł do poziomu najniższego od początku września i nie wygląda na to, by miał zamiar ze spadkowej ścieżki zawrócić. Niewykorzystanie tak sprzyjających okoliczności może świadczyć o istnieniu jakichś czynników wpływających na względną słabość rynków wschodzących, a w każdym razie zemścić się w myśl zasady niewykorzystanych okazji.

Foto: GG Parkiet

Kto w październiku stracił wiarę w potencjał warszawskiego parkietu, może sobie pluć w brodę, bo ominęła go szansa na sowite zyski.

Byczy listopad na GPW

Indeks największych spółek wzrósł do 26 listopada o 22 proc. Wcześniej tak silna miesięczna zwyżka miała miejsce w lutym 2000 r., a więc ponad 20 lat temu. mWIG40 poszedł w górę o 17,5 proc., najmocniej od kwietnia 2009 r., a wskaźnik najmniejszych firm o niespełna 16 proc., także najbardziej dynamicznie od kwietnia 2009 r. Jeśli mielibyśmy do czynienia z efektem Halloween, czyli sezonową, trwającą od końca października do kwietnia dobrą passą na giełdach, to jego początek jest więcej niż imponujący. Można to interpretować na dwa sposoby. Pierwszy mógłby budzić nadzieje na kontynuację wzrostowej tendencji, drugi zaś sugerowałby powściągliwość, zakładając, że spora część wzrostowego potencjału została już wyczerpana na wstępie. Można znaleźć racjonalne argumenty przemawiające za każdym z tych scenariuszy, a „turbulentność" warunków powoduje, że trudno wskazać, który byłby preferowany. Na tle październikowego zdecydowanego pogorszenia się nastrojów na warszawskiej giełdzie listopad przynosi radykalną odmianę, która może ponownie uaktywnić inwestorów i skłonić ich do zwiększenia zaangażowania w akcje. Z drugiej jednak strony trudno jednoznacznie ogłosić trwałą zmianę tendencji, czyli mówiąc wprost, ogłosić rozpoczęcie hossy. Wynik testowania przez WIG20 poziomu sierpniowego szczytu nie jest jeszcze przesądzony, a obawy związane z reakcją naszego rynku na prawdopodobną spadkową korektę na głównych giełdach światowych są jak najbardziej uzasadnione. Te zastrzeżenia nie negują realizacji optymistycznego scenariusza, ale sugerują zachowanie ostrożności i miarkowania byczych zapędów.

Pewnego rodzaju fenomenem jest znakomita postawa spółek sektora finansowego. WIG-banki wzrósł w listopadzie o 46,5 proc. To najmocniejszy miesięczny skok tego subindeksu od sierpnia 1993 r., czyli od ponad 27 lat. Biorąc pod uwagę skalę wyzwań stojących przed bankami i warunki, w jakich przyjdzie im działać w najbliższych latach, taka eksplozja optymizmu może dziwić i budzić nieufność. Zasięg przeceny w tym sektorze był znaczący, ale odreagowanie wydaje się przesadzone. Zresztą droga do poziomu z początku roku jest jeszcze bardzo długa i wymagałaby wzrostu o 50 proc. W każdym razie akcje banków mocno wspierały zwyżkę indeksu naszych blue chips. Mimo wszystko chwała bohaterom, którzy kupowali papiery Santandera, PKO BP Aliora, czy Pekao. Wszyscy oni zarobili w miesiąc od 40 do ponad 50 proc., a tylko w ostatnich dniach po 3–5 proc. Zamieszanie z koronawirusem i decyzjami rządu związanymi z epidemią nie zaszkodziło nadmiernie firmom odzieżowym. Akcje CCC zwyżkowały do czwartku o ponad 7 proc., a od początku miesiąca poszły w górę o dwie trzecie. Niewiele mniej zwyżkowały papiery LPP. Potężna zmienność wciąż jest cechą charakterystyczną notowań walorów JSW. W listopadzie szły one w górę o 64 proc., po październikowym spadku o ponad 40 proc. i poprzedzającym go wzroście o 63 proc. we wrześniu. Tak duża aktywność „spekulantów" to bardzo dobry znak dla naszego parkietu. Nieco mniejsza niż poprzednio zmienność charakteryzowała w ostatnich dniach notowania akcji Allegro. W trakcie pierwszych czterech sesji minionego tygodnia taniały one o ponad 5 proc. Wahania między 73 a 81 zł to jednak nie to samo co widziana w poprzednim tygodniu rozpiętość mieszcząca się w przedziale 65 i 79 zł. Jednoznaczną tendencję wciąż trudno tu rozpoznać. Tydzień kończy się też niejednoznacznie na rynku papierów CD Projektu. Do czwartku taniały one o nieco ponad 3,5 proc. Bilans listopada to zwyżka o 7 proc., co w porównaniu z październikową przeceną sięgającą niemal 20 proc. jest wynikiem całkiem niezłym. Większych emocji nie spowodowała publikacja wyników finansowych za trzeci kwartał ani oczekiwanie na debiut gry „Cyberpunk 2077", ale w najbliższych dniach należy się liczyć ze wzrostem napięcia i wahań kursu akcji spółki. Zastanawiać może słabe zachowanie papierów Dino, które do czwartku zniżkowały o ponad 6 proc., choć w skali miesiąca rosną o 17 proc., ustanawiając na początku miesiąca historyczny rekord.

Co z indeksem średnich firm?

Foto: GG Parkiet

Choć wskaźnik średnich firm ma za sobą niemal równie dobry okres jak WIG2, to jednak perspektywy rozwoju sytuacji nie są jednoznacznie optymistyczne. W ostatnich dniach wzrostowy impet wyraźnie słabnie i choć indeks przedostał się powyżej poziomu sierpniowego szczytu, to jednak są pewne wątpliwości. Poza malejącą dynamiką zwyżki uwagę zwraca spadający zdecydowanie wolumen obrotów. W ostatnich dniach nie było widać zbyt wielu lokomotyw mogących podciągnąć indeks w górę. Wzrostowy rajd kontynuowały akcje BNP Paribas, drożejące do czwartku o prawie 18 proc. O niemal 16 proc. w górę szły walory GTC, po publikacji dobrych wyników finansowych za trzeci kwartał. Sięgającą 8 proc. zwyżką wyróżniały się także papiery PlayWaya, ale w ich przypadku niepokoi nieco wyraźne cofnięcie się po osiągnięciu historycznego rekordu notowań. Szczepionkowe odreagowanie kontynuowały akcje AmRestu, drożejące o 7 proc. Ale na tym właściwie lista byczo zachowujących się walorów się wyczerpuje.

Znacznie dłuższy jest za to spis spadkowiczów. Przewodzi mu Biomed Lublin, którego akcje taniały do czwartku o ponad 16 proc., a od początku miesiąca zniżkowały o prawie 20 proc. Notowaniom spółki szkodzą nie tylko wieści o szczepionkach i trudności w pozyskiwaniu osocza, ale także wyniki badań kwestionujące skuteczność jego stosowania w leczeniu zakażonych koronawirusem. Co gorsza, po 3–6 proc. w dół szły też walory Ten Square Games, 11 bit studios, LiveChat i Asseco Poland. Mimo sporej miesięcznej zwyżki ostatnie dni nie rysują najlepszego obrazu wskaźnika najmniejszych firm, który zaliczył trzy z rzędu spadkowe sesje i odbił się w dół od poziomu 15 000 pkt.

Dobra passa miedzi

Trwa wzrostowa tendencja na rynku miedzi. Notowania kontraktów terminowych na ten metal idą w górę czwarty tydzień z rzędu. Tym razem w trakcie pierwszych czterech sesji minionego tygodnia zwyżkowały o 2,7 proc., przedostając się powyżej szczytu z połowy 2018 r. i docierając do poziomu najwyższego od stycznia 2014 r. Obecna tendencja wzrostowa, rozpoczęta ponad dwa lata temu i „wzmocniona" po marcowym tąpnięciu, wydaje się więc mieć charakter trwały i ma szanse być kontynuowana. Notowania miedzi wykazują przy tym dość dużą odporność na wahania koniunktury globalnej, choć spowolnienie z lat 2018–2019 doprowadziło do łagodnej korekty spadkowej. Takie zachowanie rynku miedzi można by wziąć za dobry prognostyk w kwestii szans na ożywienie gospodarcze, ale trzeba wziąć poprawkę na to, że największym importerem i „konsumentem" tego metalu są Chiny, a więc sytuacja na rynku w znacznym stopniu zależy od tego, co się dzieje za Wielkim Murem. W każdym razie warto zauważyć, że od początku roku miedź drożeje o 21 proc., w ciągu ostatnich 12 miesięcy jej notowania poszły w górę o 26 proc., a od marcowego dołka zwyżkują o niemal 57 proc. Ostatnie dni przyniosły niewielką spadkową korektę na rynku aluminium, ale jego notowania utrzymują się wciąż na bardzo wysokim poziomie, najwyższym od ponad dwóch lat.

Wzrostowa tendencja kontynuowana jest na rynku ropy. Notowania amerykańskiej WTI do czwartku zwyżkowały o ponad 5,5 proc. i jest to już czwarty byczy tydzień z rzędu. Należy dostrzec nieco zwiększoną dynamikę wahań, co można wiązać ze zbliżającym się posiedzeniem OPEC z udziałem państw uczestniczących w porozumieniu dotyczącym limitów wydobycia. We wtorek WTI drożała o 4 proc., a w kolejnych dniach próbowała pokonać 46 USD za baryłkę.

Notowania złota nadal znajdują się w fazie spadkowej korekty. Do czwartku odebrała ona notowaniom kruszcu kolejne 3,5 proc., spychając cenę w okolice 1800 USD za uncję, a więc istotnego poziomu technicznego wsparcia. Byki mogą niepokoić się o jego utrzymanie, tym bardziej że złoto wydaje się zupełnie nie reagować na pokaźne osłabienie dolara, które powinno sprzyjać zwyżce notowań kruszcu. Niemniej jednak średnioterminowe prognozy są dla złota korzystne.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.