Reklama

No cuts, just risk. Rynki zakładnikiem ropy

Wczorajsza decyzja Rezerwy Federalnej o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie bardzo szybko została potwierdzona przez kolejne banki centralne.
Wojna w Zatoce śrubuje ceny ropy naftowej

Wojna w Zatoce śrubuje ceny ropy naftowej

Foto: Bloomberg

W tym samym kierunku podążyły Europejski Bank Centralny, Bank Anglii, Szwajcarski Bank Narodowy, Bank Japonii oraz Szwedzki Bank Centralny, które również zdecydowały się na brak zmian w polityce monetarnej. Powstaje w ten sposób obraz globalnej synchronizacji decyzji, jednak nie jest to efekt komfortowej sytuacji gospodarczej, lecz raczej dowód na to, jak bardzo ograniczone stało się dziś pole manewru dla decydentów.

Banki centralne znalazły się w wyjątkowo trudnym momencie cyklu. Z jednej strony widoczna jest coraz słabsza dynamika wzrostu gospodarczego, co w normalnych warunkach skłaniałoby do rozważania łagodzenia polityki pieniężnej. Z drugiej strony pojawia się ponowna presja inflacyjna, która nie wynika już z przegrzanego popytu, lecz z czynników podażowych, przede wszystkim z rynku energii. To właśnie ten element w ostatnich tygodniach całkowicie zmienił narrację rynkową i zmusił banki centralne do przyjęcia wyraźnie defensywnej postawy.

Eskalacja napięć w regionie Zatoka Perska doprowadziła do gwałtownego wzrostu cen ropy i gazu, co ma bezpośrednie przełożenie na globalną inflację. Wzajemne działania militarne Stanów Zjednoczonych i Izraela wobec Iranu oraz odwetowe ataki na infrastrukturę energetyczną w regionie wprowadzają dodatkową niepewność dotyczącą ciągłości dostaw surowców. Rynki zaczynają wyceniać scenariusze, w których zakłócenia podaży mogą być długotrwałe, a nie jedynie przejściowe, co istotnie podnosi oczekiwania inflacyjne.

W takiej sytuacji decyzje banków centralnych należy odczytywać jako wymuszone okolicznościami. Utrzymanie stóp procentowych nie wynika z przekonania, że inflacja została opanowana, lecz z braku jednoznacznej ścieżki dalszego działania. Podwyżki stóp mogłyby dodatkowo zdusić już słabnący wzrost gospodarczy, natomiast ich obniżenie w warunkach rosnących cen energii mogłoby podważyć wiarygodność banków centralnych w walce z inflacją. W efekcie dominującą strategią staje się wyczekiwanie i uzależnianie kolejnych decyzji od rozwoju sytuacji makroekonomicznej oraz geopolitycznej.

Jeszcze stosunkowo niedawno rynki finansowe funkcjonowały w przekonaniu, że kolejnym krokiem będzie rozpoczęcie cyklu obniżek stóp procentowych. Scenariusz ten opierał się na założeniu systematycznej dezinflacji oraz względnej stabilności otoczenia globalnego. Obecnie te założenia przestają być aktualne. Oczekiwania dotyczące luzowania polityki monetarnej są wyraźnie odsuwane w czasie, a część uczestników rynku zaczyna ponownie dopuszczać możliwość bardziej restrykcyjnych działań, jeśli presja inflacyjna okaże się trwalsza.

Reklama
Reklama

Zmiana oczekiwań bardzo szybko znajduje odzwierciedlenie na rynkach finansowych. Rynek akcyjny reaguje negatywnie na perspektywę utrzymania wysokich stóp procentowych przez dłuższy okres, ponieważ oznacza to wyższy koszt kapitału oraz mniej sprzyjające warunki do wzrostu wycen. Dodatkowo rosnące ceny energii przekładają się na wzrost kosztów działalności przedsiębiorstw, co bezpośrednio uderza w ich marże i przyszłe wyniki finansowe. W efekcie obserwowany jest wzrost zmienności oraz większa ostrożność inwestorów w podejmowaniu ryzyka.

Jednocześnie coraz wyraźniej widać, że głównym czynnikiem wpływającym na rynki przestaje być sama polityka monetarna. Jej znaczenie pozostaje istotne, ale obecnie jest ona w dużej mierze reaktywna wobec wydarzeń geopolitycznych. To rozwój konfliktu na Bliskim Wschodzie determinuje kierunek zmian cen surowców, a tym samym wpływa na inflację i decyzje banków centralnych. Brak wyraźnych sygnałów deeskalacji sprawia, że ryzyko utrzymania wysokich cen energii w kolejnych miesiącach pozostaje realne.

W konsekwencji globalna gospodarka zaczyna funkcjonować w środowisku podwyższonej niepewności, w którym jednocześnie pojawiają się elementy spowolnienia wzrostu oraz utrzymującej się presji inflacyjnej. Taki układ znacząco ogranicza skuteczność tradycyjnych narzędzi polityki monetarnej i zwiększa wrażliwość rynków finansowych na czynniki zewnętrzne. Obecny układ sił sugeruje, że w najbliższym czasie to właśnie wydarzenia geopolityczne, a nie decyzje banków centralnych, będą w największym stopniu determinowały kierunek zmian na rynkach.

 

Mikołaj Sobierajski

Analityk Rynku Akcji XTB

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama