REKLAMA
REKLAMA

Akademia inwestycyjna

Potencjalnie wyższy zysk za cenę ryzyka

Papiery emitowane przez spółki nie powinny być traktowane jako bezpieczna forma lokowania pieniędzy. Jest to inwestycja i, jak każda inna, wiąże się z ryzykiem. Bo przedsiębiorstwo może wpaść w kłopoty finansowe i wtedy nie będzie w stanie wykupić obligacji. Tak jak GetBack.
Foto: Adobestock

Przez wiele lat dość powszechne było przeświadczenie, że obligacje korporacyjne, emitowane np. przez przedsiębiorstwa, są bezpiecznym sposobem lokowania oszczędności. Przykład firmy windykacyjnej GetBack pokazał jasno, że to mit.

Spółka GetBack wypuszczała na rynek kolejne emisje obligacji, których oprocentowanie było nawet dwucyfrowe. Na papiery tego windykatora skusiło się ponad 9 tys. osób. Inwestorzy ci w sumie kupili obligacje za ponad 2 mld zł. Dziś zamiast zysków mają wielki ból głowy. Firma okazała się bowiem kolosem na glinianych nogach, który z różnych przyczyn (m.in. doszło do oszustw finansowych) nie jest w stanie spłacać długu zaciągniętego u inwestorów.

Właśnie na tym polega główny rodzaj ryzyka związanego z inwestowaniem w obligacje korporacyjne – emitent może okazać się niewypłacalny. Tego typu papierów nie wolno mylić z papierami (obligacjami) skarbowymi – w tym przypadku zwrot kapitału wraz z odsetkami gwarantuje Skarb Państwa.

Wyższe odsetki, ale...

Dla przedsiębiorstwa emisja obligacji jest alternatywą wobec kredytu bankowego; pozwala pozyskać pieniądze np. na rozwój. Dla inwestora skorzystanie z takiej oferty to szansa na zysk przewyższający oprocentowanie lokat bankowych. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z tego, że ceną za potencjalnie większy zarobek jest akceptacja wyższego ryzyka. Po prostu na obligacjach korporacyjnych można stracić – w skrajnym przypadku nawet wszystkie pieniądze.

Obligacje emitowane przez firmy to nic innego jak dług zaciągnięty u inwestorów. W dużym uproszczeniu można przyjąć, że im przedsiębiorstwo ma słabszą markę i pozycję rynkową, im gorzej oceniane są jego wyniki i potencjał rozwoju, tym większe odsetki musi zaproponować inwestorom.

Zatem wybierając wyższe oprocentowanie, powinniśmy zaakceptować to, że ryzyko również jest wyższe. Oczywiście, atrakcyjna stawka nie oznacza jeszcze, że spółka tak bardzo potrzebuje kapitału, że jest gotowa zapłacić za niego wysoką cenę (co może być zwiastunem przyszłych kłopotów), ale lepiej zachować czujność.

Co wziąć pod uwagę

Przed zainwestowaniem w papiery korporacyjne w zasadzie powinniśmy zajrzeć do bilansu i rachunku wyników firmy, żeby sprawdzić jej kondycję finansową. Podstawowe pytanie brzmi bowiem: czy przedsiębiorstwo będzie w stanie spłacić dług zaciągnięty u inwestorów.

W tym kontekście ważna jest m.in. wielkość zobowiązań firmy, płynność, zasoby kapitałowe, osiągane wyniki finansowe. Warto zainteresować się także, na co spółka zamierza przeznaczyć pozyskane środki. Istotną informacją może być również to, jak firma radziła sobie w przeszłości z obsługą zadłużenia.

Taka ocena spółki jest zbyt dużym wyzwaniem dla przeciętnego drobnego inwestora. Można rzecz jasna posiłkować się analizami przygotowanymi przez specjalistów. Ale ogólnie najbezpieczniejsza jest prosta strategia: nie znam firmy, nie rozumiem, na czym polega jej biznes – nie inwestuję w jej obligacje, nawet jeśli mają atrakcyjne oprocentowanie.

Zmiany zwiększające bezpieczeństwo

Papiery GetBacku kupowali ludzie niedoświadczeni na rynku kapitałowym. Często doradcy sugerowali im, że to równie bezpieczna – ale zyskowniejsza od lokat i obligacji skarbowych forma lokowania pieniędzy. Z tej lekcji mają być wyciągnięte wnioski, żeby zmniejszyć ryzyko związane z taką inwestycją.

Od 1 lipca zostanie wprowadzony obowiązek dematerializacji obligacji firm. Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych będzie prowadził rejestr emisji, dzięki czemu inwestorzy będą mogli sprawdzić, jak duży dług z tytułu emisji obligacji ma dana spółka i jak radzi sobie z jego obsługą. Mają się też zmienić zasady tzw. ofert prywatnych (liczba adresatów zostanie ograniczona do 149 osób w skali roku, ale możliwe będą wyjątki).

– Na podstawie obecnych propozycji można założyć, że spółki, które dotychczas finansowały się niedużymi emisjami prywatnymi kierowanymi do inwestorów indywidualnych kilka razy w roku, będą musiały zmienić model finansowania – uważa Krzysztof Dziubiński, dyrektor w DM Navigator.

Jego zdaniem najmniejsi emitenci obligacji korporacyjnych zostaną wypchnięci z rynku, a to im najczęściej zdarzały się wpadki z niewypłacalnością. W dłuższym terminie powinno się to przyczynić do zwiększenia bezpieczeństwa inwestycji z punktu widzenia indywidualnych klientów. ¶


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA