Analitycy Goldman Sachs prognozują, że cena ropy może dojść w IV kwartale do 120 USD za baryłkę, jeśli utrzymają się zakłócenia w tranzycie surowca przez Cieśninę Ormuz. Ich scenariusz bazowy (zakładający, że wojnę z Iranem da się zakończyć lub przynajmniej zawiesić dyplomatycznie) zakłada jednak 80 USD za baryłkę ropy w IV kwartale i 75 USD w przyszłym roku. We wtorek ropa akurat drożała o ponad 2 proc. Za baryłkę surowca gatunku Brent płacono późnym popołudniem 91,1 USD, a za baryłkę ropy WTI 85,3 USD. Zdziwienie może wywołać to, czemu surowiec nie jest droższy. Wszak trwa wymiana ciosów między USA a Iranem, jemeńscy rebelianci Huti ogłosili blokadę morską Arabii Saudyjskiej (jak dotąd polega ona na radiowym ostrzeganiu statków cywilnych, że mogą zostać zaatakowane), a niektórzy przedstawiciele irańskiego reżimu grożą inwazją na Kuwejt. Czyżby więc rynki spodziewały się, że znów dojdzie do dyplomatycznego zawieszenia konfliktu (przynajmniej krótkoterminowego)? „Optymiści mogą postrzegać ostatnie ataki amerykańskie jako ostatnią próbę wzmocnienia pozycji negocjacyjnej przed osiągnięciem kompromisu i ponownym otwarciem Cieśniny Ormuz” – oceniają analitycy SEB.
Wtorkowa sesja przyniosła również wzrost cen złota i srebra. Uncja pierwszego z tych kruszców drożała po południu o 1,1 proc. do 4059 USD, a drugiego zyskiwała 3,4 proc., a jej cena lekko przekraczała 59 USD. Po okresie dłuższej wyprzedaży, część analityków mogła dojść do wniosku, że warto znów zacząć kupować te kruszce.