Część europejskich giełd zniżkuje na początku czwartkowej sesji po ponad 2 proc. Na dole tabeli plasuje się m.in. niemiecki DAX, ale kolor czerwony dominuje także w Paryżu i Londynie. Krajowy WIG20 na tym tle zachowuje się dość twardo, choć i jego podaż nie omija. Wśród dużych polskich spółek najsłabsze jest KGHM, gdzie spadek sięga 5 proc. To reakcja na ostatnie zniżki metali szlachetnych i miedzi. Słabo zachowuje się też sektor handlowy, zwłaszcza Dino Polska, które przecenia się o 1,8 proc. Może być to związane z raczej słabymi wynikami Jeronimo Martins. Akcje właściciela Biedronki na portugalskiej giełdzie tracą aż 3,8 proc. i są najniżej od około miesiąca. Banki na warszawskim parkiecie także mają dziś pod górkę i jedynie mBank jest na powierzchni. W zwyżkach towarzyszą mu Allegro i Orlen, ale wzrosty nie przekraczają 0,5 proc.

Przez rynki od wczoraj przelewa się fala podaży po kolejnych zwyżkach ropy naftowej. Japoński Nikkei finiszował dziś ze zniżką o 3,4 proc., a koreański KOSPI osunął się o 2,7 proc. Amerykański S&P 500 zamknął wczorajszą sesję ze spadkiem o 1,36 proc.

Wczoraj Rezerwa Federalna zgodnie z oczekiwaniami utrzymała stopy procentowe na poziomie 3,50–3,75 proc., jednak ogólny przekaz był bardziej jastrzębi niż pierwotnie zakładał rynek. Fed utrzymał prognozę obniżek stóp w latach 2026–2027, ale coraz mniej członków FOMC popiera luzowanie, a ryzyka inflacyjne wyraźnie wzrosły. Jerome Powell podkreślił, że wyższe ceny ropy mogą ponownie podnieść inflację powyżej 3 proc. w krótkim terminie, jednocześnie zaznaczając, że polityka pozostaje zależna od danych i umiarkowanie restrykcyjna.

Dziś kurs głównej pary walutowej utrzymuje się w okolicach 1,147 i nieco redukuje wczorajsze wzrosty. Krajowi inwestorzy za dolara płacą 3,73 zł, a za euro 4,28 zł. Bitcoin wrócił w okolice 70 tys. dolarów. Spadki, sięgające dziś 3 proc., kontynuuje złoto, wyceniane już po 4690 dolarów za uncję.