Jednym z sektorów gospodarki dotkniętych przez powódź na południu kraju jest telekomunikacja. Z jednej strony od tego sektora zależy w dużej mierze komunikacja służb ratunkowych i poszkodowanych na terenach objętych katastrofą, z drugiej operatorzy telekomunikacyjni ponoszą straty w postaci zniszczeń sprzętu czy dodatkowych pieniędzy na agregaty i paliwo zapewniające ciągłość działania także tam, gdzie zostały odcięte od tradycyjnego zasilania. Jaka jest skala dodatkowego wysiłku i strat poniesionych przez branżę – jeszcze nie wiadomo.
Trwa usuwanie skutków i przygotowania do kolejnych możliwych odsłon żywiołowej klęski.
– Na prawie 650 znajdujących się na terenach objętych klęską żywiołową stacji bazowych nie działa 20 – podał w środę Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange Polska.
To oznacza poprawę od wtorku, gdy nie działało 36 stacji telekomu. Liczba niedziałających nadajników na obszarze dotkniętym powodzią zwiększyła się w dzień o 150. To efekt idącej fali.
Czytaj więcej
Większość kosztów doraźnej pomocy i usuwania skutków klęski żywiołowej na południu Polski rząd premiera Tuska chce wziąć na siebie. Być może trzeba...
Gdy przygotowywaliśmy ten materiał, nie działały maszty Orange m.in. w Głuchołazach, Stroniu Śląskim, Lewinie Brzeskim i Nysie. – Na podsumowanie strat przyjdzie czas w drugiej kolejności – mówi Jabczyński.
W podobnym tonie wypowiada się Arkadiusz Majewski z biura prasowego Polkomtelu (sieć Plus, Grupa Cyfrowego Polsatu). – Przyczyną niedostępności sieci są głównie problemy z zasilaniem i spowodowany powodzią brak dostępu do obiektów, na których zlokalizowane są stacje – zaznacza.
W poniedziałek najgorsza sytuacja dla Plusa była w Kotlinie Kłodzkiej. – Niedziałające stacje to przypadki incydentalne – mówił we wtorek Majewski. Wyjątek stanowią dwie lokalizacje – Stronie Śląskie i Polanica-Zdrój. – Tu zasięg sieci był zapewniony w oparciu o łącza dzierżawione od dostawców zewnętrznych, które obecnie jeszcze nie działają – tłumaczy.
Nie działał też jeden z obiektów obsługujący ponad 10 stacji bazowych w okolicach Brzegu (Opolszczyzna). Ale już działa.
– Zaczynamy bacznie obserwować województwa lubuskie i zachodniopomorskie – powiedział Majewski w środę. Tego dnia nie działała stacja Plusa w Skorogoszczy (opolskie) i doszło do awarii łącza od dostawcy zewnętrznego w okolicach Śremu.
T-Mobile (używa niemal tych samych masztów co Orange) mierzy się z przerwami w działaniu kilkudziesięciu stacji.