Rośnie zadłużenie klientów firm ubezpieczeniowych. Jak podaje Krajowy Rejestr Długów, w ciągu ostatnich sześciu miesięcy zwiększyło się o 88,3 mln zł, sięgając poziomu 682,2 mln zł. Najwięcej do spłacenia mają przedsiębiorcy – 427,8 mln zł. Z kolei na konsumentów przypadają niespłacone długi o wartości 254,4 mln zł. Jednak to niejedyny problem branży ubezpieczeniowej: wzrosła również liczba wyłudzeń odszkodowań, a także pojawiło się zjawisko zawierania fikcyjnych umów ubezpieczeń komunikacyjnych OC.

Według Polskiej Izby Ubezpieczeń narastająca fala kradzieży numerów PESEL z różnych ewidencji sprawiła, że przestępcy zaczęli je wykorzystywać do nowego procederu. Polega na kupowaniu fikcyjnych polis OC na skradzione dane osobowe, a następnie opłaceniu tylko pierwszej raty ubezpieczenia. Jeśli kolejne raty nie będą regulowane, towarzystwo ubezpieczeniowe nie ma prawa wypowiedzieć obowiązkowego ubezpieczenia pojazdu do końca umowy, które jednak nie przedłuży się automatycznie na kolejny okres. Tymczasem roszczenia z tytułu niezapłaconych składek będą dochodzone od osoby figurującej na umowie.

Czytaj więcej

Odwrócenie trendu. Po siedmiu latach ceny polis na świecie wreszcie spadają

Zdaniem Bartłomieja Drozda, eksperta serwisu ChronPESEL.pl, prawdopodobieństwo wykorzystania skradzionych danych osobowych do zawierania fikcyjnych umów OC staje się coraz wyższe. Zwłaszcza że towarzystwa ubezpieczeniowe, a także sprzedawcy używanych samochodów nie mają ustawowego obowiązku sprawdzania, czy numer PESEL został zastrzeżony przez konsumenta. To inaczej niż w przypadku banków, firm pożyczkowych, operatorów telekomunikacyjnych i notariuszy, którzy taki obowiązek mają. – Tym bardziej należy zachować ostrożność w udostępnianiu danych osobowych. Warto również monitorować swój PESEL, co umożliwi szybką reakcję gdyby został on użyty w niepożądany sposób przez osoby trzecie – ostrzega Drozd.

Ubezpieczenia OC zawarte na skradzione dane osobowe wykorzystywane są także przy umowach kupna-sprzedaży samochodów. Oszuści wykorzystują fakt, że OC jest przypisane do pojazdu, a nie jego właściciela. Oznacza to, że nabywca auta może kontynuować polisę sprzedającego aż do daty jej automatycznego wygaśnięcia. Jeśli tak się stanie, a obowiązkowe ubezpieczenie samochodu przepisano na skradzione dane osobowe jakiejś osoby, to później do niej może zostać wysłane wezwanie do zapłaty kary za brak OC.

Według KRD skradziona tożsamość mieszkańca Piotrkowa Trybunalskiego została wykorzystana do zawarcia fałszywych umów kupna-sprzedaży i ubezpieczenia aż 27 pojazdów. Podobny problem ma mieszkaniec Łodzi, którego danych osobowych użyto w tym samym celu 18 razy. Tymczasem w 2025 r. maksymalna kara za brak OC samochodu osobowego wynosi 9330 zł. W rezultacie łączna suma potencjalnych grzywien dla 27 aut sięgnęłaby 251,9 tys. zł, a 18 pojazdów – 167,9 tys. zł. W takiej sytuacji dla uniknięcia kar konieczne jest powiadomienie o przestępstwie nie tylko policji, ale także towarzystwa ubezpieczeniowego.