Oczekuje się, że w tym roku niemiecka gospodarka popadnie w stagnację, ogłosił Międzynarodowy Fundusz Walutowy, obniżając swoje prognozy dla największej gospodarki Europy, podczas gdy we wszystkich pozostałych krajach G7 spodziewany jest wzrost. W swoich poprzednich prognozach MFW prognozował dla Niemiec wzrost na poziomie 0,2 proc.
– Siła geopolityczna wymaga siły gospodarczej, dlatego niepokoję się sytuacją gospodarczą Unii Europejskiej, a zwłaszcza mojego kraju – powiedział we wtorek niemiecki minister finansów Christian Lindner. – W tej chwili nie odnosimy takich sukcesów, jakie powinniśmy i jakie osiągaliśmy w Unii Europejskiej – powiedział w Nowym Jorku przed wyjazdem do Waszyngtonu na doroczne spotkania Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego.
Ta rewizja w dół wynika z obniżki prognoz niemieckiego rządu do spadku o 0,2 proc. w 2024 r. z wcześniej oczekiwanego wzrostu na poziomie 0,3 proc.
Gospodarka Niemiec była już w zeszłym roku najsłabsza wśród innych dużych krajów strefy euro i innych krajów G7, odnotowując spadek produktu krajowego brutto o 0,3 proc.
Gwałtowny spadek produktywności w Niemczech
Według prognozy MFW, w 2025 r. niemiecka gospodarka wzrośnie o 0,8 proc., wobec wcześniej prognozowanego wzrostu na poziomie 1,3 proc. Tymczasem oczekuje się, że gospodarka strefy euro wzrośnie o 0,8 proc. w 2024 r. i 1,2 proc. w 2025 r. Wydaje się, że utrzymująca się słabość przemysłu produkcyjnego będzie mieć wpływ na wzrost gospodarczy w takich krajach jak Niemcy i Włochy, stwierdził w swoim raporcie MFW.
Najnowsze dane dotyczące zamówień przemysłowych pokazały, że popyt na niemieckie towary przemysłowe w dalszym ciągu słabnie. Podczas gdy oczekuje się, że Włochy skorzystają z krajowego planu odbudowy i zwiększania odporności Unii Europejskiej, Niemcy doświadczają presji wynikającej z konsolidacji fiskalnej i gwałtownego spadku cen nieruchomości, dodał MFW.
Oczekuje się, że inflacja w Niemczech spadnie w tym roku do 2,4 proc. z 6,0 proc. w roku ubiegłym i do 2,0 proc. w 2025 r.
Cła Trumpa na Europę uderzą głównie w Niemcy
Niemcy byłyby wielkim przegranym, gdyby prezydentura Trumpa wywołała wojnę handlową między Stanami Zjednoczonymi a Europą, w której siła przemysłowa Niemiec, której wcześniej pozazdroszczono, potencjalnie stała się dotkliwą słabością.
Donald Trump przedstawił plany wprowadzenia ogólnych ceł w wysokości od 10 do 20 proc. na praktycznie cały import, a także ceł w wysokości 60 proc. lub więcej na towary z Chin, co jego zdaniem pobudzi produkcję w USA.
Z raportu niemieckiego instytutu gospodarczego IW – przekazanego wyłącznie agencji Reuters – wynika, że w przypadku scenariusza, w którym administracja Trumpa nałożyłaby na UE cła w wysokości 20 proc., a blok wziąłby odwet w naturze, PKB strefy euro spadłby o 1,3 proc. w latach 2027 i 2028, a w Niemczech aż o 1,5 proc..
Negatywne skutki dla PKB UE wzrosną w latach 2025–2028, podczas gdy skutki dla PKB Stanów Zjednoczonych będą silniejsze w ciągu pierwszych dwóch lat, przy spadku PKB o 1,3 proc. przy cłach w wysokości 10 proc. i 1,5 proc. przy cłach w wysokości 20 proc. w 2025 r.
Wpływ na PKB Stanów Zjednoczonych z czasem będzie się zmniejszał ze względu na większy niż w scenariuszu spadek importu z USA niż eksportu, co wywiera coraz bardziej pozytywny wpływ na bilans handlowy USA.
Według najnowszej prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego Niemcy, największa gospodarka Europy, będą w tym roku jedynym krajem G7, który nie odnotuje wzrostu przez dwa lata z rzędu. Konflikt handlowy ze Stanami Zjednoczonymi, ich głównym partnerem handlowym, mocno uderzyłby w produkcję.
– Jeśli podzielacie moje zdanie, że bodziec w Chinach będzie rozczarowujący, to Niemcy nie zostaną uratowane poprzez przywrócenie wzrostu gospodarczego w Chinach – powiedział Jacob Funk Kirkegaard, starszy specjalista w Bruegel i Instytut Petersona ds. Gospodarki Międzynarodowej, powiedział agencji Reuters.
– A jeśli Stany Zjednoczone staną się jeszcze bardziej protekcjonistyczne, krótkoterminowe źródła wzrostu dla Niemiec będą bardzo nieliczne – dodał.
Stany Zjednoczone wyprzedziły w tym roku Chiny w roli największego partnera handlowego Niemiec, po ośmiu latach z rzędu, gdy Chiny zajmowały pierwsze miejsce.
– Połowa wzrostu gospodarczego Niemiec zawsze pochodzi z eksportu i jeśli spojrzeć na to, co dzieje się na świecie, trzeba powiedzieć, że ten filar jest atakowany – powiedział niemiecki minister gospodarki Robert Habeck, przedstawiając rządowe prognozy gospodarcze.