Reklama

Obniżki stóp powoli ciążą złotemu?

Dolar ma za sobą najsłabszy czas od 1973 roku, a polski złoty w tym roku pokazał olbrzymią siłę, pomimo cięć stóp w NBP, które sumarycznie wyniosły w tym roku 125 pb.

Publikacja: 14.10.2025 11:35

Eryk Szmyd Analityk rynków finansowych XTB

Eryk Szmyd Analityk rynków finansowych XTB

Foto: materiały prasowe

To jasne, że obniżki w Polsce podyktowane są 'normalizacją' polityki, a nie spowolnieniem gospodarczym. Co prawda obserwujemy, jak dynamika wynagrodzeń spowalnia, a przemysł jest wciąż daleki od dużej ekspansji, ale w ogólnym rozrachunku Polska trzyma się mocno, nawet na tle Stanów Zjednoczonych. Tam zmiana polityki Fed spowodowana jest nie tylko powolnym zejście z wysokich 'realnych' stóp, ale rosnącymi obawami o kondycję rynku pracy, gdzie szereg wskaźników zatrudnienia 'alarmuje' decydentów. Co więcej, w przeciwieństwie do Polski, cięcia stóp w USA wydają się w przyszłym roku niemal przesądzone. Dotychczasowego szefa Fed, Powella, zastąpi nowy przewodniczący, wyznaczony przez Trumpa.

Jak wiadomo, nie tylko Trump, ale również sekretarz skarbu, Scott Bessent uważają, że stopy w USA są zdecydowanie za wysokie, a Fed robi błąd, nie spiesząc się z luzowaniem polityki. W scenariuszu skrajnym może to oznaczać, że w przyszłym roku stopy w Stanach Zjednoczonych mogą spaść nawet o 150 pb, lub więcej i szanse na taki scenariusz wydają się obecnie zdecydowanie większe, niż nad Wisłą, gdzie rok 2026 co prawda niemal na pewno przyniesie kolejne obniżki w NBP, jednak tempo i skala porównywalna do tegorocznych 125 pb wydają się scenariuszem bardzo, ale to bardzo optymistycznym. Nawet jeśli USA wprowadzą drakońskie cła na towary, w tym chińskie, wydaje się, że stopy mogą spadać pomimo to, ponieważ priorytetem nowej Rezerwy Federalnej będzie drastyczna obniżka kosztu obsługi długu i stworzenie 'gruntu' pod ponowną industrializację gospodarki. W ostatnim czasie Trump twierdził, że obecne liczby pokazują, iż w USA nie ma w ogóle inflacji. To pokazuje tylko jak wielką 'tolerancję' może mieć na to grający z prezydentem do jednej bramki Fed, począwszy od 2026 roku.

Słabszy dolar może być przyjacielem zmian za oceanem, a cięcia stóp w otoczeniu podwyższonej i karmionej cłami inflacji mogą jeszcze bardziej pogłębić 'dewaluację' waluty, prowadząc kapitał w stronę metali szlachetnych, ale także giełdy i wszelkich alternatyw dla tracącej na wartości gotówki. Niemniej jednak widzimy, że ostatnie decyzje NBP powoli otwierają dla USDPLN drzwi do wejścia z powrotem w strefę 3,80. Jeśli Fed miałby w przyszłym roku zaskoczyć i reagować nieco 'ospałymi' cięciami stóp, moglibyśmy oczekiwać nawet powrotu pary powyżej 4. Tu jednak scenariuszem hamującym taki wariant będzie gospodarka amerykańska, której powoli wyraźnie ciąży ostrożne podejście Fedu, niepewność związana z polityką handlową i fiskalną. Nawet jeśli amerykański bank centrlany miałby spowolnić cięcia, lub unikać ich, rynek może widzieć to jako wzrost ryzyka recesji i nie 'nagradzać dolara' za ostrożne podejście Rezerwy Federalnej. Jednym słowem, choć USDPLN ostanio wzrósł, nie widać perspektyw na trwałe odwrócenie trendu w 2026 roku, choć korekta wzrostowa w trendzie spadkowym może wystąpić. Jej zasięgiem wydaje się ostatni poziom 'konsolidacji' na parze.

O godzinie 11:15 za dolara płacimy 3,68, za funta szterlinga 3,90, za euro 4,26, a za franka szwajcarskiego prawie 4,60.

Eryk Szmyd

Reklama
Reklama
Waluty
Dolar na deskach. Złoty znów imponuje siłą
Waluty
Złoty zrobił sobie przerwę. Inwestorzy czekają na Fed
Waluty
Złoty ma problem
Waluty
Sytuacja na rynkach 23 stycznia - co z tym zaufaniem do dolara?
Waluty
Rynek złotego 23 stycznia - polska waluta znów na fali
Waluty
Złoty znów na fali. Trump i GUS pomogły naszej walucie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama