Reklama

Mimo stabilnego PKB brutto, tworzenie nowych miejsc pracy w USA jest nadal słabe

USA znajdują się w okresie wzrostu PKB i słabego wzrostu zatrudnienia. Gospodarka dodała w ub.r. tylko 181 000 miejsc pracy. Zmiana rok do roku realnego PKB wyniosła 2,2 proc. na koniec 2025 r., podczas gdy wzrost płac wyniósł zaledwie 0,1 proc.
Mimo stabilnego PKB brutto, tworzenie nowych miejsc pracy w USA jest nadal słabe

Foto: Lauren Petracca/Bloomberg

https://pbs.twimg.com/media/HCHK2g0aIAAA3jH?format=jpg&name=900x900

Gospodarka postpandemiczna kończy właśnie sześć lat. Powiedzenie, że jest wyjątkowa i dziwna, to chyba niedopowiedzenie. Stany Zjednoczone (i znaczna część świata) przetrwały szok inflacyjny niewidziany od dekad, recesję w przemyśle i (obecnie) rewolucję w dziedzinie sztucznej inteligencji (AI) – a wszystko to przy jednoczesnym utrzymaniu dobrej kondycji rynków i nieprzerwanym wzroście gospodarczym. Coraz częściej w tej układance brakuje silnego rynku pracy, a przynajmniej warunków sprzyjających zatrudnianiu, typowych dla ekspansji gospodarczej – podkreśla w analizie Kevin Gordon, szef Badań Makroekonomicznych i Strategii Charles Schwab Corporation – amerykańskiego przedsiębiorstwa świadczącego usługi finansowe.

Gospodarka USA niedługo wejdzie w recesję

Stany Zjednoczone znajdują się w wyjątkowo zagadkowym okresie odpornego wzrostu PKB i niewiarygodnie słabego (jeśli w ogóle) wzrostu zatrudnienia. Dzięki corocznym rewizjom danych referencyjnych Biura Statystyki Pracy (BLS) wiadomo, że gospodarka dodała w zeszłym roku tylko 181 000 miejsc pracy. Dla porównania, we wszystkich latach od lat 40. XX wieku, w których następowało netto tworzenie miejsc pracy, jedynym rokiem gorszym od 2025 r. był 2003 r.

– Szybki rzut oka na poprzednie recesje wywołuje natychmiastowe obawy o gospodarkę, która wkrótce wejdzie w recesję – między innymi dlatego, że podczas poprzednich spowolnień wzrost płac napędzał wzrost PKB. Jednak rozbieżność między nimi pogłębia się od kilku lat, co podważa ich związek i stawia ważne pytanie, czy mamy do czynienia z ekspansją bez zatrudnienia – zastanawia się Gordon.

Reklama
Reklama

Według niego krótka odpowiedź brzmi (w większości) tak, ale są pewne zastrzeżenia. – Oczywiście stwierdzenie, że gospodarka jest w stanie bezrobocia, może sugerować brak miejsc pracy. Jest to dalekie od prawdy, biorąc pod uwagę, że łączna liczba etatów poza rolnictwem wzrosła w styczniu do rekordowego poziomu. Uwidacznia to istotne rozróżnienie między stanem a przepływem – zauważa. Liczba etatów stale rosła w ciągu ostatnich kilku lat, bijąc kolejne rekordy. Jednak tempo tych wzrostów znacznie osłabło (przepływ zwolnił).

Stabilny wzrost zatrudnienia w sektorze usług USA

Jak tłumaczy Gordon, na rozbieżność między PKB a zatrudnieniem wpływają zarówno czynniki cykliczne, jak i strukturalne. Począwszy od tego pierwszego, segmenty gospodarki zorientowane na produkcję i dobra znajdują się pod presją w erze postpandemicznej, a znaczna część stresu wynika z szybkiego odmrożenia globalnej gospodarki i odbicia popytu na usługi. Doprowadziło to ostatecznie do zahamowania zatrudnienia w sektorze produkcji dóbr, co zostało dodatkowo pogłębione przez wojnę handlową, która rozpoczęła się na początku 2025 roku, co widać niebieską linią na poniższym wykresie.

Z kolei wzrost zatrudnienia w sektorze usług pozostał w dużej mierze niezakłócony. Z wyjątkiem niewielkiego spowolnienia pod koniec 2025 roku, wynagrodzenia w sektorze usług rosły w ciągu ostatnich kilku lat i osiągnęły rekordowy poziom w styczniu. Biorąc pod uwagę dominację usług w gospodarce, brak istotnego osłabienia pomógł wzmocnić szersze wynagrodzenia, a tym samym cały PKB.

– Styczniowy raport o zatrudnieniu uwypuklił pewne promyki nadziei dla sektora dóbr, o czym świadczy odbicie w sektorze produkcyjnym i budowlanym – nie wspominając o tym, że indeks menedżerów ds. zakupów (PMI) Instytutu Zarządzania Dostawami (ISM) gwałtownie wzrósł w tym miesiącu. Wraz z marginalnym osłabieniem niepewności związanej z taryfami (choć nie całkowitym jej zniknięciem), cykliczne segmenty gospodarki miały trochę czasu na złapanie oddechu – pisze Kevin Gordon.

Pogarsza się sytuacja demograficzna USA i znacznie spowolniła migracja netto

Najważniejsze czynniki strukturalne wywierające presję na potencjalny wzrost płac i utrzymujące wzrost PKB na stabilnym poziomie to pogarszająca się sytuacja demograficzna i znaczne spowolnienie migracji netto.

W miarę jak Stany Zjednoczone i większość krajów rozwiniętych obserwują starzenie się społeczeństw i spadek wskaźników urodzeń, potencjalny wzrost siły roboczej znacznie słabnie. – Sytuację pogarsza fakt, że przepływy migracji netto do Stanów Zjednoczonych gwałtownie spadły. Najnowsze dane Biura Spisu Ludności pokazują, że migracja netto spadła z 2,7 miliona osób w 2024 roku do 1,3 miliona osób w 2025 roku. Szacunki na 2026 rok są dość niskie i wynoszą zaledwie 321 000 osób, biorąc pod uwagę obecne trendy. Jeśli ta tendencja się utrzyma, będzie to oznaczać znaczący i historyczny spadek migracji netto – podkreśla Gordon.

Reklama
Reklama

– Odporny PKB i słaby rynek pracy sprawiają, że gospodarka wygląda jednocześnie niezwykle i ponuro, zwłaszcza że nastroje konsumentów pozostają kiepskie i zupełnie nie pasują do gospodarki, która z kwartału na kwartał rośnie. Jak pisaliśmy w naszej prognozie na rok 2026, uważamy, że rynek pracy ma potencjał do stabilizacji i odbicia w tym roku, ale ożywienie gospodarcze może być niepokojąco słabe. Vibepression (sytuacja, w której nastroje społeczne są głęboko pesymistyczne w stosunku do gospodarki, mimo że wzrost PKB pozostaje dodatni, a wskaźniki recesji technicznej nie występują – red.) sugeruje, że obawy społeczne dotyczące inflacji i rynku pracy nie opadną szybko, co oznacza, że proces dostosowywania się do nowej normalności prawdopodobnie będzie długotrwały – podsumowuje Kevin Gordon.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama