Analizy

Marzenia o leku wywołują euforię

Wydaje się, że najbliżej opracowania szczepionki na Covid-19 jest amerykańska Moderna, której akcje zdrożały w tym roku o 178 proc. Stopy zwrotu z akcji innych spółek są nawet czterocyfrowe.

Trwają prace aż nad 141 szczepionkami na koronawirusa i 223 lekami na Covid-19.

Foto: AFP

Praktycznie każda informacja, że jakaś spółka rozpoczyna prace nad szczepionką lub lekiem na koronawirusa, rozpala wyobraźnię inwestorów. W wielu przypadkach ceny akcji takich firm poszły w górę nawet o kilkaset procent. Wyceny rosną tak szybko, że niektórzy specjaliści wskazują już na pierwsze oznaki formowania się bańki spekulacyjnej.

Gra warta świeczki

Jak dotąd koronawirusem na świecie zaraziło się 5,9 mln osób, a na wywołaną nim chorobę Covid-19 zmarło przeszło 360 tys. – tyle jest przynajmniej potwierdzonych przypadków. Obecność wirusa odnotowano w niemal wszystkich krajach na świecie. Nic więc dziwnego, że firmy z całego globu toczą wyścig o to, która pierwsza opracuje szczepionkę lub lek, z których przychody mogą być liczone w miliardach dolarów. Jak wynika z danych think tanku Instytutu Milkena, obecnie trwają prace aż nad 141 szczepionkami i 223 lekami zwalczającymi nowy patogen.

Jedną z pierwszych firm, które ogłosiły plany opracowania szczepionki i faktycznie rozpoczęły badania, był amerykański Vaxart. Tą informacją 31 stycznia rozpalił nadzieje inwestorów. W marcu firma, będąc na etapie badań klinicznych, ogłosiła, że międzynarodowy koncern biofarmaceutyczny Emergent BioSolutions pomoże opracować i wyprodukować kandydata na szczepionkę doustną.

– Uważamy, że doustna szczepionka podawana w postaci tabletki o stabilnej temperaturze pokojowej może zaoferować ogromne korzyści logistyczne w przypadku przeprowadzania dużej kampanii szczepień – mówił Wouter Latour, prezes Vaxartu. Akcje tej firmy od początku roku zdrożały o blisko 640 proc.

Altimmune jest spółką technologiczną, która 30 marca podjęła współpracę z University of Alabama w Birmingham w celu opracowania szczepionki donosowej na Covid-19. Firma zamierza rozpocząć testy pierwszej fazy na ludziach w III kwartale. Jej akcje od początku roku zdrożały o 300 proc.

Foto: GG Parkiet

Nad szczepionkami pracują również spółki z Azji. Notowany na tokijskiej giełdzie AnGes, który powiązany jest z Uniwersytetem w Osace, pracuje nad nowatorskim rodzajem szczepionki DNA. Wykorzystuje ona materiał genetyczny z wirusów i bakterii do sprowokowania odpowiedzi obronnej ludzkiego organizmu. Jej zaletą jest większe bezpieczeństwo dla ludzi i łatwiejsza produkcja niż w przypadku tradycyjnych szczepionek. Od początku roku akcje firmy zdrożały o blisko 320 proc.

Szczepionkę opartą na DNA opracowuje również amerykańska Inovio Pharmaceuticals. Rozpoczęła badania kliniczne w USA z udziałem maksymalnie 40 uczestników w kwietniu. Inovio spodziewa się, że pierwsze wyniki z tej próby zostaną udostępnione jesienią. Spółka liczy na to, że do końca roku będzie gotowy milion dawek jej szczepionki do dodatkowych badań klinicznych lub do zastosowania w nagłych wypadkach. Firma otrzymała m.in. 5 mln USD dofinansowania od Fundacji Billa i Melindy Gatesów. Od początku roku notowania Inovio wzrosły o ponad 300 proc.

Największy wystrzał nastąpił jednak na wykresie notowań spółki Novavax, której prace nad szczepionką wcale nie są na bardziej zaawansowanym etapie niż konkurencji. Firma rozpoczęła testowanie szczepionki na Covid-19 na ludziach w Australii. Wyniki próby, która jest pierwszą fazą na drodze do zatwierdzenia szczepionki do powszechnego użytku, będą dostępne w lipcu. Na początku roku akcje spółki kosztowały około 4,5 USD, a w szczytowym momencie w maju cena wzrosła do blisko 57 USD, czyli o ponad 1200 proc. Obecnie akcje kosztują około 45 USD.

Do walki o szczepionkę stanęli również światowi giganci tacy jak Johnson & Johnson czy GlaxoSmithKline. Inwestorzy zdają się jednak nie wierzyć w te spółki tak mocno, jak w mniejsze firmy biotechnologiczne, bo ich notowania są od początku roku na lekkim plusie lub pod kreską.

Peleton prowadzi Moderna

Wydaje się, że najbliżej opracowania szczepionki jest amerykańska Moderna, notowana na Nasdaqu. Firma we współpracy z Instytutem Alergii i Chorób Zakaźnych w USA (NIAID) jako pierwsza spółka na świecie pracująca nad szczepionką na koronawirusa wprowadziła badania do I etapu. Dokonała tego w rekordowym tempie 42 dni od momentu zbadania informacji genetycznej koronawirusa. Rząd USA przeznaczył w sumie blisko 0,5 mld USD na rozwój i produkcję szczepionki Moderny.

Kiedy w połowie maja Moderna poinformowała o pozytywnych wynikach pierwszej fazy testów potencjalnej szczepionki, jej akcje zdrożały w ciągu jednej sesji o 26 proc. Po dwóch dawkach szczepionki wszystkich 45 pacjentów biorących udział w testach wytworzyło przeciwciała.

Wiara inwestorów w skuteczność szczepionki jest ogromna, a negatywne informacje są pretekstem do spadków na całym szerokim rynku. W maju amerykański portal poświęcony zdrowiu STAT News wydał raport, który zakwestionował ważność ogłoszonego przez Modernę wyniku testu szczepionki. W efekcie akcje spółki po publikacji raportu staniały o 10 proc., a Dow Jones spadł o 1,6 proc., S&P 500 o 1,1 proc., a Nasdaq o 0,5 proc.

Od początku roku akcje Moderny zdrożały o blisko 180 proc., a jej kapitalizacja wynosi obecnie 21 mld USD. Analitycy podkreślają jednak, że tak ogromna wycena to dużo jak na spółkę, która ma za sobą długą historię obietnic, z których nie wynikło za wiele. W 2016 r. Moderna oświadczyła, że przyspiesza opracowywanie szczepionki przeciw wirusowi Zika i zapewniła fundusze na produkcję na dużą skalę. Cztery lata później firma nie wprowadziła jeszcze ani jednej szczepionki czy leku na rynek.

Biotechnologiczna bańka?

Większość spółek, które obecnie są na fali, jeszcze kilka miesięcy temu nie była nieznana szerokiemu gronu inwestorów. Obecnie ich przedstawiciele zapraszani są choćby do światowych mediów, co tylko napędza popyt na ich akcje. – Nie ma wątpliwości, że w sytuacji, w jakiej się teraz znajdujemy, bardzo łatwo jest zawyżać wycenę z powodu nadmiernej euforii – powiedział Andrew Lo, profesor finansów z Sloan School of Management.

Porównał on szał związany ze spółkami biotechnologicznymi w erze koronawirusa z euforią dotyczącą spółek technologicznych pod koniec lat 90. i bitcoina sprzed kilku lat. – Wszyscy jesteśmy pod wrażeniem Facebooka, ale jego pierwszych konkurentów, takich jak MySpace, nie pamiętamy – dodał.

Odkąd w połowie marca rozpoczęło się zamykanie gospodarek, całkowita wartość zaledwie ośmiu firm biotechnologicznych notowanych w indeksie S&P 500 wzrosła aż o 130 mld USD, do 600 mld USD.

Specjaliści Financial Crisis Observatory, którego misją jest obserwacja rynku pod kątem tworzenia się możliwych baniek spekulacyjnych, ocenili, że bańka może występować w przypadku pojedynczych spółek, jednak obraz całej branży nie jest jeszcze niepokojący. Wycena spółek technologicznych podczas bańki dotcomów była około 10 razy wyższa niż obecnie spółek biotechnologicznych.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.