Eksperci sektora nowych technologii i inwestorzy są zgodni – polski rynek ma sporo do zaoferowania w zakresie zaawansowanych algorytmów. Mamy bazę zdolnych i cenionych na świecie programistów (nad czym niedawno rozpływał się Sam Altman, prezes OpenAI) oraz pierwsze spółki, które wdrażają rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji na szerszą skalę. Czy uda się nam na fali boomu wywołanego przez ChatGPT przebić z rodzimymi projektami? Eksperci twierdzą, że będzie trudno, bo konkurencja jest ogromna, a do tego nad Wisłą brakuje niezbędnego finansowania. Z pomocą polskim firmom mogą przyjść jednak unijne regulacje. – O dalszym rozwoju polskiego rynku AI zdecydują dwa czynniki: dostępność kapitału – tu spodziewam się sporej aktywności zarówno polskich, jak i zagranicznych inwestorów, w tym funduszy VC, oraz planowane regulacje – przyznaje Jakub Dwernicki, prezes R22, firmy pomagającej w automatyzacji biznesów.

Jak podkreśla, rodzimy rynek może mocno zyskać na wprowadzeniu przez UE przepisów nakładających obowiązek lokalnego przetwarzania danych używanych w modelach AI. Bruksela chce w ten sposób zablokować „wyprowadzanie” danych o użytkownikach poza Wspólnotę. To może z kolei utrudnić działania gigantów z USA i Chin, tym samym stwarzając okazję europejskim spółkom technologicznym.

Dwernicki przekonuje, że możemy pochwalić się wieloma podmiotami, które wdrażają innowacyjne rozwiązania AI, a nie są na świecie anonimowe – wskazuje m.in. na Forward Operators AI Lab, Synerise, User.com czy Cyber_Folks. – Potencjał na pewno mamy – posiadamy szybko rosnący rynek start-upów, możemy się też pochwalić przedsiębiorczością – potwierdza Dominik Janes, partner zarządzający w Unity Group.

Widzi on jednak też i duże ograniczenia. – Nie liczyłbym na to, że będziemy na czele peletonu w wyścigu o dogonienie globalnych liderów w obszarze AI. Ciągle brakuje nam fundamentów, czyli prężnych i liczących się w światowych rankingach centrów akademickich – tłumaczy.