https://pbs.twimg.com/media/HCHK2g0aIAAA3jH?format=jpg&name=900x900
Gospodarka postpandemiczna kończy właśnie sześć lat. Powiedzenie, że jest wyjątkowa i dziwna, to chyba niedopowiedzenie. Stany Zjednoczone (i znaczna część świata) przetrwały szok inflacyjny niewidziany od dekad, recesję w przemyśle i (obecnie) rewolucję w dziedzinie sztucznej inteligencji (AI) – a wszystko to przy jednoczesnym utrzymaniu dobrej kondycji rynków i nieprzerwanym wzroście gospodarczym. Coraz częściej w tej układance brakuje silnego rynku pracy, a przynajmniej warunków sprzyjających zatrudnianiu, typowych dla ekspansji gospodarczej – podkreśla w analizie Kevin Gordon, szef Badań Makroekonomicznych i Strategii Charles Schwab Corporation – amerykańskiego przedsiębiorstwa świadczącego usługi finansowe.
Gospodarka USA niedługo wejdzie w recesję
Stany Zjednoczone znajdują się w wyjątkowo zagadkowym okresie odpornego wzrostu PKB i niewiarygodnie słabego (jeśli w ogóle) wzrostu zatrudnienia. Dzięki corocznym rewizjom danych referencyjnych Biura Statystyki Pracy (BLS) wiadomo, że gospodarka dodała w zeszłym roku tylko 181 000 miejsc pracy. Dla porównania, we wszystkich latach od lat 40. XX wieku, w których następowało netto tworzenie miejsc pracy, jedynym rokiem gorszym od 2025 r. był 2003 r.
– Szybki rzut oka na poprzednie recesje wywołuje natychmiastowe obawy o gospodarkę, która wkrótce wejdzie w recesję – między innymi dlatego, że podczas poprzednich spowolnień wzrost płac napędzał wzrost PKB. Jednak rozbieżność między nimi pogłębia się od kilku lat, co podważa ich związek i stawia ważne pytanie, czy mamy do czynienia z ekspansją bez zatrudnienia – zastanawia się Gordon.
Według niego krótka odpowiedź brzmi (w większości) tak, ale są pewne zastrzeżenia. – Oczywiście stwierdzenie, że gospodarka jest w stanie bezrobocia, może sugerować brak miejsc pracy. Jest to dalekie od prawdy, biorąc pod uwagę, że łączna liczba etatów poza rolnictwem wzrosła w styczniu do rekordowego poziomu. Uwidacznia to istotne rozróżnienie między stanem a przepływem – zauważa. Liczba etatów stale rosła w ciągu ostatnich kilku lat, bijąc kolejne rekordy. Jednak tempo tych wzrostów znacznie osłabło (przepływ zwolnił).
Stabilny wzrost zatrudnienia w sektorze usług USA
Jak tłumaczy Gordon, na rozbieżność między PKB a zatrudnieniem wpływają zarówno czynniki cykliczne, jak i strukturalne. Począwszy od tego pierwszego, segmenty gospodarki zorientowane na produkcję i dobra znajdują się pod presją w erze postpandemicznej, a znaczna część stresu wynika z szybkiego odmrożenia globalnej gospodarki i odbicia popytu na usługi. Doprowadziło to ostatecznie do zahamowania zatrudnienia w sektorze produkcji dóbr, co zostało dodatkowo pogłębione przez wojnę handlową, która rozpoczęła się na początku 2025 roku, co widać niebieską linią na poniższym wykresie.
Z kolei wzrost zatrudnienia w sektorze usług pozostał w dużej mierze niezakłócony. Z wyjątkiem niewielkiego spowolnienia pod koniec 2025 roku, wynagrodzenia w sektorze usług rosły w ciągu ostatnich kilku lat i osiągnęły rekordowy poziom w styczniu. Biorąc pod uwagę dominację usług w gospodarce, brak istotnego osłabienia pomógł wzmocnić szersze wynagrodzenia, a tym samym cały PKB.
– Styczniowy raport o zatrudnieniu uwypuklił pewne promyki nadziei dla sektora dóbr, o czym świadczy odbicie w sektorze produkcyjnym i budowlanym – nie wspominając o tym, że indeks menedżerów ds. zakupów (PMI) Instytutu Zarządzania Dostawami (ISM) gwałtownie wzrósł w tym miesiącu. Wraz z marginalnym osłabieniem niepewności związanej z taryfami (choć nie całkowitym jej zniknięciem), cykliczne segmenty gospodarki miały trochę czasu na złapanie oddechu – pisze Kevin Gordon.
Pogarsza się sytuacja demograficzna USA i znacznie spowolniła migracja netto
Najważniejsze czynniki strukturalne wywierające presję na potencjalny wzrost płac i utrzymujące wzrost PKB na stabilnym poziomie to pogarszająca się sytuacja demograficzna i znaczne spowolnienie migracji netto.
W miarę jak Stany Zjednoczone i większość krajów rozwiniętych obserwują starzenie się społeczeństw i spadek wskaźników urodzeń, potencjalny wzrost siły roboczej znacznie słabnie. – Sytuację pogarsza fakt, że przepływy migracji netto do Stanów Zjednoczonych gwałtownie spadły. Najnowsze dane Biura Spisu Ludności pokazują, że migracja netto spadła z 2,7 miliona osób w 2024 roku do 1,3 miliona osób w 2025 roku. Szacunki na 2026 rok są dość niskie i wynoszą zaledwie 321 000 osób, biorąc pod uwagę obecne trendy. Jeśli ta tendencja się utrzyma, będzie to oznaczać znaczący i historyczny spadek migracji netto – podkreśla Gordon.
– Odporny PKB i słaby rynek pracy sprawiają, że gospodarka wygląda jednocześnie niezwykle i ponuro, zwłaszcza że nastroje konsumentów pozostają kiepskie i zupełnie nie pasują do gospodarki, która z kwartału na kwartał rośnie. Jak pisaliśmy w naszej prognozie na rok 2026, uważamy, że rynek pracy ma potencjał do stabilizacji i odbicia w tym roku, ale ożywienie gospodarcze może być niepokojąco słabe. Vibepression (sytuacja, w której nastroje społeczne są głęboko pesymistyczne w stosunku do gospodarki, mimo że wzrost PKB pozostaje dodatni, a wskaźniki recesji technicznej nie występują – red.) sugeruje, że obawy społeczne dotyczące inflacji i rynku pracy nie opadną szybko, co oznacza, że proces dostosowywania się do nowej normalności prawdopodobnie będzie długotrwały – podsumowuje Kevin Gordon.