Na amerykańskiej giełdzie w ubiegły czwartek doszło do wyprzedaży w sektorze logistycznym. Ten sektor był uznawany do tej pory za bezpieczny, odporny na zawirowania technologiczne. Wyprzedaż obniżyła ceny złota i kryptowalut. Co się wydarzyło?
To kolejny etap obaw, że rozwiązania związane ze sztuczną inteligencją zaczną wpływać na funkcjonowanie biznesów. W tym wypadku z sektora logistycznego, dlatego w czwartkowej wyprzedaży największe firmy logistyczne w USA spadały nawet w tempie dwucyfrowym. Obawy wywołała zapowiedź nowego rozwiązania, które ma wprowadzić firma Algorhythm Holdings, która wcześniej nazywała się inaczej i zajmowała się... karaoke. Kapitalizacja tej spółki wynosi 6 mln dolarów. To jest sytuacja bezprecedensowa. Ta firma stwierdziła, że ich nowe rozwiązanie poprawi optymalizację logistyczną, co automatycznie redukuje bariery wejścia na rynek logistyczny. To pozwala obniżać marże i może też zwiększyć konkurencję. To wszystko dotyczy rynku, który był już w jakimś stopniu zmonopolizowany, z wysokimi barierami wejścia. Dla odbiorców to dobre rozwiązanie, każdy by chciał mieć niższe koszty logistyki i szybciej dostawać paczki, natomiast dla spółek, które już się tym zajmują, to nie jest dobra informacja, czemu upust dali inwestorzy. Ale trzeba pamiętać, że ta wyprzedaż spółek logistycznych to jest tylko końcówka całej historii.
A czy ktoś w ogóle zweryfikował te zapowiedzi Algorhythm Holdings o poprawianiu efektywności?
Oni sami tak stwierdzili, a prezes spółki wydał później oświadczenie, że nie spodziewał się, że doprowadzi do takiego zamieszania z akcjami gigantów transportu. Mówimy tu o całym indeksie Russell 3000 Tracking Index, a w czasach, gdy jest problem z bigtechami, z Nasdaqiem, inwestorzy szukają alternatywy i znajdują je w różnych innych sektorach. Hossa w Stanach się nie skończyła, ona się rozszerza na inne niemedialne sektory, jak materiały czy przemysł, opiekę zdrowotną. A teraz pojawia się zagrożenie, że AI uderzy w firmy księgowe, w firmy prawnicze i logistyczne, ba, nawet w pośredników najmu nieruchomości. W ubiegłym tygodniu ogromne spadki zaliczyły firmy zajmujące się pośrednictwem w wynajmie nieruchomości komercyjnych, bo skoro AI tak pięknie wszystko zrobi, to po co pracownicy mają przychodzić do biur? Jest ryzyko redukcji etatów w biurach, więc spada ilość potrzebnej powierzchni biurowej. A rynek reaguje na zasadzie „najpierw sprzedam, a potem pomyślę”. Bo jeżeli inni sprzedadzą, a ja zostanę z pozycją, no to ja mam stratę, więc panikuję jak najszybciej. A następnie zastanowimy się, czy faktycznie to, co zrobiliśmy, miało sens.
Co przygotowało tak napiętą atmosferę na giełdzie i wśród inwestorów?
Tutaj akurat strach rozpoczęła wyprzedaż spółek, związanych z oprogramowaniem. Zaczęło się od aktualizacji modelu Cloud Cowork, który daje temu narzędziu dostęp praktycznie do wszystkiego, co mamy na komputerze oraz do wszystkich aplikacji. Dzięki temu ten model jest w stanie wykonywać pracę wielu osób, wystarczy więc garstka specjalistów, którzy dobrze skomponują zadania dla agenta AI i on już zacznie robić wszystko sam. Widzę tu pewne zagrożenia, bo firmy mają jakieś rygory bezpieczeństwa, trudno jest dać agentowi AI dostęp do wszystkich tajnych dokumentów, sprawozdań finansowych, dostęp do maili, czatów firmowych, całego zasobu na dysku twardym i jeszcze pozwolić mu na tym pracować, przy czym nie wiadomo do końca, gdzie te dane trafiają. Nie wierzę, by firmy się na to rzuciły, ale rynek tak zareagował, bo spółki zajmujące się oprogramowaniem mogą mieć wielki problem, bo stracą licencje, z których teraz żyją. W ten sposób aktualizacja oprogramowania spowodowała później panikę w kolejnych sektorach.
Jak giełda reaguje na ten strach w szerszym kontekście? Czy można ryzyko AI jakoś oswoić?
Giełda musi przetrawić to wszystko, co się wydarzyło i także ten strach. Na razie on jest bardzo duży. Ludzie boją się, że S&P 500 może doznać korekty nawet o 20-30 proc. w perspektywie do dwóch miesięcy. Mamy ogromne zakłady na opcjach, które chronią przed tego typu spadkami, które zarabiają, gdy indeks spada. To jest bardzo ciekawe, bo po raz pierwszy jest tak bardzo duży popyt na ubezpieczenie od spadku, kiedy spadek się jeszcze nie wydarzył. Momentem ulgi mogą być wyniki Nvidii, które będą 25 lutego, czyli już hardware, nie software.