Wątek wpisuje się w dłuższą historię związaną ze spadającym zaufaniem do dolara pod rządami obecnej administracji USA. Co ciekawe, rekordy siły wobec amerykańskiej waluty, bije chiński juan, który wczoraj był najsilniejszy od 2023 r. (poniżej 6,91), co może sygnalizować postępującą zmianę globalnych paradygmatów. Pozostając w temacie USA-Chiny, to pojawiają się doniesienia (na razie nie potwierdzone przez Biały Dom), które potwierdzałyby wcześniejsze spekulacje o planowanym spotkaniu prezydentów Trumpa i Xi na początku kwietnia. Czy zanim dojdzie do tego spotkania będziemy jeszcze świadkami "pozycyjnych ruchów" obu stron? Zobaczymy. Geopolitycznym polem bitwy obu potęg stał się teraz Iran, będący dotychczas obszarem wpływów Chin, oraz kluczowym eksporterem ropy do Państwa Środka. To może tłumaczyć dlaczego od kilkunastu dni można odnieść wrażenie, że wątek związany z amerykańską interwencją znalazł się jakby w zawieszeniu, co widać było też po ostatnich rozmowach w Omanie. Temat irański jest istotny dla rynku ropy, która na razie pozostaje w trendzie wzrostowym od początku stycznia.
W najbliższych dniach kluczowym tematem dla dolara będą dane makro z USA. Dzisiaj o godz. 14:30 poznamy dynamikę sprzedaży detalicznej w grudniu (oczekuje się 0,4 proc. m/m), a jutro opóźnione dane Departamentu Pracy USA za grudzień (prognozuje się 4,4 proc. dla stopy bezrobocia i wzrost NFP o 70 tys.). Z kolei piątek przyniesie odczyt styczniowej inflacji CPI, gdzie kluczowe będą dane bazowe (2,5 proc. r/r). Teoretycznie po wcześniejszych dobrych figurach ISM, rynek nie powinien nastawiać się na odczyty mogące podbić temat cięć stóp procentowych przez FED - konsensus, co do obniżki nie wcześniej, niż w czerwcu, jest dość silny. Kluczowa w gąszczu zbliżających się danych może okazać się piątkowa inflacja CPI, a to w kontekście tzw. truflation, alternatywnej miary inflacji obejmującej przynajmniej kilkanaście milionów punktów danych (transakcyjne z kart kredytowych itd.). Dzięki mniejszym wagom dla tzw. kosztów mieszkaniowych, wskaźnik ten wypada znacznie poniżej oficjalnych odczytów CPI (obecnie zaledwie 0,68 proc. r/r) i nieraz celnie wyprzedzał tendencje. Reasumując, o ile początkowo bilans danych z USA może nie dawać dolarowi pretekstów do kolejnego silnego osłabienia, to piątkowy odczyt CPI może być w tym względzie dość wrażliwy.
Dzisiaj uwagę zwraca dalsze umocnienie się japońskiego jena, który wczoraj dość "zaskakująco" zareagował na świetny wynik wyborczy rządzącej koalicji LDP-JIP po niedzielnym głosowaniu. Co ciekawe, schematem poszedł indeks giełdowy Nikkei (wzrost), zatem w przypadku waluty mamy bardziej obawy przed ruchami oficjeli, którzy wczoraj werbalnie wyrażali swoją dezaprobatę dla ruchów na FX. Niemniej, jeżeli w kolejnych dniach nie pójdą za tym konkretne ruchy (np. rate-check, co w zasadzie przy obecnych poziomach jest mało prawdopodobne), to jen może powrócić do osłabienia - choć może być ono widoczne bardziej na innych parach, niż USDJPY.
W przestrzeni krypto mamy lekkie spadki kontraktów na BTC i ETH po silnym ruchu z piątku, korekcyjnie wyglądają też surowce (złoto i srebro). Wydaje się, że wiele może tu zależeć od tego na ile uda się utrzymać pozytywny sentyment na Wall Street po mocnym odbiciu w końcu ubiegłego tygodnia,
EURUSD - płytka korekta
Para EURUSD pozostaje powyżej poziomu 1,19, co na razie świadczy o dość płytkiej korekcie po silnym ruchu z wczoraj i daje szanse na testowanie rejonu 1,20 do końca tygodnia. Rynek może dalej grać "anty-dolarowym" sentymentem, a brak nawiązania do silnego euro ze strony europejskich oficjeli, może dawać ku temu przestrzeń.